Kilka Słów dzięki Nam




Jesteśmy tu by nie było łez. Tulimy, by uczucie rosło w Nas i wokół. Uśmiecham się na myśl o Twoim szczęściu, o radości, którą mogę Ci sprawić. W zdrowiu, które prowadzi Nas za dłonie, w chorobie, która kładzie Nas Razem, w idealnym dniu i w setkach problemów, chciałbym złożyć obietnicę, że i tak będzie lepiej. Tak dobrze jak tylko chcesz i jak być by mogło. Zrobię wszystko, zrobię więcej i zrobię to na nowo. Jesteśmy tu by nie było łez. Jestem tu by u Ciebie były tylko dobre czasy.





To już niedługo, ale i tak nie mogę się naczekać. Patrząc na zegarek, na kalendarz, uderzając w stół. Czytamy, piszemy o tęsknocie. Mówimy, szepczemy o miłości. Tak chciałbym byś już zapukała do tych drzwi, marzę by zobaczyć Cię na dworcu z walizką, pragnę zabrać Cię do siebie i tulić za cały czas, który nie był tylko Nasz. Zamieniamy nudę w setki pocałunków, w błądzące dłonie, w tonę uśmiechu i wspomnienia na resztę życia. Tańczymy, wywracając się na ulicy, My szaleni, nie do zatrzymania. To już tak niedaleko.





Spojrzę jak przyjeżdżasz i poczuję jak moje serce przyśpiesza. Poprawię kołnierzyk, a moje usta otworzą się w uśmiechu. Drzwi zaczną się przesuwać, bagażnik podjedzie do góry. Na ciemnych stopniach staną najzgrabniejsze nogi. Krok po kroku zbliżysz się w moją stronę. Nasze spojrzenia się spotkają i zaczniemy biec. Tę krótką chwilę i odległość, zapomnimy o oddechu, drodze i zmęczeniu. W objęciach pozostaniemy, puszczając tylko by podarować pocałunek. Jak pięknie powiewają Twoje specjalnie zakręcone włosy. Jaka wspaniała jesteś Ty. Razem sięgniemy po Twoją torbę i ruszymy w następną podróż. Teraz Razem, teraz gdzie tylko chcemy.





Razem pragniemy i patrzymy. Dwie pary oczu czarują istnienia. Pociągają ku sobie i pożerają duszę. Wyciągamy dłonie, by po nich dostać, odsłaniamy ciała, by poczuły dreszcze. Przygryzamy wargi, swoje i sobie nawzajem. Wyginają się plecy, napinają się mięśnie. Jesteśmy w transie, w obecności, w przyśpieszonym oddechu i tętnie. Jesteśmy uwięzieni i jesteśmy wolni, spełnieni, zakochani. Nie mamy nic na sobie, tylko siebie. Nie wytrzymujemy, nie ma oparcia, nie ma sekundy bez wspólnego powietrza. Daj mi siebie, dam Ci siebie, niech znowu cały świat zawiruje, niech znowu wy*ebie Nas w kosmos.





Poduszka. Zwykła poduszka. Padałem na nią tyle razy. Lały się na nią łzy, tłumiła krzyk i była gnieciona przez dłonie. Rzucałem nią po pokoju, rozdzierałem na pół. Raz nawet wyleciała przez okno, nieraz dostałem nią po głowie. Głupia i cudowna poduszka. Kładłem na niej głowę i obracałem się z boku na bok. Godzinami kręcąc się po swoim małym świecie, nie mogłem znaleźć ukojenia. Nic mi nie pomagała ta mała poduszka. Kładłem się w swoim pokoju, kładłem się w hotelach za granicą, kładłem się w hostelach kilka kilometrów od siebie, nic się nie zmieniało. Żadna, zwykła poduszka nie była dobra.

Teraz siedzę i spoglądam na łóżko. Na jedną, małą poduszkę, przed chwilą ubraną w nową pościel. Zobacz jak pachnie, poczuj jak wygląda. Uśmiecham się jak głupi, głupi śmieje się do poduszki. Taki zwykły obraz, na który nikt nie zwraca uwagi, mała część większego dzieła. Mała poduszka, kolorowa, wypchana, zdrowotna, zwykła poduszka. Teraz, gdy leżała na niej Twoja głowa, już nigdy nie będzie taka sama. Teraz wygląda tak pięknie, teraz sprawia, że zasypiam w kilka minut. Czekałem na dzień, gdy obok jednej poduszki położę drugą, gdy obok jednego ciała spocznie drugie, gdy na dobranoc złożony zostanie pocałunek. W tej sekundzie nawet taka zwykła poduszka jest magiczna, bo Ty, zaczarowałaś cały mój świat.





Pojedyncze liczby stają przed połączonymi minusami. Bojąc się ruszyć, bojąc się wszystkiego, dwie przecięte jedynki, nie wiedzą co się zdarzy. Spoglądają w swoje strony, wyciągając dorysowane dłonie. Wszystko czeka na działanie. Nie może być tak prosto, nie może po prostu się zdarzyć. Nie w Naszym świecie, który pełen był zranienia. Jedna jedynka wyruszyła w drogę, by znaleźć idealny prezent. Zabrała drugą pod most z którego lała się woda. Stanęły przed piękny widokiem, głośnym otoczeniem, spojrzały na siebie, złapały minusy i zaryzykowały. W krótkiej chwili dodali siebie nawzajem i teraz tylko mnożą szczęście. Zapominają o innych działaniach, zapominają o wszystkich liczbach, zakochani w Dwójce, łączą się w uczuciu. Najpiękniejsza matematyka jaka istnieje.





Siadamy na łóżku, przeciągasz moje ramiona i układasz moje dłonie. Czuję Twój dotyk i Twoje bicie serca, zbliżam głowę i całuję w policzek. Wtedy wiem, że jest idealnie, wtedy wiem, że nic się nie stanie, nawet, gdy dzieje się już tyle. Nie boję się przyszłości i zapominam o tym co było. Pytania i trudne kwestie wyznawane są w sekundę, nie ukrywamy ciężkich prawd i łączymy łzy z uśmiechem. Pozbywamy się problemów i pomagamy sobie oddychać, pomagamy żyć i kochać. Tak siedząc na tym łóżku, czynimy cuda, nie ruszając się z miejsca, czarujemy wszystko.

Wymawiam Twoje imię, czytam je z Twojej szyi i piszę je, gdy nie ma Cię obok. Moja Pierwsza, moja Jedyna, moja Ostatnia. Wiesz, że teraz już tylko jest krok na przód. Taki z obrotem, taki z przewróceniem, taki po schodach w dół i schodach w górę, kroki, które Razem kładziemy. Wołam Twoje imię i na nowo się zakochuję.

Mówimy o tym co będzie dalej, nie wiedząc co będzie dalej. Tworzymy perfekcyjny przyszły czas, będziemy do niego dążyć i za niego walczyć. Możemy się bać, to normalne i naturalne, możemy wątpić, każdemu się zdarza, może się kłócić i możemy godzić, ciągle idąc do przodu, cały czas się starając i dając szczęście. Obiecuję, że nie przestanę się starać, nawet jeśli nikt mi nie wierzy, ja składam przysięgę. Warto zrobić wszystko, gdy ma się już Wszystko.

Jeśli wrócę do tańca, to by zatańczyć z Tobą jeszcze lepiej. Jeśli wrócę do śpiewu, tylko po to by zaśpiewać Ci serenadę. Jeśli napiszę długie dzieło, zadedykuję je Tobie, jeśli zobaczysz mnie na ekranie, wyślę Ci całusa. Gdy na nowo znajdę pracę, zrobię to dla Nas, gdy pojawi się szansa, wykorzystamy ją Razem. Jeśli znów wsiądę do samolotu, Ty będziesz obok, gdy znów poczuję gorące powietrze, Ty rozepniesz mi guzik, gdy znów wskoczę do morza, Ty zanurkujesz by Nas rozbawić. Nie znamy przyszłości, ale znamy siebie.

Jestem tylko takim zwykłym człowiekiem. Prostym pisarzem, któremu los dał szansę. Nie mogę jej zaprzepaścić, nie mogę popełnić błędu, nawet jeśli to ludzkie. Chcę być perfekcją dla Ciebie, ideałem dla Nas, doskonałością dla całej teraźniejszej i przyszłej Rodzinki. Zasługujesz na najlepsze, a ja chcę Ci to podarować. Zostało kilka godzin, nim znów zobaczę Twój uśmiech. Warto było czekać i warto będzie. Mogę nawet patrzeć jak odjeżdżasz, gdy wiem, że wrócisz, kocham jeszcze bardziej. Po prostu Kocham. Aż Kocham.

Kocham Cię.



Komentarze

Popularne posty