Polityka Poznania i Wspólnego Życia: Część III
Między tym nic nieznaczącym
tłumem, między głupimi rozmowami, brakiem odpisania i życiową pustką, były te
trzy zdjęcia opisane jednym imieniem. Czerwone włosy opadające na zgrabne
ramiona, zielone oczy patrzące niezwykłym blaskiem i zarys uśmiechu, który w
sekundę wywołał mój.
Ostatni raz.
Z kilku napisanych słów,
wylądowaliśmy w setkach wiadomości. Czekaliśmy na spotkanie, na okazję, na swój
widok. Telefon zadzwonił i tak rozmawialiśmy. Tak swobodnie, tak miło, tak… po
prostu. Nie bojąc się niczego, zarezerwowaliśmy datę. Najbardziej znane miejsce
spotkań, przelane w niezapomniane chwile.
Utwór:
Komentarze
Prześlij komentarz