Road Way
Nie chcę by ten bilet był na jutro, nie chcę by ten samolot
wylatywał tak późno. Dni mijają tak wolno, dni jednak przemijają za szybko. Nie
chcę żeby ten autobus się spóźnił, nie chcę by ten pociąg pominął moją stację.
Wszystko pędzi, ludzie przebiegają i pędzą. Nie chcę by w tym samochodzie
zabrakło benzyny, nie chcę żeby przestał działać w połowie drogi. Inni po
prostu ominą, gdy ktoś padnie na ziemię, już nie wstanie. Nie chcę by ten domek
dopiero był budowany, nie chcę by tej części plaży jeszcze dla Nas nie było.
Każdy musi odegrać swoją rolę, niech wszystko dzieje się po kolei. Nie chcę.
Jeśli tak ma być, to go oddam, jeśli tak ma być, to nim nie pojadę, gdy nawet
się zatrzyma to pobiegnę, sam zbuduję. I w jednej chwili cały świat uczuciem
zapłonie.
Ostatni pocałunek, dłoń, która powoli się wyślizguje. Łapie
jeszcze raz szybko, jeszcze raz całuje w policzek i po chwili znika. Dobiega do
drzwi, odwraca się, uśmiecha i łapie posłanego buziaka. Wrzucony wsteczny,
przyśpieszenie z odwróconym wzrokiem. Kolejne spojrzenie jak po prostu zamykają
się za Nią. Mały skręt i droga przed siebie. Czy błyszczały gwiazdy, czy
świeciło Słońce, czy wstawał nowy dzień, czy dopiero witała go noc, za każdym
razem to liczy się najlepszą chwilą. Od jednej do następnej, data zapamiętana,
data zapisana, gdy dłonie zasypiają daleko od siebie. Dojazd do domu, kilka
słów i wspomnienie. Obietnica kolejnego dnia i słowa dodające otuchy. Razem
kładące się dusze i Kocham na
ostatnią chwilę. Następna będzie znowu tą najlepszą.
Na tej drodze, zawsze tej samej, zawsze jest inaczej.
Pojawiają się nowe myśli, tworzą nowe wspomnienia, uśmiech, łzy. Kilkanaście kilometrów
w jedną, kilkanaście w drugą. Patrol zawsze w tym samym miejscu, niebezpiecznie
robi się po chwili. Nie wiem czy zwolnić, nie wiem czy przyśpieszyć. Oglądam
się na Ciebie. Łapiesz moją dłoń jak wtedy, gdy w dzień czerwony wracaliśmy, z
uśmiechem dojechaliśmy na Nasz prywatny koniec świata. Zwalniam, by choć kilka
sekund więcej z Tobą mieć, zwalniam by to co najpiękniejsze trwało wiecznie. W
głębi wiedząc, że to już za moment. Zatrzymuję się i i tak dzieje się.
Pożegnanie które jest końcem i dopiero początkiem.
Marzenia, chwila, która istnieje, z Tobą można tworzyć to co
idealne. W jednym spojrzeniu znaleźć błysk i uczucie. Pożądanie i nadzieję. Jak
kiedyś w tańcu, odnaleźć swe istnienie. Kilka kroków, które zmienia życie,
kilka spotkań które pozwoliły oddychać, przejażdżki, sesje, spojrzenia,
potyczki i zbliżenia. W zimnej pogodzie otulone ciało, w gorącej puszczony
wentylator i podana zimna woda. Dłoń, która przesunęła się po policzku. Podróż
na Księżyc i gwiazda zebrana tylko dla Ciebie. Kolejny dzień, który upłynął,
kolejny wyjątkowy, kolejny najlepszy. Już niedługo, woła świat, już niedługo,
marzę.
Kocham Cię, nim minie
ten dzień, nim nadejdzie następny, Kocham zanim Ziemia przestanie się kręcić.
Just one chance to tell her
how much he loves her
how much he loves her
Komentarze
Prześlij komentarz