Zero
Jak dziwnie patrzyć się sobie w
oczy, zanim wstało słońce. Teraz nad okrągłą liczbą pojawia się plus, na twarzy
występuje uśmiech mimo zmęczenia. Jak trudno było przebić się przez ścianę,
którą zbudowali z plotkarskiego tytanu. Teraz siedzę w krześle i słucham o
swojej przyszłości, nie martwię się tym, że popełniłem błąd rzucając coś co
było, nie przejmuję się tym co się kiedyś, kiedyś wydarzyło, teraz po prostu
wsłuchuje się w każde słowo, bo dzięki Tobie, z zera stałem się nr 1.
Teraz biegam, tam gdzie kiedyś
jechałem, teraz czekam, aż znów wsiądę na rower i uwierzę, że nic mnie nie
zatrzyma. Mimo głodu, mimo zmęczenia, kładę się na podłogę i dla Ciebie
zmieniam się choć w milimetrze. Chcę wybrać numer, ale wybieram kolejne słowo,
później dzwonię, nie puszczam serialu, nie puszczam filmu, nie puszczam gry, po
prostu patrzę jak Twoje zdjęcie tańczy na ekranie i od razu się cieszę, bo
dzięki Tobie, z ciszy powstał okrzyk radości.
Wstaję z myślą starań. Zasypiam z
wiedzą, oddycham głębiej, odliczam dokładniej. Robię to dla mnie, robię to dla
Nas, robię to dla wszystkich Nas, które przyniesie przyszłość. Zamykam drzwi i
zamykam kąt, tworząc historie, które kiedyś zobaczy świat, choć teraz patrzą
już na nie najpiękniejsze Zielone oczy.
Jeden dzień, jeden początek,
czekam na następny, czekam na każdy. Sekunda z Tobą przebija każde inne, drobny
spacer, który zabiera wszystko co złe, Twój pocałunek, moje uratowanie. Łączą
się dłonie, uścisk, który nigdy nie był mocniejszy i spojrzenie, które sprawia,
że nawet serce bije coraz mocniej. Bo dzięki Tobie… Tyle jeszcze się wydarzy.
Słońce może przygasać, ale coraz
jaśniejszy staje się plan. Nie ma szerokich dróg, nie ma milionów możliwości,
jest jeden cel i jedna droga: przynieść szczęście. Zapomnieć, zaszaleć,
oszaleć, dla Ciebie, zmienić wszystko na tak. Jestem na Tak, z Tobą jestem na
Tak, powiedz Tak.
Uderzam nogą w podróży, wczytując
się w setki słów. Każda piosenka brzmi inaczej, gdy Ty jesteś obrazem. Podbijam
stawkę, a Ty ciągle wygrywasz, leczysz każdy strach i uciszasz wszystkie złe
duchy. Anioł, który spadł z Nieba, nawet nie poczuł, zaczął tańczyć, zaczął się
śmiać, zaczął karmić zwierzątka i zbierać kwiaty. Nie powstały jeszcze tak
piękne, by jej dorównać, ale gdy je znajdę, znów pojawią się na jej głowie.
Korona z uśmiechu, dotyk
uwolnienia, nie musisz być obok, by sprawiać, że szaleje, gdy jesteś to nie ma
świata. W zdrowiu, w chorobie, w bólu, w zmęczeniu, nie boisz się
niespodzianek, sama je dajesz, sama Nią byłaś, jesteś i będziesz.
My nie mamy sekretów, My nie
ukrywamy siebie, My nie próbujemy kłamać. Nie potrzebujemy oszustw, bo i tak
wszystko wygrywamy. Budują się dla Nas raje, powstają wyspy, a My już powoli
płyniemy, My, zaraz lecimy.
Jeden rozdział w którym przeżyłem
całe swoje życie, tłumy pomyłek, złych wyborów i przekleństw. Każda kropla
przelana za nieszczęście, każdy wyrzucony papieros już nigdy nie posmakowany,
litry benzyny zmarnowane na drogę donikąd, teraz to już tylko zamknięte drzwi.
Nie ma klucza, zamurujemy je Razem, wymażemy to z pamięci, nie pamiętając już
nic, niech liczy się tylko następny.
Magia.
Przyszła czarodziejka, która wszystko
wywróciła do góry nogami. Jednym ruchem, jednym porównaniem, jednym
przezwiskiem, jedną pomyłką, jednym uśmiechem, pojedyncza liczba, która
stworzyła nieskończoność.
Minął miesiąc, a ja dalej nie
wierzyłem. Powiedziała tak i powtarzała to każdego dnia. Bałem się powiedzieć
za dużo, a później mówić za mało, bałem się siebie, a Ona dodawała odwagi.
Teraz nie boję się wyznań, teraz nie boję się obietnic. Składam ich coraz
więcej, w każdą wierzę, każdej pragnę.
Jesteśmy coraz bliżej, dwójka,
milion plus byłe zero.
Kocham Cię.
Komentarze
Prześlij komentarz