Truth & Dreams
Obejrzał się za siebie, tam stała Ona. Wokół niego krążyła.
Spojrzał przed siebie, tak czekała Ona. Serce jego okrążyła. Z pocałunkiem
przybyła,w ramiona wzięła i puścić nie
chciała. Wskoczyła i ścisnęła nogami, a on nie wiedział już co zrobić. Tak
długo walczył i próbował. Wszystko zaczęło układać się w całości, wszystko
zaczęło się kończyć. Tylko Ona pozostała stałą. Ludzie odeszli i pomachali,
statki odpłynęły, a przeszłość powoli zanikła. Została tylko Ona, uśmiechnięta
i czekająca. Dzięki Bogu, czekająca.
Położył się obok i spojrzał jej w oczy. Jej uroda powoli go
zabijała, jej zgrabność zawracała mu w głowie. Całował ją tak mocno jak
potrafił, dotykał tak czule jak chciał. Pragną każdej jej części i próbował jej to pokazać. Przesuwając swoje
usta i coraz bardziej rozbierając. Była dla niego darem, była Aniołem, który
pojawił się znikąd. Tak bardzo chciał więcej czasu, ale kochał każdą sekundę.
Jej spojrzenie, bliskość i nagość. Szalały wszystkie jego zmysły. Gdy czuł jej
zapach, gdy jej delikatna skóra ocierała się o niego, gdy zbliżała swoje usta.
Uwielbienie w ciele i duszy. W miłości zamknął seksualność. Wstrzymując i
pozwalając się uwolnić, dał im nowe życie. Tak piękne, tak cudowne… zupełnie
jak Ona.
Popełnił tyle błędów, tak bardzo zranił i przegrał. Zamknął
się w małym pokoiku, popalając e-fajkę i patrząc w pustkę. Roniąc łzy, szukał
sensu. Gdzieś tam daleko. Na małym stateczku pełnym wolnych ludzi. Wśród swoich
smutnych. Z ciemnością w duszy i cierniem na sercu. Odkopując dawne skarby,
próbował. Wybaczył wszystkim, przeprosił tych których zranił. Na nowo zaczął
wszystkie historie. Dostał pieniądze, dostał obowiązki i dobre wyniki. To
jednak nie było odpowiedzią. To nie było prawdą i sensem. I wtedy Ona wróciła i
pozwoliła mu się zbliżyć. Przytulić do piersi i posłuchać bicia serca. On
uronił łzę i szybko ją utarł. Jak bardzo czuł i cierpiał, nie chciał jej tego
pokazać. Nie smutku. Tylko szczęścia. Tego na co naprawdę zasługuje.
Spojrzał na obraz wymalowany na ścianie. Jej wyobrażenie
zamknięte w małym obrazku. Spojrzał na zdjęcie. Jej talent ukryty w pięknym
świetle. Jej uśmiech skryty w małej odzywce.
Boże. Ten sam. Od pierwszej chwili do teraz. Od małego papierosa i drobnego
żartu, od jednej podwózki i przytulenia. Tańca, który zmienił życia, słowa,
który wywróciło wszystko do góry nogami i pocałunku, który wywoływał fajerwerki.
Jej słodkość zamknięta w małym geście i życie na nowo. Ich serca połączone tak długo musiały się
odnaleźć. W jednej nocy zamknięte historie miesięcy. W jednym uścisku tysiące
uczuć. I Ty, skarb, który na końcu tęczy czekał i przemawiał: Wróć do mnie.
Wyszedł z małej restauracji i ostatni raz ją przytulił. Odjechała
bez spojrzenia, ale z uczuciem w sercu i zapachem na ciele. On powoli ruszył w
stronę mieszkania. Miał dzwonić po taksówkę, ale wolał iść. Powoli przed
siebie, odpalił papierosa. Przypomniał sobie jak go złapała i pozwoliła się
prowadzić. Zawrócić w tańcu i w uczuciu, pozwoliła na nowe życie. Nie wiedział
jaki skarb znalazł, nie wiedział jaki Anioł spadł mu z Nieba. Dopalił papierosa
i spojrzał na paczkę. Ostatni… Boże ostatni… Zapalił go i szedł dalej. Przypomniał sobie jak go pocałowała… Ledwo
musnęła, a on zwariował. Wyszli na zewnątrz i uniósł ją ku górze i tak zamknęli
się w uścisku miłości. W połowie papierosa uśmiechnął siebie i wyrzucił go.
Wtedy… wtedy poczuł się wolny. Na nowo narodzony. Z Nią w sercu.
I tyle miesięcy minęło, tyle czasu upłynęło. Za mało, cały
czas powtarza sobie. Przez liczne błędy, kłótnie i wariactwa. Chce tylko
więcej. Gdy wszystko rozwiązał, gdy wszystko zrozumiał. Zbliżył się i znowu
pocałował. Nie wiedział jak powiedzieć, nie wiedział jak wyznać. Mały głosik,
który zawsze popełnia głupoty milczał, a ten głośny wiedział dokładnie co
robić. Kocham Cię. Powiedział i mało
nie zapłakał. Ścisnęła go i ucałowała jeszcze mocniej. Błagam, błagam, błagam. Odsunęła się lekko i powiedziała: „Ja
Ciebie też”. I wtedy wiedział, że dokonało się całe jego życie, że wszystko
prowadziło do tego momentu. Do Niej tak szczęśliwej i jego tak wzruszonego. Do
tego tekstu, który pisze w środku nocy i radości, która przyniosła. Do
szczęścia, które długo na niego czekało i szczęścia, które chce jej dać. Dzień
po dniu.
Otwarł wejście do namiotu i spojrzał na Nią leżącą na kocu,
patrzącą w gwiazdy. Zamknął i położył się obok. Złapała go za rękę, a na jej
twarzy pojawił się uśmiech. Pocałował ją w policzek i spojrzał w tą samą
stronę. Chciał pytać, ale nie musiał. W ciszy zamykali się w sobie. Zobaczyli
spadającą gwiazdę i pomyśleli o tym samym. Spojrzeli na siebie i złączyli się w
pocałunku. W nocy pełnej miłości, zamknęli historie swojego życia. Wtuleni i zmęczeni,
zasypiali śniąc o sobie. On obudził się pierwszy i gdy spojrzał na Nią, nie
mógł uwierzyć. Wtedy była najpiękniejsza, nawet rankiem czarowała go coraz
bardziej. Ucałował ją w czoło i odwrócił się na drugi bok. Poczuł jak go
obejmuje i wiedział, że na to czekał całe życie. Na Nią, na Aniołka i
szczęście, które niesie za sobą. W podziękowaniu i w miłości, zamknął oczy i i
tak widział tylko ją.
And if this is what we’ve got
Then what we’ve got is gold
We’re shining bright and I want You
Then what we’ve got is gold
We’re shining bright and I want You
Komentarze
Prześlij komentarz