Wspomnienia Czego nie Było
John Hiatt –
Thing Called Love
Pstryka kapsel. Siadamy i jedziemy. W
nowym wątku, po klawiaturze zasuwamy. Jak ja kocham to stukanie. Jak ja kocham
to wariactwo. W mojej głowie krąży tyle dobrego, tyle złego, tyle ciekawego. Co
bym zrobił jakbym wstał, co byś zrobiła gdybym dalej leżał. Zróbmy tak by świat
zawirował. Mi już się kręci, robię się słaby, padam dla Ciebie, na kolana
błagając o litość. Oj przebacz, oj wybacz, najmocniej przepraszam, że tak
bardzo Cię pragnę.
Jakbym tak wszystko zawrócił,
jakbym powrócił. No ciekawe co bym zrobił, co bym powiedział. Tyle buntów,
które nie wykorzystałem, tyle wagarów na które nie poszedłem. Boże, ile by się
działo. Ile mogłem wypić, ile zapalić, jak bardzo zgłupieć, jak bardzo upaść.
Tyle niewykorzystanych szans by się ostatecznie stoczyć. W radosnym skoku,
skręcić sobie kark na klifie. Na dwóch płaskich deskach, narąbany, wjechać
prosto w drzewo. Czemu nie skoczyłem do basenu z balkonu, czemu nie uciekłem
jeszcze dziesiątki razy. Oj gdyby tylko Bozia mniej oleju dała, może mógłbym
sobie teraz nieszczęście wmawiać. Jak mi źle, że nie upadłem, jak mi źle, że
nie słuchałem.
Jak mi dobrze…czasem tak popie*dolić.
blink-182 –
All The Small Things
Wróćmy do starych czasów. Otwierają się wielkie,
czarne wrota. Wybiegamy. Siadamy na pomniku. Odpalamy co nieco. Zaciągając się
ukojeniem, żyjemy chwilą. Potem przyjdzie nam spełniać obowiązki, potem
przyjdzie nam się starać, teraz możemy być głupi, teraz możemy posmakować
świata, teraz żyjemy z uśmiechem na ustach.
Teraz żadne z nas nie powie
słowa, teraz zaciągamy tylko powietrze, czasem za głośno, czasem zbyt długo. A
wtedy, wtedy było dziko, wtedy było śmiesznie. Cały świat wirował, odbijało się
dymem, pierwszy raz smakowało piwa, pierwszy raz smakowało życia. Do dziś
nieusprawiedliwiona biologia, do dziś dzikość i przyjaźń.
Świat się zaczął, świat się
skończył, wtedy to było coś, teraz jest nic, teraz tylko wspominam, teraz tylko
(trochę) tęsknię.
Journey – Don’t Stop Believin’
I tak obudziłem się w dwuosobowym
pokoju. Skrzypiące łóżko dało pokaz. Nic, tylko się podnieść i sprawdzić kto
puka. Przekręcić zamek i zobaczyć tłum ludzi z butelkami i chipsami. Zaśmiać
się do siebie i ruszyć w ten pięknie, zamknięty świat. Ach, jak współczuję tym,
których to teraz omija.
Trzy piętra zwiedzane w prędkości
światła. Dziesiątki pokoju. Jak w musicalu, wszędzie gra muzyka, wszędzie tańce
i śpiewy. Setki smaków, przelewane alkohole, łączone usta, bliskie spotkania
3-ciego stopnia. Nie znam Cię, Ciebie kojarzę, a Ciebie dopiero poznam.
Następnego dnia wszyscy zapomnimy i wejdziemy w reset. Miniemy się na
korytarzach i tylko się uśmiechniemy. Och jak wspaniale gra ta melodia. Ciągle
w głowie huczy.
Czemu nie poszedłem jeszcze raz?
Quiet Riot – Cum on Feel The Noize
Pamiętasz klasyki klasyków?
Pamiętasz jak ciągle leciały? Gdzie zaginęła ta wymiana poglądów? Pięć minut w
ciszy dźwięków. Pierwsze, drugie, trzecie, dziesiąte przesłuchanie. A potem
cytowanie. A potem śpiewanie. A potem już tylko uwielbienie. Do wszystkiego
można się przekonać.
Zrobiliśmy hałas gdzie panowała
cisza. Ucichliśmy, tylko na chwilę. Wszystko w końcu powraca. Wszystko w głowie
się nawraca. Tylko nie My.
Przekręćmy zegarek do tyłu,
proszę, jeszcze raz. Niech otworzą się drzwi budki, niech zawiruje, niech na
moment zabierze mnie tam, niech znowu usłyszę tę perkusję, niech znowu zagra
ulubiony beat, niech na chwilę nie ma niczego poza chwilą. Zanurzmy się w
shotach słodkości i na moment zapomnijmy. W sekundę nie ma już obowiązków, na
sekundę nie ma ważnych, na dosłownie chwilę jest tylko ten moment.
Wdech, wydech. Wdech, wydech.
Wdech…Krzyk.
To już trzecia butelka, och
niemożliwe. Jak to szybko mija. Oczy się nam przymykają, ale nie można upojeniu
pozwolić się zmarnować. Wstajemy, gdy lecą te dziesięcioletnie rytmy. Szybujemy
między śmigłami, o rany jak tu wszystko zwariowało. Ja najbardziej, na Twoim
punkcie szaleję, Ciebie pragnę, tu i teraz, zaraz chcę, muszę, błagam, tylko
Cię mieć.
Wszystko dalej krąży, czuję
parkiet, czuję mieszkanie, czuję plastikowe podłogi, czuję kostki, czuję beton,
czuję marmur, czuję cały świat. Czuję jak się przewracam i jak nie wstaję. Oj
Boże, nie mów tak, ja znowu latam. Jakim cudem znowu tutaj jestem, jak to znowu
tańczę, jak to znowu całuję, jak to znowu… żyję. Przynajmniej w mojej głowie
jeszcze jestem, sobą jestem i tam jeszcze zakrzyczę.
Chłopaku, zaśpiewaj dla niej
jeszcze raz. Pozwól jej po raz kolejny oszaleć. To co niegdyś klasykiem, staje
się teraźniejszością.
Pamiętasz? Dopiero sobie przypomnisz.
Alan Jackson
– I Don’t Even Know Your Name
Nie byłbym sobą, gdyby zabrakło
też banjo, nie byłbym sobą, gdybym nie zatańczył też w kapeluszu. Pamiętasz
Maleńka jak otworzyły się drzwi sztucznego saloonu? Pamiętasz jak te kozaki
uderzyły o drewno? Och Ty to możesz takie miejsce podpalić. Razem możemy potem
je ugasić, tak działa pragnienie, tak działamy w tym dzikim świecie.
W tym wyobrażeniu, w mojej
głowie, dajemy się złapać na lasso, przyciągamy do siebie, na koniec całujemy i
znowu zmierzamy w swoją stronę. Boże, daj szansę by znowu zatańczyć. Czekamy,
czekamy, czekamy, nauczymy się czegoś nowego, heck, może nawet poznamy
od nowa swoje imiona, och odnajdziemy się w tłumie tych, których na pamięć już
znamy. Czas znowu zatańczyć.
Czas podskoczyć i wykrzyczeć,
czas zagwizdać. Niektórzy spadają z byka, ja spadłem znikąd, by zobaczyć Ciebie
z nieba.
Dobrze, moi Drodzy. Czas powoli zamykać
tę imprezę. Jak to dlaczego? Ku*wa, za oknem już świta. Co to znaczy, że macie
to w dupie? Czy Wy do reszty oszaleliście? Co robicie… zaraz!
Wynieśli niszczyciela dobrej
zabawy. Zakneblowali na zapleczu. Pan Czas już nas nie zamknie. Nie ma zła, nie
ma zakazów. Jesteśmy My w tej słodkiej chwili, która nie istnieje. Jesteśmy tam
wszyscy, każdy kto tylko tego pragnie. Już, raz dwa, po kolei, wszyscy na
parkiet. Na 5 minut macie zapomnieć o wszystkim, wziąć głęboki oddech… i być.
Tu i teraz, po prostu być.
Niech przyjdzie ciepło jednego momentu,
niech zabłyszczą reflektory, niech wszystko zagra dla Nas. Nawet jeśli będzie
to ostatnia piosenka, niech zagra najpiękniej i najdłużej. Sekunda, trwająca
wieczność.
Komentarze
Prześlij komentarz