RESET - Część I
„Przytul
mnie” – powiedziała do niego. ON stał przed nią z papierosem w ręku trzęsąc
się. Cztery dni wcześniej wróciła po miesiącu spędzonym w Londynie. 30 dni
tęsknoty i ciągłego myślenia nad tym co będzie. Rozmawiali każdego wieczoru na
skypie i próbowali utrzymać to co było. ON walczył ze wszystkim co go otaczało,
żeby tylko dotrwać do jej powrotu. Ona w tym czasie myślała o tym jak bardzo
się pomyliła.
Spotkali
się. Uściskali i pocałowali. Oaza spokoju. Usiedli na ławce i zaczęli
rozmawiać. Patrząc mu się w oczy powiedziała, że już nic do niego nie czuje.
Biedny chłopak nie wiedział co ze sobą zrobić. Wtedy obudził się ON i
ostatecznie zajął miejsce na tronie. Wstał i zaczął się trząść. Na przemian
śmiał się, powstrzymywał płacz i chciał krzyczeć. Tak też zrobił. Gdy zapytała
z czego się śmieje odpowiedział, że z tego jaki kurewsko jest głupi. Po raz
kolejny zaufał uczuciom i powszechnej prawdzie, a nie słuchał innych. Chciał
sam ułożyć swoją wymarzoną historię miłosną, ale nie zauważył, że druga osoba
odeszła już dawno temu. Wyciągnął ostatniego papierosa: Lucky Strike, którego
dostał od osoby, która miesiące wcześniej mówiła, żeby po prostu dał sobie
spokój. Idiota, nie posłuchał. Zaczął na nią wrzeszczeć. Jakby na to nie
patrzeć, trudno mu się dziwić. Poświęcił tak wiele i uporał się ze wszystkim co
dla innych mogło oznaczać koniec. Ostatni raz zaufał uczuciu, które dla niego
jest najważniejszą rzeczą na tym świecie i po raz kolejny się rozczarował. Resztka
wiary upadła w momencie, gdy patrzył na jej łzy.
Przytulił
ją. Przestał czuć. Uspokoił się. Ona przepraszała, ale ON już nic nie słyszał.
Skończył się romans i zaczęło zmartwychwstanie. Zażartował, żeby nie płakała na
jego kurtkę, bo jeszcze nie planuje jej prać. Otarł jej łzy i pocałował ją po
raz ostatni. Odsunięci od siebie poszli zagrać w bilarda. ON nie pił choć
bardzo tego chciał. Powiedział jej wtedy ostatni sekret, który w nim siedział i
na tym skończyła się historia ich razem. Odprowadził ją na autobus i wrócił do
domu.
Tego
wieczoru wypił cztery piwa i doprawił to wódką. Nie mógł się upić i nie mógł
spać. Cały umysł został wypełniony wszystkim co poszło nie tak. Dlaczego uwierzył,
że dla niego też jest taka jedna osoba? Ciągle się przezywał. Puścił
najsmutniejsze odcinki swojego ulubionego serialu i z łzami w oczach dopijał
ostatnie piwo. W końcu zatrucie uderzyło w jego głowę, co pozwoliło mu zasnąć.
Następnego
dnia obudził się czując narastającą depresję. Zaciągając się e-dymem siedział
przy komputerze z drinkiem w ręku. Przeglądał dawne zdjęcia i opowiastki. Wtedy
ją zobaczył. „A”. Nie mógł uwierzyć, że wcześniej nie widział zauważył tego na
jej profilu. Siedziała ze znajomymi z papierosem w ręku wpatrzona w ognisko. Nie
odzywał się do niej od kiedy tamta była w jego życiu. Uznał, że już nie będą
się potrzebować. Zaufał miłości.
Podniósł
telefon i znalazł jej numer. Ukryty, bo na zawsze mieli pozostać tajemnicą. ON
powiedział tylko najbliższym, ale nigdy nie przyzna się kim naprawdę jest.
Patologia nigdy nie wycieknie na zewnątrz. Zadzwonił. Głos w słuchawce dobił go
jeszcze bardziej.
„Nie ma takiego numeru.”
Czego
się spodziewał? Że po tylu miesiącach po prostu się odezwie i zdobędzie
upragniony reset swojego życia? Wszystko idzie do przodu, tylko ON nie potrafi.
Właśnie zerwał i nie potrafi się z tym uporać.
Podszedł
do lodówki i otworzył piwo. Alkoholizm wrócił na jego ratunek. Spojrzał raz
jeszcze na ekran komputera. Nie wylogował się. Ciągle patrzył na to zdjęcie.
Znaleźli się na tej stronie i tylko tam rozmawiali. Zapomniał, że za każdym
razem, gdy ktoś cię odwiedzi widać to w ustawieniach. Nie przejął się. Nie
musiał. Wiedział, że i tak już stracił okazję, żeby się odbudować. Teraz może
zrobić to tylko sam.
Trzy
godziny później dostał wiadomość.
„Czekałam.”
– jedno słowo, a za nim numer telefonu. Wiedział, że nie będą się pieprzyć.
Wiedział, że ich spotkanie nie sprawi, że będą razem. Wiedział tylko jak bardzo
się za nią stęsknił. Zadzwonił.
- Halo?
-
Dzisiaj?
- Mark,
nic już nie jest takie same.
- Wiem.
I właśnie w tym jest problem.
- Reset,
tak?
-
Kompletny.
- Za ile
możesz tu być?
-
Godzina. Masz coś do picia?
- Ojciec
zostawił whisky, a ja mam trochę wódki. Dla nas to, aż nadto.
- Do
zobaczenia.
Rozłączył
się. Pierwszy krok ukończony.
Komentarze
Prześlij komentarz