22.22
Hunter Hayes - Rescue
Jak szybko lecą minuty, w tym czarnym krześle, z kolejnym
łykiem, z następnym głębokim oddechem. Czas ucieka. Zastanawiam się, dokąd podąży,
co powiem, co poczuję i jaki utwór znajdę, żeby podsumować ostatnie sekundy,
gdy mruga mi Oczko. Czas się pożegnać z tym istnieniem, a powitać następne. Nie
chcę zatrzymywać tego ciągu, bo wtedy przestanę tworzyć, moje myśli zaginą w
małej głowie, a tyle jest jeszcze do powiedzenia i pokazania. Przez wszystkie wzloty
i upadki, na nowo zapoznam się z kolejnym momentem.
Cinderella - Nobody's Fool
Cała świątynia zalała się dźwiękiem organ. Jednym duchem
grałem, drugim śpiewałem, a trzecim stanąłem na balustradzie. Przyszło mi już
tylko się przechylić, zatopić się w kamieniu na dole. Odwracam się i po prostu
zaczynam spadać.
Nie złapiecie mnie, nie dacie rady.
Zaniżam się pod posadzkę i szukam oddechu. Witam sam
siebie w nowym świecie, nie pozostał mi już żaden uśmiech, teraz jestem tu
zupełnie sam. Czuję, jak nawet zrzucają ze mnie ubrania.
Nikt mnie już nie osłoni.
Obudzę się po drugiej stronie, która stanie się tą
właściwą. Zakopię telefon w piasku i pobiegnę jak najdalej. Nie będę czuł już
sygnału, wibracji, nie usłyszę dźwięku i zamknę się w innym świecie.
Arsenium - Love me... Love me...
Czuję się taki zaćpany emocjami, och jak zagrali pięknie
nuty na moim istnieniu. 365 dni przygranych w idealnym rytmie. Jak wspaniale
stworzyć wszystko od klucza, który otwiera tylko jeden skarb, tego który
skopany zakopaliście więcej niż sześć stóp pod ziemią. Oj, nie dajmy się, jak
wszystko zanika, och nie dajmy się, gdy prawda jest jasna, już dawno obumieramy
albo zyskujemy na wartości.
Z myślą, że to tak w porządku, wszystko się ułoży,
prędzej, czy później wszystko będzie idealne. Ja już tak nie kłamie, zatrzymam
to dalekie spojrzenie, w które i tak nie uwierzysz, nie pozwól, żeby to
przeleciało tyle kilometrów, w to nikt nie wierzy, a mnie tylko denerwuje, mój
Boże, denerwuje, mój Boże, że to najwyższy czas, ostatnia chwila, żeby coś się
zmieniło, zaczęło wkurwiać.
Łyk.
Raz, dwa trzy.
Michael Sembello - Maniac
Przymykam oczy, zamykam się w krótkiej chwili, słyszę,
tylko jak biją klawisze. Później wszystko naprawię, później poprawię, teraz
liczy się moment w uczuciach. Widzę wyskakujące wiadomości, setki obowiązków i
stresu, strach, który napływa z każdą sekundą, mój Boże, teraz życie kończy się
za chwilę.
Razem z głupcami, razem z upadającymi, tańczymy jakby
parkiet powstał właśnie teraz.
Kręcąc się wkoło, słuchając rad, które coraz bardziej
zamykały w klatce z twardego szkła, już nie mogłem się wydostać. Złapali moje
wszystkie kończyny, przyznali, że to najlepsza opcja, że tak właśnie ma być.
Nie potrafiłem się wydostać i zrozumieć. Teraz też czuję każdy błąd i każdą
pomyłkę, teraz nie potrafię z tego wyjść, teraz tylko buduję na nowo.
Nie mogę zostać, nie mogę zawiązać, nie mogę podpisać, nie
mogę przywiązać, zaraz spróbuję czegoś nowego, zaraz zaryzykuję i odpłynę,
zaraz wszystko zaniknie w chwili fifty-fifty.
W cichej nadziei, mam nadzieję, że choć raz się uda, teraz już na zawsze.
Elton John – Rocket Man
Choć pakuję się do rakiety mam nadzieję, że na drugiej
stronie wszechświata istnieje choć drobna nadzieja. Zgubiłem się w
powtórzeniach.
Młody jesteś. Tego
kwiatu jest pół światu. Wszystko przed Tobą. Dasz sobie radę. Co się
przejmujesz. Daj spokój, masz jeszcze czas.
Czuję, jak odpalają silniki i wyruszam dalej. Czuję, jak
brakuje mi oddechu, jak powoli dłonie same unoszą się ku górze. Śmiech łączy
się z łzami, wszystko w tyle staje się coraz mniejsze, nie chcę już nawet się
odwracać. Wiem, że nie jestem daleko, a jednak chcę już być gdzieś, gdzie
wszystko zaniknie, gdzie urwie się cała komunikacja, a uda się dokonać czegoś
pięknego.
Train – Drink Up
22-go wyląduję na 22-giej planujecie. 22-go przyjdzie mi
odbyć 22-gie urodziny i 22-gi raz zapytać się Co teraz.
22-gi raz spojrzeć na siebie, 22-gi raz na chwilę uznać,
że wszystkie poprzednie lata nie miały miejsca. 22-gi raz zacząć wszystko na
nowo, a potem przypomnieć sobie, że i na to nie ma szans.
Teraz pozostaje trwać we wszystkim co kiedykolwiek miało
miejsce.
22-gi raz obejrzę się za siebie, 22-a razy rzucę czymś
przed siebie. Niech wysypie się sól na nieszczęście, za mnie spadnie kilka
ziarenek na antonim. Sam nie wiem, która opcja jest tą właściwą, zatrzymam się
na jednym stopniu, uderzę kilka razy stopami, spadnę i znów będę próbował się
wspinać.
Powoli, czołgając, powoli, dalej.
Stoney LaRue – First One To Know
Spóźniłem się dotrzeć do ostatnich drzwi, teraz przyszło
mi tylko wybrać następne. Za nimi pojawia się piękna światłość, ideał, radość,
do chwili, gdy otworzą się oczy. Potem widzę tylko następne wrota, tyle możliwości,
tyle szans, nie sądzę, by w którejkolwiek była nadzieja, ale nie dowiem się,
póki prawdziwie nie spróbuję.
Na koniec i początek dnia, pojawia się piękny prezent, w
który nie wierzę. Kilka słów, kilka chwil, nieznana, nowobudowana oaza.
Za mną pojawiło się tyle dróg, przede mną istnieje jeszcze
milion, nie wiem, która jest tą prawdziwą. W tym roku pojawi się tyle nowych
osób, tyle starych zaniknie, tyle starych pozostanie, tylu nowych odpłynie.
Każdego dnia otworzy i zamknie się pewien rozdział, na nowo uwierzę i zapomnę
co to nadzieję, zakończę i rozpocznę coś co może nigdy nie miało prawo istnieć.
The Script – Rain
Stworzyłem pustynię w postaci plaży swojego istnienia.
Kiedyś chowałem się w domku i żyłem najpiękniejszą chwilą, wypełnioną rodzinnym
życiem. Potem wybiegłem na ganek przed konstrukcją z drewna i czekałem, aż
napłynie, nadejdzie, nadleci szczęście. Wiązałem buty i krawat, odliczając do
chwili, gdy wszystko się zmieni. Potem wszystko spadało.
Odwracałem się, biegłem na drugą stronę, stawałem na gorącym
bądź lodowatym piasku i szedłem spokojnym krokiem dalej, zrzucając z siebie
całą garderobę. Czując, jak spala i spowalnia mnie całe istnienie, jedyna
nadzieja w chłodnym/gorącym oceanie. Docieram do celu, nawet jeśli jest już za
późno, tam i tak nie znajdę ukojenia, padnę i pozwolę wodzie zalać swoje płuca.
Wszystko i tak już padnie.
Spadnie deszcz, twardy piasek pozostawi mnie z przodu na
powierzchni, aż obudzi mnie nadzieja, z tyłu uniesie wody i w końcu wyrzuci na
brzeg. Zgasi nawet każdy pożar, który podłożyłem pod jego strukturę.
Teraz ani deszcz, ani jego brak nie tworzy nadziei, teraz
prowadzi już tylko oddech, następny dzień i następna chwila, od spotkania do
spotkania, może teraz się uda, może teraz się zmieni, dwadzieścia-dwa razy,
może teraz się zmieni.
William Michael Morgan – Missing
Czy przyjdzie mi odpłynąć, czy odlecieć, może odjechać
samochodem, busem i pociągiem, może znaleźć się na drugim końcu kraju albo
świata, tak czy siak, będę pamiętał o wszystkim co stało się teraz i co działo
się przez ostatnie dni. W tym (nie)zwykłym świecie wydarzyło się tyle. Dla
jednych nic, dla jednego poza całe życie, dla mnie kolejna chwila. Pełna bólu,
smutku, męki, pełna radości, szczęścia i nadziei, skłóconych prawd, skłóconych
uczuć, nerwów i stresu.
Spotkaliśmy się na początku i na końcu ścieżki, która
prowadzi do wielu celów albo prowadzi kompletnie donikąd. Na nowo zaczęły się
liczne historie, łzy i uśmiechy, zaczęły się nowe istnienia. Trzymając kciuki i
wierząc w wypowiedziane prawdy, pozostaje już tylko iść do przodu. Nawet jeśli
to takie trudne, jestem już tylko na jednej drodze.
Jeden rok, kilkanaście lat, całe życie, dopóki nie
spróbuję, nigdy się nie dowiem.
Teraz wiem, że czasem wolę, jak mnie brakuje, niż jak
jestem.
I choć sam nie wiem, które jest prawdziwe, cieszę się, że
są chwile, gdy ktoś docenia to drugie.
Dziękuję Wszystkim
za ten rok, za te wszystkie chwile, za nerwy, za smutki, za prawdy, za śmiechy,
za łzy, za kłamstwa, za prawdy, za chwile razem spędzone i za wszystko co mogło
i co się wydarzyło. Nawet jeśli doprowadziło to do tego jak jest teraz, cieszę
się, że musiało się zdarzyć. Może to pomoże albo zmotywuje by iść.
Happy Life To All Of You Too.
Komentarze
Prześlij komentarz