In The Perfect World



Gdy odezwał się daleki dźwięk, otwarłem oczy. Otarłem łzę i spojrzałem na Ciebie. W morzu mojego istnienia, płyniemy Razem. Szalupa która nigdy nie zatonie, słowa, które tylko trwają, Ty i ja. Choć czasem mówię Ci, choć czasem smucę się, choć czasem dzień idzie średnio, to ja po prostu Kocham Cię. Obracam się w rytmie muzyki  i zamykam oczy. Staram się odpłynąć. Na niewielkiej rzece Naszej miłości płynę. Bez prądu, bez celu, przewracam wiosłem. W oddali na brzegu, czekasz, uśmiechnięta, machasz w moją stronę i posyłasz całusa. Wskakujesz na pokład i tulisz. Tak, tak jakby jutro nie miało nie nadejść. Płyniemy pod prąd, walczymy ze sztormami, spadamy z wodospadami i wołamy pomocy, gdy Nieba  burzą otwierają swoje serca. My szaleni oddychamy głębią światła. Dłonie które łączą się w uczuciu, słowa które przepływają, a czasem stykają. Usłyszysz słowa miłości i zamkniesz oczy, niech zabije serce, a cały świat po prostu zniknie. Gdy usłyszymy szum fal, gdy zobaczymy zachód słońca i wtulimy się w zapomnieniu, wtedy odetchniemy. Na białej plaży, wskażemy na gwiazdy które już spadły, gdy wszystkie nasze marzenia zostały spełnione. Tak zaśniemy, tak zapomnimy. Ty teraz, ja chwilę później. Bez słowa, bez znaku, bez przeznaczenia, po prostu Ty i ja, tu, teraz i wtedy.


Biegnij, ucieknij, ja  w oddali złapię Cię. Wskakuję w wody, które biją zimnem. Płynę, aż znajdę wyjście. Kamyki tulą moje stopy. Szczypię swoje rany i wołam Twoje imię. Za daleko by znaleźć odnowienie, za daleko by powstał nowy świat. Budka z której woła Rybak. Pobiegła Tam. Przyśpieszam krok, dyszę i dalej walczę. Już niedaleko, jeszcze chwila, a Ona, Ona zawoła. Na podeście spoczywasz. Patrzysz i bryzę wdychasz. Podbiegam, klękam i tulę. Odchylasz głowę i zapominasz. Nie ma zasad, nie ma świata. Ty i ja, tutaj w tej chwili, gdy nawet pustynia się topi. Tsunami rozpływa się w Naszym uczuciu. Uderzeniem stopy zatrzymałaś obrót Ziemi, zatrzymałaś czas. Podbiegłaś i pocałowałaś, pozwoliłaś zmienić prywatny świat. Niebo czarne wypełnia się gwiazdami. Z daleka, z daleka, spoglądamy. Złap tę jedyną i niech ona w tej dłoni pozostanie na zawsze, niech właśnie ona świeci jasno. Bo gdy oślepi Nas blask, to zawsze poznamy swój dotyk.

Na słonecznej plaży, u brzegu Nassau, padła moja Nimfa. Opalona, szczęśliwa, uśmiechnięta, przymknęła oczy. Pozwoliła stać się niewidzialną. Pozwoliła mu podziwiać. Podszedł i położył obok tacę z drinkami, osiadł i tak jak Ona zamknął oczy. Czując ciepło i cały naturalny świat odpłynął. W marzeniach ściskał ją i całował, w marzeniach był tu i teraz. W tych chwilach, gdy jeden zmysł nie istniał, a drugi tylko kwitnął. Nic nie widział, a czuł. Przysunęła dłoń ku swej piersi i dała poczuć mu bicie swego serca. Wtulili się i zasnęli. Tak jakby jutro miało nie nadejść.


W oddali, w bliskości, gra muzyka. Wtulając się, zanikają. W nieśmiertelności  istnieje życie, ich niezapomniane. Podbiegnij, dotknij, przytul, pocałuj. Odleć w stronę gwiazdy i skradnij Księżyc. Bądźmy swoimi iluzjonistami i zapominajmy o wszystkim co wokół. Tylko Ty i ja, i koniec świata. Małe żywioły, wielkie uczucia. Ogień płynie w Nas, woda krąży i otacza, oddychaj powietrzem uczucia, daj Ziemi nosić Nasze kroki. W tych zmianach odnajdujemy się. Gdy przyszedł chłód spojrzeliśmy, gdy przyszedł śnieg pocałowaliśmy, gdy przyszło słońce zostaliśmy. I choćby spadły bomby, choćby oczy nigdy się nie otwarły, te dłonie pozostaną. 


Z głębokim oddechem, klif zanika. My i co się dzieje. Spoglądam w Twoją stronę. Bez odwrotu, ramię kierujesz w mym kierunku. Gdy tylko się zbliżam, czujesz. Nie musisz dotykać, czuję nim podejdziesz. Witamy się  w najpiękniejszym uczuciu. W wierze, która Nas kieruje, w szczęściu, które tworzymy. Wspieram Cię, mówi jedno, gdy rozumie drugie. Wierzą, walczą, blisko Siebie. Dwójka ludzi patrzących, całujących w korku samochodów, gdzie wszyscy się pieklą. A minuty mogłyby nie płynąć.  Gdy łapię Twoją dłoń, świat znika. Czekamy na Siebie, czekamy na Tak. Jeden dźwięk telefonu. Kocham Cię Skarbie w tym nowym Świecie, tym który budujemy dla siebie. Już niedaleko, droga Nasza rozwija się. Weź głęboki oddech, obróć się w moją stronę i ściśnij mocniej. Jestem tu cały czas. Choć wszystko posuwa się naprzód, jedno pozostaje stałe. My blisko siebie wierzymy. Na drobnym zielonym łóżku tulimy swe dusze. Kładziemy się osobno i zasypiamy. W tamtych krainach, w tamtych marzeniach, istniejemy. Na kamiennej ścieżce kroczymy. Czy kiedyś się zatrzymamy, czy kiedyś usiądziemy, czy kiedyś zaśniemy. Tak, tu i teraz. W wodzie, w piasku, w kolorach kwiatów, zapomnimy, na kilka minut, znikniemy. Z lekkim odgarnięciem włosów, ze słowem prostym jak cały świat mówię do ucha Ci: Kocham. Obracam się i zasypiam. Z Twą dłonią przy sercu.

Komentarze

Popularne posty