Bez Poprawek
Emily Jane
White – Hole In The Middle
Nie ma już takich warunków, ale na szczęście jest wyobraźnia.
Otwierając drzwi balkonowe, przestępuję na zimną podłogę.
Zakładam słuchawki, puszczając zawsze ten sam utwór. Wyciągam jednego papierosa
z paczki, wsadzam go do ust i odpalam. Pierwsze zaciągnięcie, zawsze kręci
całym ciałem, następne pochłania bez opamiętania. Daleko wydmuchiwany dym.
Setki myśli krążących po umyśle, każda ciekawsza od prawdziwego
istnienia. Odpływam we wspomnieniach, w pragnieniach, w marzeniach. Kończę się
w teraźniejszości, by na chwilę poznać przeszłość z domieszką przyszłości.
Chodź ze mną.
Alex Coles –
I Hate Your Friends
Gdyby wtedy istniała taka piosenka, ile raz bym ją śpiewał.
Po co się oszukiwaliśmy, po co w ogóle próbowaliśmy. Z dala
od siebie, trzymałaś psa na smyczy, nie pozwalałaś odejść i zaznać spokoju.
Teraz wkurwiają mnie niewykorzystane szanse. Wszystkie z twojej winy, wszystko,
bo dałaś mi uwierzyć w miłość, chociaż prawdziwie już wtedy kochałaś innego. W
tym jednym dymku, widzę tylu, którzy chcieli. Ta spokojne czasy, ten alkohol,
to jedno spojrzenie.
Zmieniam przeszłość, ciebie już nie ma, nie istniałaś w tych
chwilach. Biorę jeszcze jeden łyk i podchodzę bliżej. Obejmuję ją i składam
pocałunek. Biegniemy razem, zamykać za sobą drzwi. Rozebrani, szczęśliwi,
porwani chwilą, nie przejmujemy się wszechświatem, krzyczymy najgłośniej.
Jeśli krążyła tylko nienawiść, trzeba było pozwolić jej
działać.
Chrzań się.
Naciskam małą kuleczkę i zmień smak na miętę, śmiejąc się
sam do siebie.
Ironicznie, jak wtedy, gdy pierwszy raz przestąpiłaś ten
próg. Wtedy nie wiedziałem co tu robisz, ani że ustawisz mi resztę życia. Tyle
wspólnie zbudowanych historii, w miłości trwającej tylko dziewięćdziesiąt dni.
Natchnęłaś mnie na dłuższy czas niż w ogóle istniałaś. Idealna historia
zbudowana tylko w naszych głowach. Nigdy nie mogła się zdarzyć, nigdy nie miała
szczęśliwego zakończenia.
Gdzieś pomiędzy zaznaliśmy najmocniejszych uczuć,
stworzyliśmy najlepsze chwile. Przebiliśmy wszystkie poprzednie sceny i
wszystkie następujące. Wtedy już wiedzieliśmy. Do tych momentów porównamy
resztę życia.
Minęły lata, a ja ciągle w głowie wracam. Siadam, słyszę
nowy utwór i znów zaczynam pisać. Dostałaś już debiut, a zabierasz jeszcze
więcej. W tęsknocie zbudowane takie chwile, nie żałuję, nie mogę, nie wrócę,
ale zawsze, na zawsze, będę żył z tą blizną.
Bądź szczęśliwa.
Może jeszcze jeden? A czemu nie, na drogę, w nią odlatuje
dym.
Teraz nie potrafiąc zasnąć, myślę o tym jak wiele chwil było
tak blisko, a jednak tak daleko. Zamknięta w nowej postaci, w pragnieniu niespełnionych,
istniejesz po tamtej stronie. Wysłuchałaś wszystkiego, ja słuchałem i Ciebie,
razem mogliśmy skarżyć się na cały wszechświat i nie bać się niczego.
Skłamałbym, gdybym powiedział, że to innych było mi opuszczać najciężej. Gdy
teraz stoję, z papierosem w dłoni, myślę tylko o tym, że zaraz nadejdzie
kolejny tydzień w którym Cię nie zobaczę.
Podnoszę się i przeciągam. Myśl przelatuje mój umysł. Ostatnie
spotkanie dalekie było od pożegnania. Na tym nie może skończyć się ta historia,
jeszcze tyle przed nami. Może z daleka, może z bliska. Może zakrapiane, może w
ciszy spędzone. Wiem, że teraz odliczam do chwili, która jeszcze nie istnieje.
Po prostu tęsknię.
Calum Scott –
You Are The Reason
Ktoś puka już w okno. Boże, ile ja już tu stoję. Spoglądam
do kieszeni, jest już pusta. Pożyczyłem tylko trzy, a ostatni trzymam między palcami.
No nic, jak rzucać, to rzucać. Ostatni raz używam zapalniczki, którą dostałem w
prezencie, a potem rzucam ją w dal, patrząc jak tonie w oceanie.
Znowu jestem gdzieś indziej. To już nie balkon, to już nie
to mieszkanie, nie ten dom, nie ten kraj. Piasek przesuwa się między palcami.
Czuję jak coraz bardziej się zakopuję. Znów obudzę się po drugiej stronie, może
tym razem z nadzieją.
Niedługo rozpoczną się kolejne szlify. Pierwsze drugiej,
drugie pierwszej. Rozbudujemy wszystko. Dodam więcej istnień, które na to zasługują.
Jesteśmy w końcu we właściwym miejscu, żyjemy w komforcie. Każdy następny krok
wymaga poświęcenia.
Z pary i współpracy, powstały najsilniejsze jednostki, które
za chwilę wsiądą do osobnych łódek. Machając sobie na pożegnanie, spotkają się
znów po drugiej stronie. Wzruszeni, spełnieni, zalani łzami. Kimkolwiek będą,
nigdy nie zapomną.
Gaszę go w resztkach piachu, które widzę. Ostatni raz się
przeciągam i pozwalam by ziemia wchłonęła mnie do końca. Nic nie czuję, nic nie
widzę, nic nie słyszę, a jednak wiem. Jesteśmy coraz bliżej.
Tęsknię, kocham, nienawidzę.
Komentarze
Prześlij komentarz