Zaległe.



Ron Pope – Leave you Behind

Przyszło mi złapać gumę, gdy już prawie byłem u celu, mój silnik musiał przestać działać, gdy już miałem go nigdy odpalić. Oddałem kluczyki przypadkowej osobie i dalej ruszyłem na piechotę z założoną na ramię torbą. Wszystko przesuwało się za szybko, widziałem tyle miejsc i tylu ludzi, każde przemijało, znikało zanim zdążyłem powiedzieć jakiekolwiek słowo. Jestem coraz dalej, coraz bardziej zanikam, nie potrafię się zatrzymać, czasem już nie potrafię nic nowego powiedzieć. Próbuję stanąć w miejscu i obejrzeć się za siebie, ale tam też wszystko przesuwa się za szybko, tam też wszystko pędzi, Bóg wie gdzie.


Charlie Puth – Attention

Zaczęłaś krzyczeć dopiero, gdy cały dorobek już dawno spłonął. Przechodziłem i szukałem czegokolwiek co pozostało, przesuwałem stopami i rękoma, próbując znaleźć choćby jeden cały element. Ty polewałaś wszystko benzyną, kilka kropel zrzuciłaś na mnie i dalej tańczyłaś. Płomień będzie pasował, idealnie zgra się z tamtą chwilą. Zatrzymując się, boisz się przyznać prawdy, to ja wyciągam zapalniczkę, to ja ją odpalam i to ja rzucam nią o podłoże, czując jak zaczyna płonąć też moja garderoba. Łapią mnie twoje liny, odliczam sekundy, gdy i one spłoną. Sekundy, minuty, godziny, powoli miesiące, niech już też płoną, nie chcę dzielić tego sam.


The Lumineers – Cleopatra

Nareszcie dotarłem do jakiegoś budynku, miejsca. Otwarłem drewniane drzwi i usiadłem przy barze, kładąc torbę tuż obok. Barman jak za dotknięciem magicznej różdżki od razu wiedział co mi podać, wypiłem jego zdrowie i spojrzałem za siebie. Stoliki świeciły pustkami, nawet tuż obok nie było już nikogo. Usłyszałem, że szklanka napełnia się jeszcze raz, ale gdy wróciłem spojrzeniem, nie było dłoni ani butelki. Pozostał tylko ciemny napój, wziąłem kolejnego łyka i odwróciłem naczynie do góry nogami. Zostawiłem na ladzie trochę za dużo i znów wyszedłem, gdzieś, gdzie wszystko wydawało się znane, a jednak każdy ruch był nowym i obcym. Głęboki wdech, uczucie gorąca i następny stopień.


The White Buffalo – House of Pain

Teraz na wszystko jest już za późno. Nie ma już drogi powrotnej do wszystkiego i wszystkich, pewne mosty na zawsze pozostaną spalone, inne ciągle płoną i powoli sam przecinam liny, widzę jak i po drugiej stronie ktoś robi to samo. Po tej stronie nie ma nikogo, po tamtej gromadzą się tłumy, a potem idą w swoje strony, potem już wszystko spowija mgła.

Żaden z moich kroków w twoich oczach nie będzie właściwym. Opętany cierniem na sercu, i tak będę musiał zrobić to wszystko. Teraz nie mogę nawet wyciągnąć dłoni, bo wiem, że mnie tutaj może już nie wystarczyć. Pozostaje mi tylko jeszcze nie raz się uśmiechnąć, pozostanie wysłuchać, wziąć kolejnego łyka i znów się zastanawiać. Usiąść na kanapie i jeszcze raz powiedzieć kilka słów. Tych kilka, które będą obchodzić już tylko dwie osoby.


Hopsin – All Your Fault

Wydaje mi się, że to koniec początku, wydaje mi się… wiem, że wracam do samego początku, nowego, czegoś nowego, jak za każdym razem, gdy mój umysł zmienia wszystkie utwory na rap, na hip-hop, wtedy, gdy głośniej beat uderza mi w uszy, wtedy działo się najwięcej, wtedy najwięcej się zmieniało, wtedy wychodziło najwięcej wściekłości i najwięcej łez. Wtedy szukałem nadziei. Nawet jeśli nigdy jej nie znalazłem.

W razie czego to nawet tę torbę zostawiłem gdzieś indziej. Zostałem sam, zostałem tylko z tym co teraz mam na sobie, a to nic. Resztę pieniędzy zostawiłem na ladzie, a teraz idę, albo czasem zjeżdżam na czysto. Gdybym tylko mógł, zakopałbym klucz do wszystkiego i pozwolił sobie odpłynąć, tak daleko jak poniesie mnie woda.

Nie będę już brał winy na siebie, mam dość tego, że cały czas robię coś nie tak i coś źle, mam się dzielić, a później trzymać gębę na kłódkę, mam kurwa utrzymywać kontakt, a potem w sumie się pierdolić i zamknąć jadaczkę, mam być, a w sumie zniknąć, mam czekać, aż ktoś napisze, a potem umrzeć z niecierpliwości, mam wierzyć w to, że ktoś jest, gdy znika, mam uwierzyć, gdy wszystko co się dzieje pokazuje, że na żadną wiarę nie ma miejsca.

Na mnie też nie. Zajmowałem i zajmuję za dużo miejsca. Naprawdę szala powoli się przeważa, jeszcze tylko trochę, już mam tego dość. Nic nie wyskakuje, nikt nic nie mówi, a gdy ja przekazuję życzenia miłego życia, wychodzę na gbura i tego złego. Znajdź tu, debilu, złoty środek, znajdź tu, kretynie, idealne rozwiązanie sytuacji. W tym świecie nie ma ideałów, nawet jeśli ktoś nie raz powtarza. Czasem nawet, gdy jest tuż obok.

Rozłączam telefon. Wyłączam muzykę. Zamykam siebie. Zanikam.

Komentarze

Popularne posty