Do Blunta

Jeden łyk i chwilowe zapomnienie. Dając sobie szansę, zamykam kolejną książkę. Kończąc ostatni rozdział odkładam ją na półkę i odchodzę. Bez uśmiechu i bez łez. Po prostu idę.

Powoli przemierzając ulice, oglądam wszystko co znam od tylu lat. Budynki powoli chylące się ku upadkowi, znane twarze, które z uśmiechem wspominają dawne czasy. Z każdym krokiem zanika przeszłość, która piękną pozostanie na zawsze. To jej cudowna cecha, uroda nie znika. Nie ma kolejnych szans i nie ma powodów do pozostania w tym samym miejscu. Po co? Po co w kółko popełniać te same błędy? Po co odmawiać sobie tego co krzyczy? Po co? Następny rozdział dobiega końca i czas na coś nowego.

Spojrzał na jej twarz po raz pierwszy od tylu lat. Jak gdyby nic się nie zmieniło, rozmawiał i śmiał się. Nigdy nie zapomniał i wierzy, że Ona też pamięta. Lekkość z jaką istnieją żyje. Gdyby mogli jeszcze raz by zatańczyli. Wtuleni w siebie, zamknęli by to co ich łączyło. Szczęście, którego nie dało się obejść. Bliskość, której nie zaznali. I to życie, które zyskali. Ona w radości i uśmiechu, On z tym dziwnym uczuciem, że jest dobrze. Tak dobrze, gdy Ona nie przestaje patrzeć w przyszłość. Gdy na jej rękach nie ma blizn i gdy nie mówi, że ze wszystkim kończy. Gdy w końcu widzi sens. Tego chciał.

Idealny sequel. Ten w którym wszystkie poprzednie wydarzenia odbijają się jak piłeczka. Czego chciał? Tej jedynej, która spocznie na wieki przy nim. Ręki, która zostanie na jego torsie. Ust, które zawsze będą chciały być z nim zamknięte. Tego by kochanka stała się ukochaną, a ukochana kochanką? Sam już nie wiedział. Pisał kolejne słowa z łzami w oczach i promilami we krwi. Walczył ze sobą na jawie i we śnie. Skulony w rogu walczył. Wołał jak bardzo ją żegna, wołał, że to już koniec. Nigdy on nie nadszedł. On nie nadejdzie. Dopóki to wszystko się nie skończy. Dopóki żyją i mówią to co czują. Ta historia nie ma końca. Do czasu, gdy pamiętają to co było. On czuje, ona... kto to może wiedzieć.

Ta tak zwana Miłość nigdy nie była idealna. Dajmy sobie z nią spokój i odejdźmy w swoje strony. Nie ważne kto patrzy i dlaczego. Niech wszystko zniknie. Bez łez i bez uśmiechu. Niech zło i smutek dobiegnie końca, a my dajmy sobie odejść. Tylko tego nam trzeba. Ostatniej strony na której pojawia się kropka. Choć nie "Koniec", to jednak zmiana. Bo co ma być to będzie. Ja dla Ciebie, Ty dla Niego. Na zawsze.

" But in time all the flowers turn to face the sun."

Komentarze

Popularne posty