Honesty
The Killers -
Just Another Girl
Cząstka, czyjaś cząstka. Starty kurz, zdmuchnięty pył,
promyk, który już schował się za chmurami. Jesteś spadającą gwiazdą, która
zniknęła za horyzontem, nawet nie zdążyłem jej zobaczyć, odwróciłem się ciut za
późno. Pobiegłem za jej światłem, na sam szczyt góry, której nawet nie lubiłem,
ale ona już dawno zjechała. Chłodnym ciałem postanowiłem się przeziębić,
siedząc w śniegu rozglądałem się i zobaczyłem jak wychodzi słońce. Ziemia
zatrzymała się by świeciło w jedno miejsce, wstałem z uśmiechem, który w mrozie
po chwili straciłem. Błysk padł na inny świat, świecił tuż za wszystkimi
plecami. Razem z gwiazdą spadło serca, a ja skoczyłem po drugiej stronie,
zamykając oczy, zjeżdżałem i spadałem. Niech zamarzną łezki, niech zaniknie
uśmiech, niech i serce zamknie się na wszystkich.
Brandon
Flowers - Only The Young
Spadając widziałem cały świat. Wszystko mijało, każda pora
roku, każda sekunda, wszystko mknęło obok. Drzewa umierały, owoce gniły, kwiaty
musiały zwiędnąć, świece przestały się palić, a cały porządek zaginął. Jedynie
to podłoże pozostało takie same, wiecznie drewniane, wydeptane przez cztery
stopy. Czas zwalniał coraz bardziej, gdzie powędrowało spojrzenie, tam świat
toczył się obok, a jednak zgodnie. Z lewej pędził samochód ze śmiechem i
zatrzymywał się zawsze trochę za daleko, z prawej dłoń odlatywała ku innym
tańcom. Za sobą widziałem tylko śmiechy, które zanikały z każdym oddechem,
przed sobą nie widziałem nic, pustkę w którą wpadam i wiecznie krążę. Zanikam w
wodzie i otwierając oczy płynę ku górze, nie czuję wynurzenia, w tafli widzę
wszystko, koniec.
Imagine
Dragons - Believer
Jak to jest, gdy z czeluści wyciąga cię helikopter, a potem
wyrzuca drabinę? Podlatuje następny i podaje linę, wiecznie się wydłuża,
wspinasz się jak głupi, łapiesz kolejny raz, aż w końcu padasz na twardą
ziemię. Wynieśli cię, phi, ponad wodę, ponad oceany. Teraz musisz się czołgać,
teraz słońce praży, a nie grzeje, teraz śnieg zabija, a nie wkurza. Wbijasz
łokieć w kamień, odzierasz dłonie na żwirze, ocierasz się o porzucone śmieci,
krwawisz, przesuwasz się dalej, czujesz jak pada na ciebie deszcz, czy on w
ogóle ma szansę oczyścić rany, czy jest tu tylko by kwaśną chwilą podlać winy?
Z ironi, z bólu, śmieje się świat, śmiejesz się Ty, gdy odwracasz się na plecy
i czujesz jak piorun wybiera ci nowe tętno, nawet do siebie nie masz szacunku,
nawet samego siebie nie poznajesz, nawet do siebie nie piszesz już normalne. W
co ty jeszcze wierzysz, co ty jeszcze wyznajesz, myśl która spędza ci kolejny
sen z powiek, porywa cię szponami. Unieś się i obudź, unieś i poczuj czym jest
jawa, czujesz ból na twarzy, czujesz ból w sercu. No to kurwa żyjesz.
Ron Pope
–Nothing
Zrzuć z siebie kołdrę, zrzuć pidżamę, rozerwij
prześcieradło, a poduszkę wyrzuć przez okno, spójrz na to samo łóżko. Za dużo
miejsca na pojedynczą cyfrę. Dłoń, która krąży po powietrzu i sama się
rozpływa. Zamknięcie, jak wieczne, zapach zgaszonego płomienia, kwiat blisko
serca i spojrzenie w ciemność. Widać światło, ale czy to to. Głowa odwraca się
w dwie strony, myśli, wyobrażenia, żadne nie ma już nadziei, żadne nie trzyma
się prawdy, to co wyjątkowe obumiera. Zanim zakwitł, zapadł się pod ziemię.
Of Monsters
And Men - Love Love Love
Myśl, myśl, myśl, czuj, czuj, czuj. Przestań, rób jedno z
dwóch, z trzech, z sześciu, z tysięcy. Spełniaj marzenia, pozwól, puść,
uwolnij, patrz, odsuń się, zniknij. Daj szansę, daj wolność, daj marzenia.
Poczekaj jeszcze chwilę, to przejdzie, poczekaj jeszcze chwilę. Wydmuchaj nos,
zamknij oczy, weź głęboki oddech, zagrzej się i zaśnij spokojnie. Niech Ci się
przyśni coś pięknego, zobacz najpiękniejszy świat, który dotąd krążył tylko w
czyimś strachu. Odcina się świat, jak kupon, skreśla się przeszłość jak ten
los, który musiał być przez kumulacją, pisze się to jedno zdanie, które
przebija miliony innych. Życie się toczy, ziemia krąży, a wszystko może mieć
swój cel. Badamy każde ścieżki, przebijamy swoje słowa, czasem się krzywimy,
czasem zaprzeczamy, czasem mamy rację ponad innymi. Trzymam się opuszkami
palców, choć patrząc i wiedząc, one ocierają tylko materiału sukni, którą dawno
założyłaś. Zamykają się drzwi i ucinają nawet jej fragment. Sala wypełnia się
ludźmi, wokół powstaje zaduch, dym, pył. Wszyscy tupią, wszyscy skaczą, a ja
urywam zd…
Uścisk zaciskał tak mocno, serce biło tak szybko, marzenia
zwalniały, świat zatrzymał się w jednej chwili, spowolnienie, które przyszło po
czasie.
Ron Pope –
Daylight
Wraz z dniem wschodzi strach, bezsenność, przeczucie. Kilka
uderzeń w ścianę pod prysznicem, kilka kropel, które pozostają na ciele, jedno
nierozpoznane spojrzenie w lustrze. Skuliłbym się, owinięty kołdrą i tak
został, aż świat przestanie się kręcić. Zaniknęły osoby, zaniknęły kontakty,
nie wracam już na drogi oznaczone przeczeniem. Los zdecydował za mnie.
Spełniłem swój obowiązek, dostałem swój wyrok. Wyciągam dłoń, ostatni raz
zapalam świecę, zaciągam się jej zapachem i przewracam niebieski wazonik. Nie
potrafię nawet wrócić do zera, nie mogę znaleźć początku. Obawiam się tego co
już dla mnie nie istnieje, to jak bać się życia na łożu śmierci. Ostatni,
ostatni, ostatni, z każdą sekundą już wiadomo, że to prawda, z każdą sekundą,
definicja się dopełnia. A pamiętasz… cisza.
Max Richter
- On the Nature of Daylight
Na tym świecie są
rzeczy, które utrzymują nas przy życiu. Dla niektórych jest to praca, dla
innych nauka, są i tacy, którzy kierują się wyznaczonym celem, nawet jeśli jest
dla nich nieodpowiedni, niektórych ratuje rodzina, przyjaciele, pojawia się
tłum, który walczy za różne prawa innych, chce pomóc innym i są też ludzie dla
których najważniejsze są uczucia. Wszyscy odchodzą, wszyscy przychodzą. Dni
razem z latami mijają i czasem cały świat się zmienia, wszystko idzie naprzód,
a jednak wielu z nas zostaje w tym samym miejscu. Budzimy się o tej samej
godzinie, bierzemy ten sam prysznic albo się ubieramy, jemy śniadanie w ciasnej
kuchni, czy pokoju, wychodzimy, idziemy lub jedziemy do tego miejsca, które aktualnie
jest naszym przeznaczeniem. Zgodnie z rutyną bijemy w te same pierdolone
klawisze albo zapisujemy coś w małym dzienniku albo wynosimy te same worki albo
staramy się pomóc ludziom albo albo albo albo. Zamykamy oczu i szukamy obrazu,
który nas ukoi, szukamy chwili, która nas odmieni. Nie ma takiej. Nie istnieje
dopóki sami jej nie stworzymy, dopóki prawda sama nas nie znajdzie. Ludzie przychodzą
i odchodzą, ludzie dają szczęście i ranią najmocniej jak się tylko da. Ludzie ludzie
ludzie, głupi, mądrzy, wielcy, malutcy, nieznani, niszowi, ktokolwiek napotkany
pozostawia w nas jakiś ślad, coś co zostaje, czy to na zawsze, czy na kilka
sekund, jedno spojrzenie może zmienić wszystko. Ile jest w nas siły, że jednym
słowem, czy obrazem potrafimy złamać najmocniejsze organy albo naprawić
wszystkie szkody jakie kiedykolwiek istniały. Dlaczego ukrywamy głęboko
skrywane prawdy, zdania, wszystko co chcielibyśmy powiedzieć w obawie przed tym
co się może stać? I tak ten sam dzień minie, i tak zostaniemy tutaj. Na koniec
dnia padając tylko ze sobą, ze swoimi myślami i uczuciami, bijąc się w swoją
głowę. Szczęśliwi ci, którzy mogą się odwrócić i spojrzeć na kogoś, kto chociaż
po części ten świat uzdrowi. Innym pozostaje to co czują. Może właśnie lepiej
wybrać prawdę, szczerość, skoro już i tak teraz tak daleko zaprowadziła. Wszyscy
jesteśmy ważni, w jakiejś części, dla siebie bądź dla kogoś. Jeśli jednak nie
zostajemy, po prostu istnieliśmy. Stopień na drabinie idealnego życia, które
dopiero nastąpi. Wszystkie bóle zostaną zastąpione inną radością, ktoś z
naszych pomyłek wyciągnie konsekwencje i da radość innej części. Nasza historia
odejdzie w zapomnienie, by inna mogła żyć pełnią żyć i spełniać marzenia, które
do tej pory tylko w nas krążyły. Cały świat może krążyć w ustalony sposób, by w
pewnym momencie przystanąć na chwilę i zaskoczyć. Ten sam widok pozostanie w
nas do końca życia, nawet gdy z całych sił próbujemy temu zaprzeczyć. Dlaczego,
gdy każdego dnia będąc w pracy, w szkole, w skłóconym domu chcemy odejść, ale
gdy tak się dzieje, jest nam tak smutno? Dlaczego myśląc o dawnych uśmiechach
płaczemy? Dlaczego płaczemy w trakcie śmiechu?
Czujesz to? Czujesz jak wszystko zaczyna krążyć, aż kręci się w głowie?
Przeczuwamy złe rzeczy, jakbyśmy znali zakończenie każdego filmu. Padamy, by
znowu wstać, personalne feniksy, które po prostu były w innych światach. Ja jeszcze
płonę i zamieniam się w piach, gdy ty już odlatujesz. Odlatujesz tak daleko jak
się tylko da, a ja…. A ja padam.
Komentarze
Prześlij komentarz