W Tęsknocie i z Weną
W tęsknocie spędzane kolejne słodkie sekundy, w mały pokoiku
z vaperem w ręce, dym wylatuje, a dusza powraca. Z palcami na klawiaturze,
muzyka w słowach tworzy się sama. Z uśmiechem na twarzy i z jego obrazem na
monitorze, historie pisze się z serca, a uczucia powstają cudem. Z nadchodzącym
dniem, z nocą pełną słów i wspomnień, powieść skacze z jednej półkuli na drugą,
a Ona ciągle czeka. Dopełniając swoich obowiązków i zamiatając pod łóżko dawne
problemy, kontynuowana egzystencja w dwóch życiach, dwóch spojrzeniach i dwóch
miastach. W każdym istnieje tylko jedna stała, jej słowa, jej ostatnie
spojrzenie i następne zdjęcie.
Miało nie być, ale nie to nie pierwsze białe kłamstwo.
Słodkie usta zamknięte w objęciu delikatności, zamknięte oczy prawdy i pełny
dotyk delikatności. Słowa które rozśmieszają, słowa które do niebios unoszą,
słowa które onieśmielają, słowa które Nas połączyły. Ile bym dał za jeszcze
jeden taniec, ile za jeden pocałunek i ile za jedną noc. Wtem przypominam
sobie, że to tylko uczuciem mogę zapłacić. Tyle wcześniej, tyle teraz, tyle później.
Bo to co za Nami nie znaczy wiele, a to co przed Nami wszystko.
Słodko-gorzki moment następstwem każdego dnia. W czerni
skąpane słońce, gwiazdy zakryte mgłą i dymem papierosa z przed kilkudziesięciu
dni. Ciężary na których ręce są zaciskane i worek, na którym z knykci,
pozostaje krew. Łzy przelane, opatrunki zmienione i ból wszystkiego co może
oddychać. Byle ruch sprawiający trudność i bezsenność prowadząca do zguby.
Nieumiejętne rymy i rzeczywistość zamknięta w kilku opracowanych posiłkach.
Gorsze dni, których jest coraz mniej, złe uczucia, które nadpływają znikąd i
wściekłość, która ulatuje wraz z parą. Nie liczy się, że to chore, kocham każdą
sekundę. Ból może potrafi skończyć, ale czyni silniejszym. I takim się staje.
Każdego dnia.
Tykający zegar, droczenia i przypadkowe telefony. Tak mijają
najlepsze wieczory. Z prostą muzyką, kołysaniem, uśmiechem i duchem u boku. Z
wspomnieniami spędzonych chwil i marzeniami, które spełnią się już za kilka
chwil. Liczę tylko minuty. Z powodem do walki, z weną do pisania i bólem do
zwyciężenia. Aniołem w oddali i sercem w pobliżu. Ty i ja, już po raz ostatni
sami, Ty i ja w oczekiwaniu skąpani. Tęsknię i nadchodzę. Z pocałunkiem tylko
dla Ciebie i z uściskiem z którego nie wyjdziesz. Jeden dzień i pięć godzin.
Teksty będą się teraz
ukazywały sporadycznie. Skupiam się na dłuższej formie wypowiedzi i miejmy
nadzieję, że tym razem to się uda.
Komentarze
Prześlij komentarz