Ty
W małym pokoiku usiadł przed laptopem i odprężony sprawił,
że słowa nabierały życia. Biegał wokół swojego ducha i podnosił kąciki swoich
ust. Widział ją w marzeniach i widział ją w realności, którą napotyka co
chwilę. Jego serce zawsze bije szybko, wtedy dopiero je czuje. Czasem śmieje
się i raduje, bo nie tylko jego. Zbliża się ku jej piersi i nie może się
nacieszyć, że razem szaleją. Dwoje ludzi połączonych jednym pięknym uczuciem.
Czują siebie i sprawiają, że każda chwila jest tą najpiękniejszą. Dwoje serc
złączonych w jedno. Bij, bije, biją, cały czas, tak szalenie i dla Siebie.
Wsiadam do samochodu i pędzę Tobie na spotkanie. Parkuję i
czekam. Oglądam się na świat, oglądam na ludzi. Wszystko toczy się swoim
tempem, a ja siedzę tutaj i oczekuję Twojego przybycia. Wychylam się i
zaglądam, czy za tym płotkiem idzie już mój Skarb. Cały czas pusto. Wysyłam
wiadomość i odprężam się na krótką chwilę. Znowu patrzę, znowu szaleję i znowu
siadam. Głupi na wszystkie sposoby, oddycham Twoim powietrzem. Po chwili
pojawiasz się znikąd. Wiatr tak pięknie układa Twoje włosy, a Ty wskakujesz do
samochodu i mnie całujesz. Naprawiasz cały świat i radujesz każdym swoim spojrzeniem. Odjeżdżamy, trzymając
swoje dłonie i kochamy swoje obecności. Bo to właśnie My.
Przybywa do swojego świata i pisze kartki, które wyrzuca do
kosza. Tworzy dokumenty i tworzy małe miłostki, które zaraz kasuje. Ogląda się
za siebie i widzi tą ukochaną. Skacze i unosi ją ku górze i chce, by zawsze
zmieniała jego świat. Ta jedyna, która odmieniła całe zło, ta która zawsze o
Niego walczyła. Choć teraz spogląda za siebie, to Ona cały czas jest obok.
Pędzą razem na każde złamanie, tworzą sztukę, którą sobą uzupełniają.
Przepraszają i słodko za to płacą. Bo właśnie Oni sprawiają, że cały świat
nabiera kolorów.
Pod gołym Niebem rozłożyli się i wskazywali gwiazdy. Łącząc dłonie,
łącząc spojrzenia, łącząc usta, sprawiali, że cały świat stawał się sztuką. W
tej egzystencji o której marzyli, tworzyli wspomnienia. Skarbie, powtarzał, Kocham,
mówił i czekał, Bardziej, dostawał, Niepoprawny, słyszał. W najpiękniejszym
krajobrazie jej obecności zaciągał się czystym powietrzem i obracał głowę.
Dlaczego wszystko nagle stawało się takie proste? Jedna osoba i wszystko
nabierało sensu. Całował i był, kochał i był, a Ona była razem z nim.
Spojrzałem w Twoją stronę z daleka i w głębokie myśli
odpłynąłem. Gdzieś tam odbywały się dawne tańce, daleko zaszyte pierwsze
spojrzenia. Na ustach sam tworzył się uśmiech, a w sercu biło jedno imię.
Walczył za każdą chwilę, walczył za nowe życie. Miłość na którą czekał, za
siebie na którego mógł spojrzeć, za uczucie które każdego dnia stawało się coraz
mocniejsze. Wszystko było trudniejsze, a jednak z Twoim jednym słowem takie
proste. Niezwykłe i po prostu Nasze.
Tyle lat o tym mówili, tyle żartowali. Pewnego po prostu
złapali swoje dłonie i na szczęście odjechali. Ciesząc się chwilą i wolnością
szaleli. Śpiewali ukochane utwory i dojeżdżali na drugi koniec świata. Ściskali
się w samochodzie, ściskali na plaży i ściskali w domku. Uwielbiali każdą swoją
sekundę. Naturalni w swojej obecności, szczęśliwi w swoim tempie i po prostu
obok. Ziemia kręciła się tylko dla Nich, a słońce nie chciało odejść. Byle
jeszcze tam zostali, byle jeszcze raz pocałowali i w swojej obecności
odpłynęli. On z Nią ludzką, Ona z nim wzruszonym. W tym świecie, który należał
tylko dla nich.
Końcem niedzieli siedzę sobie i gram. Rozmawiam ze znajomymi
i po prostu jestem. Sprawdzam co minutę wiadomości naraz widze, że jedna w
końcu przychodzi od Ciebie. Otwieram, a tam Twoje artystyczne zdjęcie. Mój
Boże, biorę głęboki oddech. Mój Boże, spoglądam znów. Mój Boże, nie wierzę.
Próbuję coś napisać, ale wszystko wychodzi takie samo. Mało wiesz, ze gdybyś
była obok potrafiłym powiedzieć jeszcze
mniej. Jeden Twój obraz, a ja znowu w szczęściu odpływam. Jak to się dzieje, że
mój cały świat na jednym spojrzeniu w obiektyw zatrzymuje się? I znowu, i
znowu, i znowu. O mój Boże, bo szczęście jest tam gdzie Ty.
Złapali się za dłonie i popędzili ku przygodzie. Ona z
aparatem, on z długopisem. Ona tworząc obrazy wszystkiego i wszystkich którzy
istnieją, on po prostu patrząc na Nią sprawiał, że każde słowo nagle miało sens.
Nie ma niczego, nie ma nikogo, na tym świecie nie ma nic, takiego jak właśnie
Ona. Przeskakuje na mostek, steruje modelką i naciska magiczny przycisk. On
oparty na barierkę rozpływa się we wszystkim co robi. Topi się w ogniu jej
miłości i na nowo tworzy w jej miłości. Każdego dnia na nowo.
Pustynia wzywa deszcz, pole wzywają farmerów, a ja czuję
Twoje zawołanie. Przybywam i w rękach zabieram na koniec świata. Wszystko
nabiera życia, bóle dwóch osób naraz parują, tańczymy do każdej muzyki i Nasze
zmysły po prostu wariują. Och My. Wołamy swoje imiona i przybywamy do swojej
obecności. W rozkoszy odpływamy do innego kraju, w resecie gubimy wszystkie
myśli. Jedna droga prowadzi Nas do celu, a jesteśmy nim My. Tylko razem, tu i
teraz w w swojej obecności zamknięci, tu i teraz wołając swoje imię.
Wracamy do siebie i po wszystkim szykujemy się do snu.
Wysyłamy słodkie zdjęcia, spoglądamy w oczy z daleka. Mówiąc słodkie słowa,
tworząc nowe obietnice. Kładziemy się, całujemy i żegnamy. Gasimy internet,
zamykamy telefony, odwracamy na drugi bok i powoli zasypiamy. W małej odległości
w siebie wtuleni. Spotykamy się w snach i spotykamy następnego dnia. W miłości
i szczęściu zamknięci. Och Boże, znowu nie potrafię spać. Spoglądam w sufit,
śmieję się i zakrywam twarz. Znowu spoglądam na pustą ścianę i pamiętam jak
byłaś tu chwilę obok i nagle zasypiam. Tuląc i całując cały Twój ideał.
Spoglądasz na mnie i już wiem, że zaraz cały świat obróci się do góry nogami, a
my znowu oszalejemy. W swoim idealnym świecie odnajdziemy i pocałujemy. A wtedy
wyznamy jedno, to najpiękniejsze: Kocham.
Akapit – Piosenka duży numer. Artysta Chris Young,
album – I’m Comin’ Over. Dziękuję wszystkim i przede wszystkim Tobie kochanie, za każdą
sekundę Naszej idealnej egzystencji.
Komentarze
Prześlij komentarz