Valentine Reset

- Usiądź.

Tak zrobił.  Ciągle patrząc, zrobił to co mu rozkazano.

- Jak się czujesz?

Uśmiechnął się.

- Zawróciła Ci w głowie? Najwyższy czas.

Wstała i zalała dwie filiżanki herbaty. Do jednej nasypała dwie łyżeczki cukru.

- Ciągle tak samo?

Skinął głową i wziął gorącego łyka.

- Opowiedz mi o Niej.

Usiedliśmy w kinie i cudem powstrzymywałem spojrzenie. Rzucając żarty, podziwiałem jej urodę i mówiąc słodkości wchłaniałem jej zapach. Złapała mnie za rękę i czułem, że już niczego mi nie trzeba. Ze spokojnym dotykiem zapominałem o filmie i tylko na Nią chciałem patrzyć. Z seksem na ekranie, z jej słodkim uśmiechem, mogłem odpłynąć. Nikogo bardziej nie chciałem obok.  W pewnym momencie poczułem na sobie jej spojrzenie. Próbując się nie uśmiechać wsłuchiwałem się w muzykę, ale w głębi wiedziałem, że właśnie tego zawsze chciałem. Nasze ręce wiecznie złączone i uśmiechy zawsze obecne. Przeszliśmy i razem zjedliśmy. Drocząc, żartując, czułem tylko jej obecność.

- Nawet nie wiesz jak się cieszę, ale opowiedz mi o Niej.

Jest piękna i zgrabna. Idealnie czuję ją przy sobie i kocham jej dotyk. Jej usta są słodkie i takie… niezwykłe. Jej oczy śmieją się z resztą ciała i jak cudowny jest ten uśmiech… Prosi by przestać ją rozśmieszać, ale nie potrafię. Chcę jej dać radość samolubnie, by choć przez chwilę zobaczyć ten uśmiech. Zdjęcia ukazały mi wspaniałe ciało…

- Zdjęcia?

Tylko drobnym dotykiem zaznałem jej cielesnej urody. Nie wiem dlaczego, ale nie myślę już. Unoszę ją i chcę tak zostać przez resztę tego czasu.Całując jej delikatne usta i przyciągając jej serce. Gdy się zbliżę to czuję tylko jak bije i jak pięknie pachnie. I choć noc zmienia się szybko wracam przepełniony jej ideałem.

- A co z… no Ty wiesz?

Powiedziałem wszystko od razu. Jako jedyna przeczytała moje teksty, jako jedyna spojrzała i nie wiedziała. Czy ze mnie kolejny psychol, Grey, czy nieszczęśliwy romantyk. Pierwsza, która się tym przejęła, pierwsza, która zapytała o to jak wygląda moje życie i pierwsza, która chciała szczerości. Choć często nie potrafię powiedzieć tego co czuję i chciałbym mówić o tym jak czasem jest mi źle, to wtedy myślę o tym jak mnie patrzy i się uśmiecha. Czuję się lepiej i ciekawi mnie co dzieje się u niej. Ze zrozumieniem życia i z doświadczeniem chcę ją obok, ale nie obrażam się, gdy tak się nie jest. Chcę dla niej tylko tego co najlepsze.

- Co dalej?

Dalej żyjemy z dnia na dzień. Nie szalejąc i głupiejąc. Czujemy i bardzo to uczucie lubimy. Przepraszam, gdy mówię za Nas dwóch, ale wiem, że i tak za to oberwę. W ten słodki sposób i udawaną powagę. Wtedy ją tulę i całuję w czoło, które daje mi ciepło. Czego można chcieć więcej?

- No czego?

Uśmiechnął się po raz kolejny.

Wielu rzeczy, które powoli nie mają już znaczenia. Beznadziejnie błądziłem całe swoje życie. Walcząc codziennie o każdy oddech i każdej nocy rozważając plusy i minusy tego, że w ogóle żyję. Każdego dnia mówić o wyjeździe i każdej sekundzie myśleć o samotnej egzystencji. Starając się o coś czego nie było dałem się złapać. Umierałem w czymś co zwałem miłością i kochałem pustkę. Płacząc, gdy nikt nie patrzył i obumierając odchodziłem. I nagle pojawiła się Ona. Pojawił się sens i chęć. Dusza, serce, ciało, wszystko ożyło i zaczęło walczyć. Patrzeć, podziwiać i wielbić, bo nareszcie nadeszła zmiana. Samotny wędrowiec wtulił się w uczucie i piękny zapach. Po dwóch krzyżykach poczułem czym jest nadzieja i nie bałem się tego powiedzieć. Dlaczego miałbym?

- Wiesz, że dopełniłeś też moje szczęście? Tyle lat żyłam z bólem, że Cię zniszczyłam. Może mówić co chcesz i powtarzać, że kochasz mnie i moją kochaną, ale wiem jak jest. To ja to wszystko zaczęłam i z każdym dniem potęgowałam. Do końca życia nie będę potrafiła Cię za to przeprosić, ale dziękuję Bogu, czy komukolwiek, że nareszcie się uśmiechasz. Tylko tego chciałam. Dla Ciebie i Nas. Teraz zajmij się tym co masz i nie zapomnij o Nas.

To mój tekst.

- Wiem. I miło w końcu go zastosować przeciwko Tobie. Walcz o to. Walcz o Nią każdego dnia. Tak jak inni nie potrafią. I choćby nie wiem co, nic w sobie nie zmieniaj.

I to jest najpiękniejsze. Ona… lubi mnie takiego jak jestem. Nie wiem, czy mogę prosić o coś jeszcze.

- Naprawdę?

Chciałbym ją kiedyś pocałować na dobranoc i przywitać ją tak samo. Ze śniadaniem do łóżka i kwiatem u boku, przeprosić, że noc jest taka krótka.

- Wrócił romantyk, który umarł tak dawno?

Wrócił. I dziękuję wszystkiemu co wokół, że już nigdzie się nie wybiera.

- Reset?

Reset.

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Z depresji. Zacząłem pisać w 2009 roku i od razu założyłem bloga o tym samym tytule na innym serwisie. I tak co udało mi się napisać tam wrzucałem. W zeszłym roku przeniosłem się tutaj, bo dłuższym sprawdzeniu. Nie piszę dla nikogo albo dla większego celu. Wylewam to co akurat jest we mnie i wstawiam :)

      Usuń
  2. Bardzo mi przykro, że zostałeś przez życie w jakiś sposób zraniony. Mam nadzieję, że uda ci się wyjść z tego dołka, ale to dobrze, że nie trzymasz tego w sobie tylko jak to określiłeś wylewasz to z siebie :) Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty