Uwierzył
Odszedł od biurka, gdy usłyszał pukanie do drzwi. Ze
spakowaną walizką i zgaszonym papierosem, czekał na telefon. Wszystko zostało
już dopięte, a przyszłość czekała. Dziennik słowami i dowcipami zapełniony
spoczywał na czarnej torbie. Napisał ostatnią wiadomość i przygotował kurtkę. Wyciągnął
list, który trzymał w sobie od lat. Dusza go znowu nawiedziła i dał jej szansę.
Drzwi znowu wydały dźwięk. Otarł łzę i podszedł. Z głębokim oddechem, na ślepo,
otworzył. I wszystko inne przestało się liczyć. Bo tam czekał na niego Anioł.
Kilka dni wcześniej zapytał o swoje szczęście. Nikt nie miał
dla niego jasnej odpowiedzi. Wszyscy kazali mu szukać dalej, wszyscy mówili, że
tu nie jest jego miejsce. Tylko dzięki Niej zaczął wierzyć, że jest inaczej. Gdy
pierwszy raz spojrzał, nie podejrzewał, gdy pierwszy raz się odezwała, to nie
myślał, gdy pierwszy raz jej dotknął, to poczuł. Z drobnego słowa zyskał nadzieję, z słodkiego
pocałunku zaufał i z ciepła uwierzył. Wszystko w sekundach znikało, a Ona była
stałą. Odstawił ucieczkę, zostawił wnioski i uśmiechnął się do lustra. Rozebrał
się i wiedział, że to ten czas. Gdy jego koszula pachniała jej słodkością i
ostatnim papierosem, wiedział, że nadeszła zmiana.
Obudził się z tęsknotą, której nie pamiętał. Nabazgrał w
zeszyciku swojej egzystencji i próbował polubić jedzenie. Słońce wschodziło
powoli, a on zmywał z siebie resztki przeszłości. Obejrzał się w lustrze i po
raz pierwszy zobaczył swój uśmiech. Choć wstał z łózka, czuł, że śni. Telefon
zawibrował i znowu Ją zobaczył. Tak daleko, a jednak obok. Nie wiedział co
powiedzieć, ale Ona zrobiła to za niego. W jedną noc przelała radość w puste
naczynie i odwróciła uwagę od zła wszechświata. Dała nadzieję w ciemności i w
końcu zobaczył światło. Serce wołało: „Kochanie”, a głowa „Piękna”. Jak głupi,
znowu roześmiał się do ekranu.
Idąc pustą ścieżką spoglądali na siebie. Nie znając swoich
uczuć ciągle się uśmiechali. Oczy zaświeciły blaskiem, a usta połączyły się
uczuciem. Bez odpuszczenia szukał tylko jej dłoni. Stojąc z tyłu, podziwiał
talent i pasję. Czuł jak jego serce bije szybciej za każdym razem, gdy na niego
spogląda. Ona spojrzała w aparat, a on w niebo. Szukając odpowiedzi, zobaczył
kolejne pytanie. „Dlaczego nic nie robisz?”. Złapał Ją i poczuł, że nikt nigdy
tak nie pasował. Unosząc i całując potrafił żyć. Dotknęła jego twarzy, a on się
uśmiechnął. Wiedział, że znowu obudzi się z Jej zapachem.
Przysięgał sobie, że da wszystkiemu szansę. Wygrzebał
zakurzony list, wiedząc, że to już czas. Spakował co było dla niego istotne i
był gotowy. Chociaż papieros został przy nim odpalony, on już go nie chciał.
Zakręciło mu się w głowie. Usłyszał pukanie do drzwi. Wiedział kto stoi po
drugiej stronie. Wziął głęboki oddech i wszystko przestało się liczyć. „Gotowy?”.
Skinął głową i zabrał walizkę. Powoli schodząc, patrzył tylko na to jaka jest
piękna. Mogła zaprzeczać, mogła z tym walczyć, ale on czuł i odpowiadał tylko
szczerze. Z Jej uśmiechem wsiedli do samochodu. Powoli wyjechał z placu i ich
ręce się połączyły. Kilka przebytych mil i byli tam, gdzie prowadził go los. „To
tutaj?”. Uśmiechem przyznał jej rację. Usiedli na brzegu. W oddali zachodzące
słońce przypomniało im słodkie czasy ich początków. Pocałował ją tak jak
zawsze, a jednak inaczej. Z Nią jest inaczej. Podniósł walizkę i rzucił nią do
fal. Powoli odpłynęła, otwierając się. Wszystko co niegdyś było istotne, teraz
było tylko częścią niekończącego się żywiołu. Wyjął z kieszeni list i dał jej
do ręki. „Czy to to co myślę?”. Nie musiał odpowiadać. Wyjęła z jego kurtki
zapalniczkę i pożegnała ciemność.
Obudzili się, wtuleni w siebie. Tak jak zawsze chcieli.
Najpiękniejsza dla niego, naturalna i blisko. Dla Niej on ożył i zaczął
walczyć. Przez jedną zmianę uwierzył. Zamykając drzwi swoich ust pozwolił się
porwać. I o tym marzył. Właśnie o tym.
If this is what we’ve got, then what we’ve got
is Gold.
Komentarze
Prześlij komentarz