Le Artiste

Hej, spójrz.
Rodzi Nam się artysta. Pamiętasz jak siedział na tarasie, patrzył na las, nieskoszoną trawę i pisał kilka słów w podartym zeszycie? Pamiętasz jak myślał, że wie co to smutek, miłość i radość? Głupi uważał, że wiersze tworzy, że dzieła powstają z długopisu. Och człowiek rodzi się głupi, a umiera stary.
Zaczął wtedy biegać na kilka sekund, potem całować na kilka minut, wsiadł na kosiarkę i pierwszy raz wysprzątał cały dom. Biegał po dwóch piętrach, podlewał kwiaty, sam się sobie dziwił. Wziął łyk wina i stwierdził, ze na parę lat podziękuje. Ktoś wręczył mu pierwsze dolary, które podziwiał dwa dni przed ich wymianą. Uczył się życia od swoich głupot, nauczał innych o tym czego sam nie wiedział. I jak głupi pisał. Jedni czytali, jedni olewali, jedni się śmiali, inni podziwiali, przynajmniej jedno się nie zmienia.


Jaki z niego będzie artysta? Czy zapamięta go jeden, dna, i zatonie na tratwie? A może to ten którego poznają miliony i nigdy nie zaniknie? Może napisze największe arcydzieła, a potem… Potem znów zapomni. Znów upadnie, znów zamrze. Writer’s Block, Another Drink, Another Sniff, Another Puff.
Nie mów tak, nie mów, nie ma tak. On będzie naszym artystą, on będzie dla Nas tańczył, on będzie Nam śpiewał.
Co jeśli zabraknie mu głosu? Co jeśli Bozia nóżek nie dała? Co jeśli on nic nie potrafi? Co jeśli tylko zmyślamy?
Zamilcz choć na chwilę. Spójrz na niego. Powiedz, że to nie on. Powiedz, ze o tym nie marzyłeś, jego serduszko nawet bije w rytmie. On będzie artystą, mówię Ci, będzie. Uwierz mi, będzie.
Z pocałunkiem uwierzył.


W przeszłości, chwili i za chwilę, czas musi przystanąć, dać spełniać marzenia i wykonać wszystko co trzeba. Dajcie moment by odetchnąć i wybrać. Z daleka usłyszy krzyki przyjaciół, przytuli każdego, poda rękę, ucałuje w policzek i usiądzie. Z drinkiem zamyślą się nad tym co można powiedzieć śpiewnym słowem. Dali mu tworzyć samemu, dali mu tworzyć w grupie, dali mu szansę, a on nie potrafi nic, nie potrafi skorzystać z szansy. Dali mu w twarz, dali liczne pomoce, dali wolną rękę. Spojrzał jednego dnia na siebie w lustrze i powiedział teraz. Usiadł, zapytał i się uśmiechnął. Day of Love zrodził przyszłe pasje, drobna myśl zmieniła się w setki pomysłów, i tak rozpoczął się zamknięty cykl rytmu i słowa. 


Zagubiony z niego artysta, niezdecydowany. Zabujany, zwariowany, głupiutki, pełny i pusty. Co Nam powstało?
On. Zwykły. Prosty. Taki… Lost. Jaki z niego wyrośnie artysta? Jaki człowiek? Gdzie jego dobroć, gdzie jego wiara, gdzie te słowa, które kiedyś przysięgał? Przelane na papier mają małe znaczenie. Tyle spisanych myśli, tyle uczuć. Ile niedocenionych, ile olanych, ile zniszczonych. A te piękne? Te doceniane, te wspaniałe, te rozbudowane, te po których do niego pisali. Którymi przejmie się bardziej, które bardziej doceni?
Te przy których za kilka lat uroni łzę.
Och. Och tak.


Patrzyli na siebie, na niego, na horyzont. Zanikali. On biegł, pędził w ich stronę, ale nie zdążył. Obejrzał się, ale był już za daleko. W połowie ścieżki znalazł swój mały kąt. Świat krążył, a on rozbił namiot. Rozpalił ognisko, zapłakał, a potem się uśmiechnął. Może to właśnie jego miejsce? Wyciągnął poniszczony zeszyt i zaczął szkicować kolejne historie. Tańce w świecie, gdzie muzyka nie dobiega końca, śpiewy w których jest sam, gdzie nikt nie mówi mu skończ, zdania bez końca, które chce się komuś czytać, gry, które zawsze bawią, i słowa które mogą po prostu być. W wizji może istnieć wszystko.


Jaki wyrośnie ze mnie artysta? Jakie będzie to wszystko co nadchodzi? Jak to się potoczy? Niech ostatni raz spadnie kurtyna. Za kulisami zmieni się świat, a później inna scena. Jeden krok, jedno słowo, jedno show. Artysta to za duże słowo.


Niech będzie sobą.

Komentarze

Popularne posty