Glory & Bad Guy

Gdy jednego dnia serce wzywa i chwała nadchodzi. Powstajesz, otwierasz oczy i choć twoje ręce po raz kolejny krwawią, wiesz, że musisz przeżyć następny dzień. Zasypiasz z myślami o końcu, a budzisz się z nadzieją na lepsze jutro. Starasz się w każdej sekundzie i każdy raz uderzasz coraz mocniej. Świat zaczyna wirować, a ty wiesz, że żyjesz. Ścierasz pot z czoła, zakładasz plastry i oddychasz coraz ciężej. Wracasz do domu, patrzysz w lustro i widzisz swoje łzy. Kolejny łyk i zaciągnięcie, następna tabletka i wiesz, że zagubienie jest coraz bliżej. Teraz nie ma przed tobą worka, ale i tak uderzasz. Skulasz się w kącie i czujesz jak każda cząstka powoli obumiera. Nie potrafisz się odezwać, nie potrafisz wrzasnąć. Łkasz, a świat się śmieje. Twoje mięśnie przestają działać i umysł wysiada, gdy dusza odlatuje. Nadchodzi Twój koniec. Wielkimi dłońmi puka do Twoich drzwi. Wtedy nadchodzi ocknienie. Podbiegasz i zamykasz. Nie na zawsze, ale na ten moment. Tak, znowu Ci się udało. Powstać z prochu i rzucić piaskiem w oczy depresji.  Wiesz, że nadejdzie następny. Dzień, płacz i złamanie kręgosłupa. Póki co możesz chodzisz w swojej cichej chwale. Z tym nie można wygrać, ale trzeba walczyć. Witamy w twoim świecie i Ty witaj w naszym.


Wyciągasz mały zeszycik i notujesz brzydkie słowa. Żarciki, prawdy i złośliwe myśli. Zboczone zagrywki i wariackie papiery. Zamykając wszystko w jednej, czarnej skrzynce umykasz przeznaczeniu. Rozpisujesz prostą myśl na setki wyrazów, a głupie spojrzenie zamienie się w książkę. Dotyk w niepamięć, pocałunek w przekleństwo, uścisk w nóż w plecy. W tamtym świecie wszystko jest na odwrót, na innej planecie czas leci do tyłu. Benjamin Button skacze z kwiatka na kwiatek, szybko zmieniając rękawiczki. Z dobra staje się zło, a z uczucia nienawiść. Widać też światełko w tunelu. Pociąg do tyłu, ucieka z dużą prędkością. Biegniesz i ekspres z napisem Ciebie nie kocham powoli zanika. Piękna budowla sama się rozkłada, serce bije w drugą stronę, a dusza wnika do ciała. Uśmiech we właściwą stronę i pierwsze słowa, odpływ, żywy brat, to tylko sen, budź się. Już wiesz, stałeś się wszystkim czego nigdy nie chciałeś, ale to życie staje się lepszym wyjściem niż stanie w miejscu. Teraz w objęciach miłości, kroczysz przez ognie i wypalasz resztki tego syfu, które zostało już wcześniej wyrządzone. Przekręcasz zegarki o godzinę do tyłu i wstajesz z nową nadzieją. Kolejny dzień ukończony, nie umarłeś na jawie i we śnie, mały sukces. Demony krążą i szepczą, że nie wiesz co robisz, ale Ty udowadniasz jak bardzo się mylą. Jednym słowem, jednym uśmiechem i jednym uderzeniem. Nic nie może Cię dotknąć. Nie oni,  nie one, nie Ty sam.


Perfect time to have some remorse to show for your sin
No, it's hopeless, I'm the denial that you're hopelessly in
When they say all of this is approaching its end
But you refuse to believe that it's over, here we go all over again

Komentarze

Popularne posty