Dla Anioła


Z dedykacją dla Najwspanialszej Osoby w moim życiu.





- A mogę o coś zapytać?
- Cokolwiek tylko chcesz.
- Kiedy wiedziałeś?
- Naprawdę chcesz wiedzieć?

Drobnym skinieniem w sekundę na nowo czaruje moją duszę.

- Chciałem Cię spotkać? W chwili, gdy zobaczyłem Twoje oczy. Kiedy mi się spodobałaś? W momencie, gdy podeszłaś, a ja wręczyłem Ci bukiet. Ten uśmiech sprawił, że delikatnie ugięły mi się nogi.
- Nie mówiłeś mi o tym.
- Jeszcze nie raz Cię zaskoczę. A więc… Kiedy wiedziałem, że chcę z Tobą coś więcej? Gdy nazwałaś mnie tamtym przezwiskiem, a jednocześnie miałaś błysk w oku patrząc na te wszystkie suknie. Kiedy chciałem być z Tobą? Gdy zrobiłaś tamten obrót i zaczęłaś się śmiać biegnąc w moją stronę. Do dziś żałuję, że nie mogłem Cię wtedy złapać w ramiona.
- Mogłeś…
- Dobrze jest to teraz nadrabiać. Hmm… Kiedy wiedziałem, że działasz na wszystkie moje zmysły?

Chyba oboje znamy na to odpowiedzieć. A kiedy wiedziałem, że się w Tobie zakochałem? W sekundzie, gdy wsiadłaś do tego busa i zdałem sobie sprawę, że przez jakiś czas nie będę mógł Cię przytulić. Wtedy wiedziałem, że muszę zrobić wszystko, by ten najpiękniejszy uśmiech nigdy nie opuszczał tej twarzy. Wtedy wiedziałem, że gdy tylko przyjdzie na to okazja muszę się starać tak mocno jak to tylko możliwe, bo jeśli w kilka krótkich, niewiarygodnych dni potrafiła zmienić całe moje życie, to nie ma niczego z czym nie wygramy.

- Chyba odpowiedziałeś na wszystko.
- Chyba?
- Może jeszcze coś znajdę…
- To w tym czasie opowiem Ci kilka innych rzeczy.




Pytają czemu: cisza. Pytają po co: cisza. Pytają jaki sens: cisza.

Niech kończą pytać, niech robią co chcą, niech żyją z dala od Nas, My chcemy spokoju i szczęścia. Gdy łączą się dłonie, może urywać się chmura, może spalać słońce, może być głód i pragnienie, ostatnie wiecznie zaspokojone. Razem do celu, nieznanego, pięknego.

Siadają w fotelach. Puszczają telewizor. Otwierają puszki. Patrzą na Nasz świat i nie wierzą. Z Tobą w dłoniach obracam całą Ziemią, na ekranie, na żywo, wszystko krąży tak szybko. Gdy słyszymy siebie w słuchawce, nic nie gra głośniej i piękniej. Jesteś godziną, która upływa w sekundę.
Wehikuł, który przenosi tylko w Najlepsze Chwile.




Mija kolejny dzień, a ja zasypiam z pragnieniem następnego. Odliczam do porannych godzin, gdzie znów poruszysz moim istnieniem. Nie potrafię wypuścić Cię z rąk, nie mogę przestać patrzeć na Twoje piękno, a Twój pocałunek potrafi zaczarować. Siadam i piszę dalej, piszę na nowo, poprawiam i tworzę. Chcąc stworzyć perfekcje równą Twojej, rozumiem, że jest to niemożliwe. Taki Cud zdarza się tylko raz. Trafił na mnie i rozświetlił najciemniejsze noce, przegonił koszmary i rozbudził pragnienia i marzenia, nawet te, które dawno leżały sześć stóp pod ziemią. Nikt się nie spodziewał, nikt nie przewidział, znalazł się Skarb do którego nigdy nie istniała mapa. Spoglądam jak znikasz za oknem, zamykam oczy i na parę sekund przenoszę się chwilę wcześniej. W idealne chwile, które dzielimy. Otwieram i znów jesteś obok. Nie znikasz, nie odchodzisz, Kochasz.




Nawet odbicie uśmiecha się inaczej.

Widzę siebie w Twoich oczach, widzę błysk, który towarzyszy Nam w odkryciu najpiękniejszego uczucia. Nie możemy odejść, nie możemy puścić, po prostu jesteśmy. Chowamy pragnienia w pocałunku, marzenia w dotyku, bóle w uścisku. Na uzdrowienie czekaliśmy zbyt długo, szczęście tylko uciekało, teraz obie onieśmielają i poruszają. Na samą myśl wstajemy i kołyszemy się do rytmu melodii dwóch serc. Nareszcie biją w jednym, spokojnym tempie. Drażnimy je widokami, drażnimy sobą. Obecności rozgrzewamy spojrzeniem.
Stajemy przed lustrem, które samo się uśmiecha. Patrzą na Nas wszystkie przygody, spoglądają marzenia, patrzysz Ty, spoglądam ja. Zamknięci w uścisku i odbiciu.

Nawet ono uśmiecha się inaczej.




Kiedy widzę jak odjeżdża tramwaj, uśmiecham się do siebie. Dokądkolwiek zmierzasz, czuję, że wrócisz. Za chwilę biegniemy na busa, składamy ostatni pocałunek i pozostaje mi tylko patrzeć jak znów znikasz za horyzontem. Tęsknię zanim zamkną się drzwi, tęsknię w sekundzie, gdy opuszczasz moje ramiona. Kalendarz zaczyna najpiękniejsze odliczanie. Łapiemy oddech kilometry od siebie, by niedługo znów się nim dzielić. Wyciągamy dłonie w osobnych łózkach, chwytamy telefony i znów się cieszymy. Czas to tylko słowo, które traci na znaczeniu, a Miłość to to, które zyskuje. Zostaje parę chwil, nim na nowo połączą się idealne istnienia.



- A za co?
- Mam zgadywać?
- A za co mnie kochasz?
- Długo by wymieniać, wolę więc zacząć wcześnie.

Gdy pierwszy raz spojrzałem to oszalałem. Gdy powiedziałaś pierwsze słowa, z zaskoczeniem się zaśmiałem. Pierwsze 10 minut, a Ty tworzysz wspomnienia na całe życie. Następne czarują jeszcze bardziej. Na chybił trafił wybierasz pyszności, na chybił trafił, jak Kupidyn, odnajdujesz moje serce. Gdy pierwsze raz spojrzałaś na samochód, gdy pierwszy raz zwróciłaś uwagę na jego kształt i zrobiłaś obrót. Trzy pary oczu się rozświetlają, a jedne cały czas nie przestają gasnąć.

- No, ale za co?
- Za tak wiele. Może zacznę wcześnie…

Gdy zabrałaś mnie na kolejną przygodę, gdy po raz kolejny zaczęłaś się uśmiechać. Gdy pierwszy raz zobaczyłem jaka jesteś idealna, gdy pierwszy raz zabrałaś mi dech, który do teraz nie chce wrócić. Gdy znów przytuliłaś, gdy pocałowałaś, gdy zamknęłaś Nas na najpiękniejszym obrazku.

- No za co?

Za każdy najmniejszy i największy element. Za uśmiech, który kradnie mi duszę, za dotyk, który wysyła na inną planetę, za obecność, która napełnia moje istnienie. Kilka Twoich słów, a mamy dla siebie nowe określenia, jeden krok, a możemy siebie ratować. Za to, że nieważne gdzie się zjawimy, wszystko nabiera kolorów.

Wielbię za umysł, za głos, za urodę, za zgrabność, za to jak w każdej sekundzie dajesz mi niezliczoną ilość szczęścia.
Kocham za to, że jedyne łzy to te wzruszenia.
Uwielbiam za wszystkie wspomnienia, marzenia i plany.

- A wiesz, że to dopiero początek?
- Wiem. Dlatego chcę mówić to wcześnie, bo nigdy nie chcę skończyć.
- Chcesz dalej zaskakiwać?
- Wiecznie.

Jak Ty.

Komentarze

Popularne posty