My Heart is Open
Kilka godzin i kolejny świat zanika. Życie spotyka prawdę. Witaj, kochaj i całuj. Każda sekunda spędzona z uśmiechem zbliża nas do końca, każda sekunda ze smutkiem zanika. Bo wystarczy kilka chwil. Tęskniłem za chwilą nowości i zapomnienia. Za momentem spojrzenia i odnowienia. Jak dawno nie było Nas, jak dawno spojrzeliśmy sobie w oczy. Krok po kroku, łyk po łyku czas idzie do przodu, a nic nie zanika. Dlaczego? Czemu czasem wszystko stoi w miejscu?
Matka spoglądająca na syna przy śniadaniu. Kłóci się i bije go po twarzy. Walczy i prosi. Syn nie wie co się w jego świecie dzieje. Wszystko się trzęsie, wszystko upada. Chłopiec sprząta, chłopiec robi pranie, chłopiec gotuje, chłopiec nie wie co jeszcze. Starania która szczęsną na nicości. Biega, skacze i pociesza. Nic. Każdego dnia kłócą się i oddalają. Wtedy budzi się w środku nocy. Słyszy jak ona płacze. Ten drugi zawsze ją pociesza.
- Niech on nie odchodzi.
- Tak musi być. Na tym to polega.
- Nie wiem, czy dam radę.
- Nie masz wyboru. Na tym kończy się ta historia.
Noc w snach przepełnionych złem. Bo wszyscy się boją. On odejdzie, on nie wróci. Moje małe kochanie, które trzymałam w rękach zniknie i nie wiem czy wróci. Kocham Cię i przepraszam.
Obróciłem głowę. Ona siedzi tam i śmieje się w jego stronę. Z mężem i przyszłością odchodzi błagając o przyszłość. Nic i nikt tego nie zmieni. On wyjeżdża w dalekie strony, a ona chce spokoju. Dotyk i dawny pocałunek zaginął w obowiązkach i teraźniejszości. Pseudo-egzystencja zaprowadziła ich donikąd, ale nikt nie jest smutny. Dlaczego więc jest ból? Dlaczego nie może być dobrze? Pisząc kolejny tekst do swej duszy zastanawia się nad tym czy dalej walczyć. Czy to wszystko ma jakikolwiek sens? Czy warto próbować? Ile jeszcze historii zrujnuje wizja Cory'ego.
Spojrzał w lustro i zobaczył odbicie tej osoby z którą kochał być. Kogo uwielbiał tulić i nie wypuszczać z rąk. Z kim wie, że spędził by resztę życia. A Ona nie wie. Nie wie, że gdy ją dotykał to jego serce biło szybciej i do dziś patrzy na nią wirtualnie. On sam nie wiedział. Dopóki nie obumarł to nie sądził. Gdy Ona patrzyła na niego jak na gwiazdę i pierwszy raz pokazała, że może wszystko. Jaki byłem głupi. Dlaczego człowiek nie walczy o to co czuje? Woli wpadać w depresję i umierać powoli? A Ona daleko uśmiecha się do wyobrażenia. Co z tego, że świat dalej się obraca?
Boże. Nie sądziłem, że to może być prawdą.
Jakkolwiek żyjemy, jakkolwiek jest nasza historia. Gdzie leży nasza miłości i gdzie umiera nasze uczucie. Po prostu żyjmy. Nigdy nie padaj. Nie leż na ziemi płacząc za fałszywym spojrzeniem, bo prawda gdzieś tam jest. Czasami odkrywamy ją za późno, ale widać tak miało być. I tak będzie. W kłamstwie, czy prawdzie, której nikt nie chce usłyszeć. Trzeba tylko coś powiedzieć.
Powiem. Kocham Cię i tęsknię.
Matka spoglądająca na syna przy śniadaniu. Kłóci się i bije go po twarzy. Walczy i prosi. Syn nie wie co się w jego świecie dzieje. Wszystko się trzęsie, wszystko upada. Chłopiec sprząta, chłopiec robi pranie, chłopiec gotuje, chłopiec nie wie co jeszcze. Starania która szczęsną na nicości. Biega, skacze i pociesza. Nic. Każdego dnia kłócą się i oddalają. Wtedy budzi się w środku nocy. Słyszy jak ona płacze. Ten drugi zawsze ją pociesza.
- Niech on nie odchodzi.
- Tak musi być. Na tym to polega.
- Nie wiem, czy dam radę.
- Nie masz wyboru. Na tym kończy się ta historia.
Noc w snach przepełnionych złem. Bo wszyscy się boją. On odejdzie, on nie wróci. Moje małe kochanie, które trzymałam w rękach zniknie i nie wiem czy wróci. Kocham Cię i przepraszam.
Obróciłem głowę. Ona siedzi tam i śmieje się w jego stronę. Z mężem i przyszłością odchodzi błagając o przyszłość. Nic i nikt tego nie zmieni. On wyjeżdża w dalekie strony, a ona chce spokoju. Dotyk i dawny pocałunek zaginął w obowiązkach i teraźniejszości. Pseudo-egzystencja zaprowadziła ich donikąd, ale nikt nie jest smutny. Dlaczego więc jest ból? Dlaczego nie może być dobrze? Pisząc kolejny tekst do swej duszy zastanawia się nad tym czy dalej walczyć. Czy to wszystko ma jakikolwiek sens? Czy warto próbować? Ile jeszcze historii zrujnuje wizja Cory'ego.
Spojrzał w lustro i zobaczył odbicie tej osoby z którą kochał być. Kogo uwielbiał tulić i nie wypuszczać z rąk. Z kim wie, że spędził by resztę życia. A Ona nie wie. Nie wie, że gdy ją dotykał to jego serce biło szybciej i do dziś patrzy na nią wirtualnie. On sam nie wiedział. Dopóki nie obumarł to nie sądził. Gdy Ona patrzyła na niego jak na gwiazdę i pierwszy raz pokazała, że może wszystko. Jaki byłem głupi. Dlaczego człowiek nie walczy o to co czuje? Woli wpadać w depresję i umierać powoli? A Ona daleko uśmiecha się do wyobrażenia. Co z tego, że świat dalej się obraca?
Boże. Nie sądziłem, że to może być prawdą.
Jakkolwiek żyjemy, jakkolwiek jest nasza historia. Gdzie leży nasza miłości i gdzie umiera nasze uczucie. Po prostu żyjmy. Nigdy nie padaj. Nie leż na ziemi płacząc za fałszywym spojrzeniem, bo prawda gdzieś tam jest. Czasami odkrywamy ją za późno, ale widać tak miało być. I tak będzie. W kłamstwie, czy prawdzie, której nikt nie chce usłyszeć. Trzeba tylko coś powiedzieć.
Powiem. Kocham Cię i tęsknię.
Komentarze
Prześlij komentarz