Docieram
Kolejny pop. Na nowo
wystukany rytm. Poszukaj tej melodii, która Ci podpowie, znajdź i powiedz.
Głęboki oddech, duży łyk, pojedyncze mrugnięcie.
Teraz powstajemy. Całe armie
wstają i biegną. Na Nas, na wszystko co Nas otacza, gonią Nas, chcą Nas
pokonać, chcą wygrać. My im nie damy, my nigdy nie przegramy, przysięgam,
przysięgam.
Staram się ruszyć, staram się
powiedzieć. Nie mogę już (przestać) wierzyć. Jestem więźniem swojego ideału.
Trzymaj mnie, nie puszczaj, proszę, nie odchodź, choć ten jeden raz. Nie
kończmy się wtedy, nie kończmy się teraz, trwajmy i oddychajmy. Dla Ciebie
zrobię wszystko, dla Ciebie przeżyję każdą noc, jakby miała być ostatnią.
Katelyn Tarver – You Don’t Know
Wiedziałem, że to zły pomysł.
Wiedziałem, że po tym wszystko się zmieni, wiedziałem, że to jedno i to samo.
Zamknięci w jednym uścisku, zapomnieliśmy o świecie. Mieliśmy tylko siebie,
zasłonięte żaluzje, prywatny spokój. Tyle walki, tyle łez, tyle przeszkód do
pokonania. Ile jeszcze będzie trwał ten wyścig, ile jeszcze możemy tak
próbować? Nikt nie wie na co się pisze, nikt nie wie z czym przyjdzie się
mierzyć. Siedząc w miłości, podziwiając każdy ruch, modlisz się by zawsze było
idealnie. Nigdy nie wiemy, że zaraz wszystko może trafić szlag. Przestańmy się
bać, zacznijmy biec.
Już niedaleko. Tak blisko.
Cały czas staram się tam dotrzeć,
cały czas myślę, że to już. Tak bardzo tego chcę, wydaje się, że to
takie proste, a jednak ciągle stoję w tym samym miejscu, cały czas nie wiem co
dalej, cały czas wątpię. Chcę spróbować. Chcę usiąść i stworzyć coś pięknego,
chcę uwierzyć, że mogę, chcę robić to już zawsze. Chcę porzucić wszystko co
niepotrzebne, chcę się zatracić i nie wychodzić. Chcę już tylko słyszeć stukot
tych klawiszy, chcę wierzyć, że mogę to zrobić. Idę, choć zaraz się przewrócę,
czołgam się, choć ciągną mnie liny. Dlaczego tak trudno mi tam dotrzeć,
dlaczego tak trudno spróbować? Wszystko na mnie czeka, wszystko jest możliwe.
Coraz bliżej końca, a ja ciągle tutaj. Niech mówią, że wierzą, pozwolą prosić o
cierpliwość, pozwolą tworzyć. Raz, a dobrze.
Regina Spektor – You’ve Got Time
Co Ty na to? Możesz zamkniemy
kraty? Może w końcu czas się odciąć od świata? Usiądę w ciemności, z jedną
lampką, taką bez światła, taką co będzie tylko grzać. Zostanę tylko ja, dwa
ekrany i ten, dla innych, wnerwiający klik. Nie wyjdę dopóki nie skończę.
Wszystko rzucę w kąt, wszystko odłożę na bok, wszystko sobie odpocznie. Poza
mną, ja będę walczył, by nareszcie się pokazać. Słowo za słowem, sekunda za
sekundą, w małym, dużym planie, w wielkim dziele, w arcydziele, w samotności, w
tłumie, w pełni, we wszechświecie.
Zamknij kraty, nie pozwól mi
uciec. Wiem, że mam czas, wiem, że jeszcze tyle go mam. Wiem też, że coraz
mniej. Czuję jak mnie goni, czuję jak jest coraz bliżej, czuję, że jak zaraz
czegoś nie zrobię to zwariuję. To mój moment. To on, coraz bliżej. Mniej
jedzenia, więcej wody, mniej zabawy, więcej pracy. Tylko Ty i ja, tylko Ona i
ja, tylko to i My.
Mam nadzieję, że mi wybaczysz.
Już padam na kolana i błagam. Zamykam się w przeszłości, trwającej teraz, bo
ona dyktuje to co będzie. Choć ten jeden raz. Czuję jak już kołysze moim
statkiem. Och, czy to cały świat, czy moja głowa. Oj czuję jak odpływam. Zabierz
mnie stąd, zabierz mnie do łóżka, proszę weź mnie jak najdalej. Dlaczego tylko
słyszę zamknięcie drzwi? Dlaczego tylko przekręcenie kluczyka. Spadam, tonę.
Kolejne mrugnięcie.
Stoję tam. Wszyscy klaszczą.
Wspinam się po drobnych schodach. Macham, trzymając ją w rękach. Staram się coś
powiedzieć, ale słyszę tylko ciszę. Widzę Was siedzących, czekających, na nowo
wierzących. Spełnione obietnice, wygrana szansa. Udało mi się. Czy może uda mi
się?
Kolejne mrugnięcie.
Znowu zamknięty, spełniam
zobowiązania. Nie czuję przypływu, czuję dalszy ciąg. Spełniam każdą możliwą
wizję. Słyszę jak do mnie dzwonią, słyszę, jak są już blisko. Teraz nie ma już
tego co było, jesteśmy My i One. Ciągle tworzone, z nową wizją, nowym
postrzeganiem świata. W drodze po kolejne cuda.
Kolejne mrugnięcie.
Siedząc na plaży, zamykam
kolejną. Rzucam ją na piach. Niech porwie ją wiatr. Niech utonie w morzu. Niech
zniknie z moich oczu. Czy moim zdaniem zrobiłem już wszystko? Wstaję, chwiejnym
krokiem kierując się w stronę wody. Powoli poruszam całym ciałem. To ja. W
obrazie, słowem zamknięty.
Głęboki wdech.
I może kiedyś… Wydech.
Komentarze
Prześlij komentarz