Beautiful Trauma
Całość została napisana do nowego albumu P!NK pod tytułem "Beautfiul Trauma".
Beautiful Trauma
Otwieram oczy. Przez okno wkradają się promyki. Rozglądam
się i głęboko zaciągam powietrzem. W końcu mogę wstać, ale mogę też obrócić się
na drugi bok i nie ronić łzy. Mogę poczuć bicie wielu serc i mogę uwierzyć, że
kiedyś i moje zacznie iść normalnym rytmem. Wszystko robione tak samo, każda
zwykła czynność, nagle staje się wyjątkowa. Ta gorąca herbata nie ma nic do
siebie, teraz smakuje słodko bez grama cukru. Każdy gryz to nowe szczęście,
chęć do apetytu, teraz nawet inaczej spoglądam na siebie. Patrząc sobie w oczy,
zakładam te same ubrania, a każde z nich leży wygodniej. Za sobą zamykam drzwi,
do tego samego miejsca, tego, które po tylu latach stało się tak niezwykłe.
Outro do Traumy, Intro do Nadziei.
Revenge
Strzelam na palcach i strzelam sobie w karku. Trzaskam
drzwiami samochodu, zapalam światła i spokojnie odjeżdżam, w rytmie poruszam
głową. Z codzienności czyniąc przygodę, na nowo planuję całe swoje istnienie.
Spotykam się z Nadzieją, piękne nosi imię, takie, którego wcześniej nie
zaznałem. To moja największa zemsta, moja największa wygrana, za zeszłe życie,
gdy już jestem na miejscu, biorę wspaniały łyk. Prosty drink łapie moje gardło,
odpuszcza, daje chęć świętowania i toastu. Teraz tyle już się nie liczy, bo
zostało z tyłu. Teraz to mój czas.
Whatever You Want
Tak ciekawie machać ci na pożegnanie, tak przyjemnie
zobaczyć jak w oddali nie ma już ognia, nawet już nic się nie tli. Wszystko co
mogło nareszcie się rozpadło. Nie miało znaczenia słowo, nie pomogły próby, teraz
tylko w głowie każde wspomnienie pozostanie zamknięte. Schowam je do szufladki
i do niej też pozbędę się klucza. O twardą ścianę rozbiję ostatnie sekrety, a
reszta spłonie, tam gdzie wokół paleniska zatańczy tłum. Cokolwiek będzie, to
wszystko zapłonie, cokolwiek było, już nie dostanie nawet iskry. Nie muszę już
nawet palić, by zrozumieć jak ten żywioł kształtował całe moje życie.
Bez Żalu.
What About Us
A przed porankiem zamknęły się oczy. Sny ukazywały realność,
ciało oddychało dzielonym powietrzem. Nie dało się nie przebudzić, nie dało się
nie pytać świata, czy to dzieje się naprawdę. Każdy ruch, każdy dotyk, każde
słowo brzmiało jak Tak. Zwykła
obecność została Perfekcją, gdzie istniał brak, nagle znalazło się wypełnienie.
W głowie będą szumieć setki pytań, ale za każdym pytajnikiem spotykam uśmiech.
Wychylam się z każdego miejsca tylko by skraść kolejne spojrzenie. A teraz
dzielę łzę z pełną radością.
But We Lost It
A tam, w tej głębokiej podświadomości, zatopieni, wyrzuceni
na brzeg, zaczęliśmy się śmiać. Cali w piasku mogliśmy spacerować i uśmiechać
do woli. Nie przyszło już tracić nic, przed oczami nie mieliśmy tysięcy
scenariuszy. Pozostał tylko jeden, ten moment, powoli zachodzące Słońce i
gorące powietrze. Zbliżeni do wody, stopy obmyte naturą, taki prosty świat,
taka codzienność dla niektórych, największa niezwykłość dla dwójki sobie
nieznanej. Spójrzmy jeszcze raz na to piękno, zanim przyjdzie się obudzić.
Barbies
Zatańczmy w nowej melodii. Pokołyszmy się przy takiej, którą
jedno zna na pamięć, a drugie dopiero się nauczyć. Zgłupiejmy przy szalonych
rytmach lat utraconych, uspokójmy przy tych, które się nie podobają, w
złączonym uścisku, razem przechylmy i znowu zmieńmy. W prostych krokach
poznajmy niezwykłość swoich ruchów. Zbudujmy nadzieję w kilku układach, a na
moment niech patrzą wszyscy, niech nie patrzy nikt, niech tylko widzą nas nasze
oczy z przyszłości. Tak, w takim prostym zaproszeniu do tańca, niechaj stanie
się wspomnienie, w przymykanych oczach pozostanie płomyczek zaskoczenia i
radości. Czar paru nut, paru słów, paru ruchów i paru oddechów.
Where We Go
Już niedługo przybiegnie do mnie nowy cykl. Tym razem
dwadzieścia cztery godziny, gdzie zabraknie obecności, ale będą pełne uczucia
do którego tak długo nie mogłem wyciągnąć dłoni. Nie wiem, czy zostanę w jednym
miejscu, czy znów pojadę gdzieś daleko, wiem, że towarzyszyć będzie
wspomnienie. Poczułem jak trzyma się serce na dłoni, pokazałem jak płyną
prawdziwe łzy i jak prosty płomyk świecy oświetla najbardziej niezwykłe widoki.
Dokąd pędzi ten samochód, czy jeszcze zatrzyma się po drodze, czy padnie
dopiero, gdy już zabraknie mu benzyny, tym są dzielone siły, które zabierają
nas do Nieba i z powrotem. Teraz rozumiem, że istnieje coś takiego, jak miękkie
lądowanie.
For Now
Poproszę ten kwiat. I tamten. I jeszcze ten. Każdy coraz
piękniejszy, niech zrobi z tego Pani bukiecik. Czerwona wstążka połączy
odrobinę tego co rosło tak daleko. Góra niech pięknie pachnie, a całość niech
zachwyca i zapiera dech. Pozostawię tu ten banknot, z napiwkiem i Pani słodkim
uśmiechem. Wyjdę, założę słuchawki i Na
Teraz znów sam przejdę kilka kroków. Tego dnia kupię jeszcze butelkę, kupię
czekoladę i kupię korkociąg. Podejdę do drzwi, zapukam, poczekam, wezmę głęboki
oddech. Ktoś otwiera i wszystko odbiera / Nikt nie otwiera i zostaje cisza.
Kładę te kilka gestów na ganku. To tylko rzeczy. Tak proste rzeczy, które
dzięki drugiemu istnieniu stają się niezwykłe.
Secrets
Gdy przyjdą kolejne dni, niech wstaną dwa ciała osobno,
niech razem spojrzą przez okno, zaciągną się dymem i wyjdą różnymi drzwiami. Z
daleka kierują w swoje strony dłonie, szczególnie wtedy, gdy dzielą ich
kilometry. Pochłonięci swoim wszechświatem, czyszczą każdy zakątek swoich dusz,
czas zaprowadzić porządek w swoim istnieniu. Jak nowo odkorkowana butelka,
prosty alkohol, który we wspólnym łyku staje się niezwykłym, wszystko wypełnia
się zapachem, nie liczy się inne powietrze, na kilka sekund można znaleźć się w
tym samym miejscu, spojrzeć w dal i westchnąć.
Better Life
Napiszmy razem nowy gospel, wspólnymi siłami stwórzmy
idealne dzieło. Niech dzieje się co chce, niech proste nuty dla Nas będą
najbardziej niezwykłym ułożeniem jakie stworzył człowiek. Jedni będą pić
drinki, drudzy wodę, tworząc na następny dzień. Co ma być to będzie jutro, dziś
pozostaje kilka nut, parę łyków i oczekiwania na wibracje telefonu. Nie trzeba
robić wiele, a jeden uśmiech uczyni nowy dzień piękniejszym. Chciałbym tyle
napisać, ale muszę wstrzymać swoje dłonie, dać sobie chwilę i po prostu dalej
kołysać się do rytmu. Tego perfekcyjnego rytmu.
I Am Here
Mam nowy Hymn.
Tutaj, tak blisko. Jak śpiew, rozkładam serce, rozkładam
duszę, jestem gotów na każdy krok, jestem tutaj dla każdego słowa. Tutaj, w tym
samym miejscu, zupełnie inny, uśmiechnięty, odbiłem się od samego dna i tak
mocno rozkładam ramiona. Chcę dotknąć całego świata, ale tak naprawdę złapać
jedną dłoń, chcę spróbować wszystkiego, nawet jeśli najlepsze smaki powstają
wspólnie. Byłem tam skąd nie mogłem wyjść, rzucałem łzami w każdą ścianę i kratę,
teraz wspiąłem się po nich na sam szczyt. Kręcę się wkoło, wierzę, staram się i
cieszę. Wolę niewiadomą, wolę pytania, wolę na nie odpowiadać, wolę tak niż
cały czas upadać, wolę tak niż wiedzieć, że będzie źle. Wolę niezwykłą prostotę
niż pustkę. Teraz odlatuję i dalej tworzę, teraz próbuję i się cieszę. Nie
jestem znowu sobą. W końcu jestem sobą.
Wild Hearts Can’t Be Broken
Tak nadchodzi kolejny tydzień. Następni dni prób, walk i
czekania. Odliczanie do niewiadomego, ale pewnego, odliczanie do nieznanego,
ale wspaniałego. Dziwnie i pięknie, czuję się niezłamany, czuję się pełny i
odmieniony. Chciałbym złożyć w podzięce każdą piosenkę, wszystkie akapity i
dary jakie mogę. W prostej, niezwykłej, zamkniętej chwili chciałbym po prostu
być. Czuję serce ze stali, teraz już się nie łamie, druga połówka dopełni,
teraz bije tak mocno, nic go nie zniszczy. Niezłamani, niezniszczeni, nieznani.
Bliscy.
You Get My Love
Są dwie wersje historii. Jedna jest tym co się odbiło i co
zniszczyło, a druga tym co jest prawdziwe. Otwierając oczy i patrząc na
największe piękno tuż obok siebie, można zobaczyć miesiące zbywania i
obiecywania, ale widać tylko prawdę. Przekładając ramię i tuląc z całych sił,
przed oczami widzę jak taki uścisk był przyjmowany, a potem szybko rozrywany i
ignorowany. Czując bicie serca, słyszę jak moje zbliża się do tego rytmu, nie
jak po chwili przyśpiesza i boli. Stojąc w kuchni i pomagając, tak często się
obracam i uśmiecham, nie ma nerwów, nie ma zastanowienia, nie ma ukrycia. Jest
tutaj jedna chwila, chwila szczęścia i prawdy.
I tak idąc po tej plaży, która teraz jest zupełnie inna,
choć dalej na Bahamach, widzę odmienny zachód Słońca. Tak, budząc się
następnego poranka nie jest mi tak ciężko otworzyć oczy. Mówiąc o
wcześniejszych i kolejnych dniach, mam w środku nadzieję. Pełny niewiadomych i
pytań, chcę wiedzieć i wierzyć. Te dary, które kupuję każde wypełniam uczuciem,
a każdy łyk oddaję szczęściu, nawet jeśli ma ono minąć. W każdej scenie
znajduję nową, piękniejszą. W każdym odcinku powstaje nowy wątek, w każdym
filmie dramatyczna chwila zakończona happy-endem.
Jeden uśmiech. Nigdy nie prosty, zawsze niezwykły. Zawsze
wyjątkowy i zawsze wspaniały.
Zasługuje tylko na to by go wywołać.
Na to by go utrzymać.
By był.
Tak.
Komentarze
Prześlij komentarz