Używkowe Love
Zastanawia się gdzie jesteśmy i co robimy. Sięga po kolejną kreskę
i patrzy mu w oczy. Ty kochany dopiero się gubisz, ja już zgubiona na zawsze.
Razem zaciągają się chwilą i patrzą jak niebo staje się ciemniejsze. Otwierają
się drzwi ich balkonu. Piękne kobiety pytają, czy tu można zapalić, czy to
miejsce na chwilę ucieczki. Z folii aluminiowej tworzą prowizorkę popielniczki.
Patrzą jak gwiazdy świecą i żyją w upojeniu. Kochany, ty zgubiony. Zaczynasz
opowiadać i mówić jak piękne są twe wizje, jakie wspaniałe żarty jeszcze masz.
Tam żyje nadzieja, twoja cicha, może to już czas, idź i nie wracaj.
Zaciągnij się na zimnym powietrzu. Nie powinno Cię tu być,
nie powinieneś tu mówić i zabierać głosu. Tłum bierzesz za sobą, gubisz się w
jego sensie i szukasz nadziei, ale ona umarła już dawna. Zaczynasz kołysać do
głosów miasta. Chodzą tłumy, spoglądają w waszą stronę, a wy podnosicie kufle i
powtarzacie ich słowa. Tak daleko jeszcze zajść, by nie paść, tak blisko, by
już powiedzieć nie, tak bardzo jeszcze zaczynacie od nowa.
Kiedy urodzony w złym kraju, obejrzał się za siebie, tylko
przyszło mu się śmiać. Wsiadł w samolot i uwierzył, teraz ten moment, który
zastąpił życiem. Teraz żyję tu, od daty do daty, szczęśliwy, razem za ramię
złapani, tańczymy w pubach. Razem, bijemy się z myślami, razem kłócimy się o
kłamstwa, razem o pierdoły, razem o wszystko co istnieje. Daj mi by na zawsze
żyć tak jak teraz, walczyć o życie, zapomnieć o przeszłości, zgłupieć od
przeszłości, nie opuścić dobrych czasów tak długo jak trwają, to ten momenty,
nie zapomnij. O nim będziesz mówić wnukom, o nim wszystkim, to ten moment,
gdzie nikt już nie potrafi powiedzieć nie. Rozkołysani, żyjemy chwilą, rzeką wypełnioną
zielenią, teraz patrzymy na nowy dzień, modląc się o szczęście, zostajemy
tutaj, patrząc jak cały świat zostaje z dala od nas. Kochana, jesteśmy tu i
nigdy nie zapomnij, tak długo walczyliśmy by być tu i teraz.
Na ziemi złożonym z ciemnych kroków, spojrzeli na siebie. Teraz albo nigdy. Razem wskoczyli do wody. Ze skały zrzuceni, umarli, zresetowali swoje życie, zniknęli, nikt nie pamiętał. Obudzili się na drugim końcu, na zawsze połączeni. Nie pozwalając odpuścić, spojrzeli sobie w oczy. Ukryty ból wychodził na zewnątrz. W historii miłosnej, stworzyli swoją. Teraz, zmoczeni po wsze czasy, użyli siebie dla siebie. W nowym oddechu, zaznali odnalezienia. Proszę nie zostawiaj świata dla siebie, gdy twój piękny, podziel się. Dla nas pozostaw kawałek, choćby w dymie, niech zniknie za chwilę, a my zapamiętamy go na zawsze. Na wyspie nadziei spojrzeli w swoją stronę, błagającym dotykiem nie odpuścili. Niech porwie nas tsunami, niczego się nie boimy. Kończąc swoje istnienie, zaczniemy to ponad wiekowe. Razem utopieni, zażyjemy oddechu.
Komentarze
Prześlij komentarz