Shoty
Miałem wiele pytań, napisałem je na kartce. Zamknięte w
drewnianej skrzynce, puszczone z prądem rzeki, zniknęły z linii wzroku. Z
otartą łzą, odpłynęły z resztką nadziei, wiary i chęci. Ze skręceniem całego
ciała, siadam i słucham, jak toczą się życia, gdy moje cały czas stało w
miejscu, gdy moje pozostaje zawieszone w próżni. Zmieniają się wyglądy,
zmieniają się poglądy i prawdy, zamknięte staje się otwarte, a dawne tajemnice
dzisiejszym wspomnieniem.
Za dużo marzyłem o świecie, który nie miał prawa zaistnieć,
w za dużo wierzyłem i za dużo ufałem. Ograniczyłem każdy fakt, zamknięty,
biegam po swojej ciasnej klatce i szukam czegokolwiek czego można się złapać,
może jakaś ręka zbliży się do krat, może jakoś uda się przedostać na drugą
stronę.
Czasem człowiek bywa zbyt głupi, ufa słowom, który
wypowiedziane są pod wpływem chwili, emocji i uczucia, które mogą być
zapomniane w kilka sekund. Kiedyś nastąpi noc pełna radości, snów i spełnienia,
kiedyś przyjdzie czas, by z łez powstał uśmiech.
Nie mając już sił, nie znając innych możliwości, na samym
środku buduję sobie biurko i na pustych kartkach zaczynam pisać.
Zmieniając wszystkie decyzje, stając się swoim koszmarem,
swoim największym wrogiem, jedyna ścieżka do oddechu. Zamknięty w biurze,
zamknięty w głowie, pędząc w jedną stronę. Przepraszam, że moje obietnice nie
zostają spełnione, przepraszam, że już żadnej nikt nie usłyszy, że za każdym
razem, gdy słyszę o przyszłości, radości, miłości, cały się skręcam, całe ciało
przechodzi dreszcz i drętwieję. W nie-wyobrażeniu, w „może” buduję fałszywe
poczucie wiary.
Załapałem się na ostatni prom. Włożyłem do uszu słuchawki,
puściłem coś co znane było mi już długi czas i wziąłem głęboki oddech. Przyszło
mi westchnąć ostatni raz i w małym zeszycie zapisać kilka nowych słów.
Zainspirowano mi dusze i sprowadzono do prób. Każdego dnia, choćby kilka słów.
Od sekundy, gdy ta piosenka ujrzała światło dzienne,
zastanawiałem się, czy kiedykolwiek coś do niej napiszę. Jak bardzo prawdziwa
wydała mi się wtedy, jak realną się stała przez ten cały czas i jak bardzo żywą
pozostanie. Składając sobie ostatnie życzenia, kłaść się do snu, którego
wybudzenie przyjdzie w nieznanej chwili. Czas zamknąć się w słowie i obudzić
się dopiero, gdy stanie się obrazem. Przepraszam, że nie mogłem być tym co
wystarczało.
Nie da się wrócić, nie da się ruszyć dalej. W sekundzie
realizacji, pozostaje zostać tylko w jednej chwili i wziąć głęboki oddech,
przed wszystkim co nadchodzi. Jeden krok podjęty, by zbudować, następny
przyjdzie ze swoim czasem.
Na chwilę przystanąłem przy kolumnie i spojrzałem w Twoją
stronę. Naprawdę tam jesteś, naprawdę wróciłaś, nie zniknęłaś i istniejesz. To
jeszcze nie ta chwila, nie ten czas, ale kiedyś powiem słowo, po którym powiesz
nie, ale cieszę się, że choć jedna realność budowana w mojej głowie była czarną
pomyłką.
Teraz wracam do słowa. Wracam i zasypiam.
Komentarze
Prześlij komentarz