Nowe Wspaniałe Miejsce



Obudzony w nowym świecie, boję się wstać. Trzęsąc się na nowym łóżku, szukam ukojenia. Widzę całe życie, widzę siebie, widzę, że nie da się nic zrobić. A Ty kładziesz dłoń i układasz się do snu. Serce zwalnia, umysł zamienia się w pustkę. Łączymy się w marzeniach, łączymy w życiu, w ciszy i ciemności, na nowo zamykając oczy. Czerwone włosy, które zmieniają każdy obraz, zielone oczy, które nie przestają patrzeć, delikatny dotyk, który czaruje. Sprawiasz, że wszystko cichnie, łzy nie płyną, a wszystko co było zanika. W nowym świecie, nowym miejscu, oddychamy głęboko i zamykamy drzwi.


Trzeci dzień z rzędu wsiadam do samochodu. Spakowałem już wszystkie rzeczy i odjeżdżam niedaleko. Stać w korkach i patrzeć za siebie. Znów zmienia się życie, znów zmienia się świat. Jak zrobić by wszystkim było dobrze, jak nie zapomnieć czuć szczęścia? Światła przeskakują, auta ruszają, jedziemy wolno i słuchamy muzyki. Mgła zasłania przednią szybę, blask zostaje w miejscu. Parkuję i czekam, parkuję i wzdycham. Siedzę w środku, jak kiedyś mój Tata, myślę. Odliczam na kierownicy i wysiadam. Rzecz za rzeczą, to tylko przedmioty, rzecz za rzeczą, chciałbym by nic nie znaczyły. Pokój wypełniony bałaganem i uczuciem. Teraz siadamy Razem i wspólnie oddychamy. Oczekując następnego dnia.



Witam Cię w naszym nowym pokoiku. Mały kącik, tylko Nasz. Miejsce w którym możemy tańczyć, skakać, grać, oglądać, śmiać i się kochać. Tutaj jesteśmy tylko My. Cały świat krąży w tym małym punkcie. Jesteśmy egoistami prywatnej egzystencji. Kocham, że czasem nie liczy się nic więcej, kocham, że żyjemy idealną chwilą, kocham Cię. Próbowali mnie zamknąć, próbowali mnie złapać, próbowali zrzucić wszystkie winy tego świata, tylko Ty łapiesz i wyciągasz, tylko Ty uzdrawiasz, pozwalasz oddychać i zasypiasz obok. Nie słyszę kłamstw, słyszę żarty, nie słyszę ataków, słyszę pytania. Rozmowy przerodzone w perfekcję, jesteśmy tutaj i cieszymy się chwilą, wszystko odkrywamy na nowo i nie przestajemy się śmiać. To jest to, aż pójdziemy dalej.



Płonie ogień, a My spoglądamy jak zachodzi słońce. Jesteśmy zmęczeni, jesteśmy wyczerpani i chcemy nareszcie odetchnąć. Zamykamy się w pościeli, niech już nic nie wraca, nareszcie odpoczywamy, a cztery ściany stają się oazą. Nie mamy daleko do drzwi, każde z Nas może uciec, ale chcemy być, trwać, walczyć, całować i czekać. Nareszcie dzieje się dobrze, dwie osoby znalazły szybko bijące serca. Mijają dni i miesiące, zmienia się na lepsze, a cały świat tylko zyskuje. Dając uśmiech zmienia się wszystko.



Zanikła plaża, choć ciągle wraca. Drogi skąpane piaskiem, dom z drewna na końcu ulicy. Taki sam jak inne, a jednak wyjątkowy. Zatrzymać się, by już nigdy nie ruszyć. Otworzyć spróchniałe drzwi i zobaczyć, ile jeszcze trzeba zmienić. Połamać deski, zniszczyć ściany, wyrzucić meble, by poskładać nowe. Chcąc uczynić świat piękniejszym, poświęcić siebie. Patrzeć jak biegają nowe istnienia, spróbować wszystkiego.

Młotem rozbite szyby, szkło zakopane w piasku, krew płynąca w przyszłości. Te plaża na której stoczą się boje i stoczą się tańce, w oceanie znajdujemy ciszę. Łyk ze szklanki i powrót do pracy. Tyle do zrobienia, tyle do stworzenia, niech powstania oaza pełna marzeń, zrodzona z potu i łez.

Ulice z asfaltowych, zmieniają się w pełne natury. Powietrze oczyszcza się samo, słońce wychodzi znad chmur. Siadamy na zniszczony ganku, sącząc wino i patrząc jak na nowo zachodzi. Woda płynie i wraca, jak całe życie, zbliża się, ale nie zalewa. Dwoje rządzących na tronach, w dłoniach trzyma wszystko. Wokół biegają zwierzaki, biegają młode wcielenia, lata wszystko.

Kładzie wszystkich do snu i wraca na zewnątrz. Nie może zasnąć, nim nie skończy. Tyle jeszcze pozostało, tyle musi się wydarzyć. Nie może przebić się przez jedną ścianę, nie może wygrać, ale próbuje. Wrócił na nowo i chce zbudować wszystko. Walcząc wszędzie, czuje szansę. Wycofuje się z niepewności, stara się o realność. Nie chce przestać, nie chce zostać, zalany łzami, ciągnie kolejne pale.

Rozkładając ramiona wita cały świat. Pada na piasek i czeka, aż zaleje go woda. Po raz pierwszy nie dosięga, po raz pierwszy  ktoś go podnosi, po raz pierwszy kładzie do łóżka, po raz pierwszy, niedaleko.

Komentarze

Popularne posty