Choć nie wiem, czy istniejesz, to wiem, że Anioły są prawdziwe
Panie Boże, mam kilka słów. Dawno
nie rozmawialiśmy, dawno się nie widzieliśmy i dawno nie powiedzieliśmy sobie
tak. Boskie stworzenie, ciekawa konwersacja z ateistą. Żaden ze mnie zwycięzca,
nie jestem sługą, nie błagam i nie proszę, czasem mówię na głos, ale raczej do
siebie. Rzeczywistość to tylko imitacja, jesteśmy tylko prochem, rozdziałem,
który zamkniesz i się nie odezwiesz, zgubieni Ci którzy wierzą, zgubieni Ci,
którzy wątpią, ja po prostu mówię, Panie Boże, dziękuję, bo choć nie wiem, czy
istniejesz, to wiem, że Anioły są prawdziwe.
Panie i Panowie, moja Kobieta to
zawraca moją głową każdego dnia, Panie i Panowie, nie da się przy Niej nie
szaleć. Ona obraca się z taką gracją, nawet gdy się potyka, mój wzrok nie wie
gdzie się podziać. Łapię ją i obejmuję, a i tak chcę ją bliżej, chcę ją
bardziej, pragnę bardziej z każdą sekundą. Ona doskonale wygląda w spodniach,
doskonale w spódniczce, doskonale bez. Nie da się oprzeć jej urokom, nie da się
powstrzymać, gdy zaczyna się uśmiechać. Jestem taki zgubiony, taki zagubiony,
gdy zielenią patrzy z zaciekawieniem. Panie i Panowie, sam sobie zazdroszczę i
codzienne budzę się z myślą, że to ze mnie jest największy szczęściarz.
Zabieram Cię na imprezę, zabieram
na dyskotekę. Tańcz, ile chcesz, jesteś wolna, zajęta, taka szybka. Zwariowana,
szalona, zakochana, najpiękniejsza, szalej, bo już nikt Ci tego nie zabroni.
Powiedz jeszcze do mnie normalne zdanie, niech załamie Ci się słowo, powiedz
mi, że jestem Twoim głupcem. Przyznam Ci rację i tylko do Nas należeć będzie
parkiet. Zostawimy ślady butami, może zlecieć z Nas pot, może zlecieć wszystko,
w pokoju oświeconym blaskiem świec znów zaśmiejemy się w bezdechu.
Każdy wieczór rozlega się dźwięk
wibracji telefonu. Spoglądam jak skacze po stole, jak tańczy przy melodii
Twojego połączenia. Błyszczy Twój obraz, Twój uśmiech, Twoje piękno. Wsłuchuję
się w Twój głos i odpływam, każdego wieczoru tonę, we śnie wtulony w Ciebie,
budzę się na brzegu, czekam na Ciebie. Wykreślane dni w kalendarzu, zbliżają
mnie do tych kilku słów, tak blisko Naszego istnienia. Jeśli miałby w życiu
słyszeć jeden dźwięk, wybrałbym Ciebie, wybrał Twoje słowa, wybrał Twoje
odgłosy. Zamykając oczy, jestem Twój.
Nie dam się złapać ciemnym
duchom, stresom, które ściskają dusze. Jestem Twoją prawdą wypowiadaną na głos,
nie ukrywasz mnie przed światem, nie boisz się powiedzieć jak wiele czujesz,
nie zostawiasz na pastwę i tulisz, gdy możesz. Jam Twym cieniem, Ty moim
światłem, w drodze do siebie, pędzimy przez mijające dni. Złapać się bliżej i
poznać każdego smaku, krok po kroku, już nadchodzi Nasz moment, zachodzi
słońce, przychodzi kolejne, wołamy w stronę nieba, spadają gwiazdy i spełniają
Nasze życzenia. Mam tylko jedno, dla Ciebie, uśmiech, w małej paczuszce, sen w
ciasnym łóżku.
Komentarze
Prześlij komentarz