Polityka Poznania i Wspólnego Życia: Część VIII


Nie byłoby mnie tu, gdyby nie tylu wielkich ludzi. Zabrakłoby mojego życia, gdyby Dwójka nigdy na siebie nie spojrzała, nie zatańczyła i nie wyruszyła, by zdobyć swoje serca, nie byłoby, gdyby nie zaryzykowaliby jeszcze raz. Trzymali blisko, uczyli i karali, zabierali w podróże i zostawiali w domu. Nabijali się z długich włosów, komentowali wybory, ostrzegali przed osobami. Och, gdybym wtedy ich posłuchał… Też by mnie tu nie było. Dziękuję, że mogłem popełniać i uczyć się błędów, dziękuję, że byli, są i będą. Moi Rodzice.


Moja dusza nie byłaby tym samym, gdyby nie te wieczory, których nie mogłem z nimi spędzać. Siedziałem na kolanach i na fotelu, śpiewałem polskie piosenki i patrzyłem jak na mnie spoglądają. Siadałem do obiadu, jadłem pomidorową i kotlety w panierce orzechowej. Stawałem na udawanej scenie i rozbawiałem ich skeczami, które oglądałem tysiąc razy. Powtarzałem je co chwilę, myląc się bez przerwy, a Oni nie przestawali się uśmiechać. Dziś zawsze przyjmują z otwartymi ramionami, dziś też trzymają za mnie kciuki, na zawsze będą najlepsi. Moi Dziadkowie.


Składałem z klocków cztery figury. Każdą darowałem najbliższym, ale jedna zawsze była tylko ozdobą. Starałem się przywrócić ją do życia, ale nie miałem takich sił. Mówiłem o Niej każdego dnia, ale nie było zmian. Aż pewnego dnia zdarzył się cud, a Ona wylądowała na małym łóżeczku, z ciemnymi włosami i uśmieszkiem. Nosiłem Ją na rękach i usypiałem. Patrzyłem jak pierwszy raz siada, jak stoi, jak zaczyna mówić. Teraz patrzę jak tańczy i porywa ze sobą świat. Teraz patrzę jak kończy dorastać i jak doskonale jej to idzie. Wielka, przyszła Kobieta. Moja Siostra.


Nie byłoby mnie tu, gdyby nie te tłumy, gdyby nie te osoby, które mnie poruszyły. Nie byłoby mnie tu bez przyjaciół w okularach, namawiających na granie i dobrą zabawę, nie byłoby mnie bez tych szalonych, którzy pokazali mi kolejne pokolenia. Nie istniałbym takim, gdyby nie te wszystkie osoby, które wbiły mi nóż i zgniotły serce, nie byłoby mnie tu, gdyby mnie nie złamali. Nie żyłbym tak dalej, gdyby nie Panie po drugiej stronie kanapy i ich słowa, nie byłoby mnie tu, gdyby to wszystko się nie wydarzyło. Moi Najbliżsi.


Nie byłoby mnie tu. I nie poznałbym Ciebie. Dlatego dziękuję im wszystkim, każdemu z osobna. Przy Tobie umarła we mnie nawet jedyna żyjąca nienawiść. Teraz wiem, że na ten widok, mógłbym się tylko zaśmiać i podziękować. Może tam miałem ból, ale wszystko miało cel. I byłaś nim Ty. Moja Ukochana.


Utwór:

Komentarze

Popularne posty