Polityka Poznania i Wspólnego Życia: Część XI
Ostatni raz płoną obrazy
koszmarów. Obijane twarze, zakrwawione dusze, leczą się rany zadane przez czas.
Boli coraz mniej, z dna wybijamy się jak na Księżycu, tak wysoko, tak daleko.
Zamroziliśmy piekło, by stworzyć nowe Niebo. Zabierasz mnie tam, by nigdy nie
opuścić, Ty nie odbierasz nadziei, Ty dajesz skrzydła. Nikt tak nie tuli, nikt
tak nie ściska, nikt tak nie dotyka, nikt tak bardzo nie pozwala się cieszyć
zwykłym dniem. Wystawiłaś środkowy palec w stronę wszystkich, którzy chcieli
dać mi tabletki, stałaś się najlepszym lekarstwem, darem.
Ty. Nigdy nie ukryjesz.
Utwór:
Komentarze
Prześlij komentarz