The R.E.S.E.T.
Co chcesz ode mnie usłyszeć? Przytul mnie, walcz o mnie, całuj i gryź aż wszystko zacznie krwawić. Bądź tym co ode mnie uciekło, powiedz choć jedno słowo. Daj mi znać, czy mam zostać, czy już nigdy nie wracać. Zareaguj, przejmij się, ożyj do kurwy nędzy. Dlaczego znowu ja mam być tym, która rucha kłodę? Siądźmy razem i tak zostańmy. Złap mnie zanim ja złapię Ciebie i spojrzyj na mnie jak na twego. Niech nasze oczy się spotkają, a nie jak Twoje niczym Scofield wiecznie uciekają. Ja tak już po prostu nie mogę.
Co się stanie, co powiem. Kolejny wieczór spędzony na fajce i upadku. Co się stało? Wszystko się posypało. Jak każdego dnia to wszystko zniknęło, to coś zaginęło. Ostatnie spojrzenie upadło, gdy znalazłem ją z innym. Nie kładź rąk tam gdzie przed sekundą była obca. Co z tego, że dry humping to dla niej taniec, co z tego, że powiedziała może. Nie ma Nas, nie ma nikogo. Pozostanie tylko wspomnienie i te rytmy, które miały być nasze. O Boże, daj mi buszka.
Odstawmy używki na bok. Nie fajki, to jedyne zostać może. Inne dobijają, inne osłabiają. Gdy twój umysł zamienia się w papkę wściekłości i zazdrości. Każda sekunda wypełnia się tym czego zawsze się bało: "Gdzie ona do kurwy jest? Co to za fiut?". Kolejny łyk i już nie mogę wstać. Nie "mogę", nie chcę. Jak to zrobię to ją znajdę. Gdzieś w samym środku otoczoną. Śmiejcie się i cieszcie, bo jeden z was to ten, który w ciszy obserwuje. Widzi to czego nie chce i już nie może. "Idziemy?". Nie liczy się jego zdanie. "No to chodźmy". Mówiłem co innego, prosiłem o małe spełnienie. "Czy ty się na mnie obraziłeś?". Teraz to już to pierdolę. Wychodzę i kurzę to co w paczce zostało. I tak już nic nas nie uratuje.
Za dużo już minęło, za dużo te oczy już widziały. Nagromadziły zło i już nie potrafią go pokonać. Zaczynają znowu walczyć i odchodzić w cień. Krwawić i pocić za głębszy cel, który nikomu nie jest jeszcze znany. W końcu i tak wszyscy padniemy. Teraz idę już tylko za tym co nigdy nie było kłamstwem, teraz mogę już tylko próbować. Ostatni raz, po raz siódmy. Zaliczmy kolejny reset i przeciągnijmy szalę na naszą stronę. Jeśli nie teraz to kiedy? Nie powtarzaj się. Zaśnij.
Co się stanie, co powiem. Kolejny wieczór spędzony na fajce i upadku. Co się stało? Wszystko się posypało. Jak każdego dnia to wszystko zniknęło, to coś zaginęło. Ostatnie spojrzenie upadło, gdy znalazłem ją z innym. Nie kładź rąk tam gdzie przed sekundą była obca. Co z tego, że dry humping to dla niej taniec, co z tego, że powiedziała może. Nie ma Nas, nie ma nikogo. Pozostanie tylko wspomnienie i te rytmy, które miały być nasze. O Boże, daj mi buszka.
Odstawmy używki na bok. Nie fajki, to jedyne zostać może. Inne dobijają, inne osłabiają. Gdy twój umysł zamienia się w papkę wściekłości i zazdrości. Każda sekunda wypełnia się tym czego zawsze się bało: "Gdzie ona do kurwy jest? Co to za fiut?". Kolejny łyk i już nie mogę wstać. Nie "mogę", nie chcę. Jak to zrobię to ją znajdę. Gdzieś w samym środku otoczoną. Śmiejcie się i cieszcie, bo jeden z was to ten, który w ciszy obserwuje. Widzi to czego nie chce i już nie może. "Idziemy?". Nie liczy się jego zdanie. "No to chodźmy". Mówiłem co innego, prosiłem o małe spełnienie. "Czy ty się na mnie obraziłeś?". Teraz to już to pierdolę. Wychodzę i kurzę to co w paczce zostało. I tak już nic nas nie uratuje.
Za dużo już minęło, za dużo te oczy już widziały. Nagromadziły zło i już nie potrafią go pokonać. Zaczynają znowu walczyć i odchodzić w cień. Krwawić i pocić za głębszy cel, który nikomu nie jest jeszcze znany. W końcu i tak wszyscy padniemy. Teraz idę już tylko za tym co nigdy nie było kłamstwem, teraz mogę już tylko próbować. Ostatni raz, po raz siódmy. Zaliczmy kolejny reset i przeciągnijmy szalę na naszą stronę. Jeśli nie teraz to kiedy? Nie powtarzaj się. Zaśnij.
Komentarze
Prześlij komentarz