Meta





This is the End. But the moment has been prepared for.

Zostały już tylko dwa dni, zanim odpłynę. Trochę więcej niż 48 godzin, zanim zamknę się na świat w którym wcześniej żyłem. Zabiorę ze sobą za dłonie wspaniałe osoby, w głowie powstanie szufladka na najlepsze wspomnienia, a wszystkie zostaną odrzucone. Niech już się skończy ten rozdział, a zacznie nowa księga. Przeniosę kilka zdań i opowieści, niektóre uczynię epilogiem i zacznę żyć. Boję się jak nigdy, czuję po raz pierwszy i wierzę najmocniej w świecie. Gdy inni, nawet najbliżsi nie zostawiają zaciśniętych kciuków, i tak idę, i tak odchodzę. Po nowy oddech w innym miejscu.






I could do so much more… So much more!

Stanąłem na zewnątrz i poczułem wibrację telefonu. Zobaczyłem jedno słowo i napisałem kolejne, pojawiły się następne i po chwili biegłem już z dala od świata. Wybrałem numer, którego nie widziałem miesiące, by usłyszeć głos, który gościł tylko w wspomnieniach. Nie mogłem powstrzymać łez, nie mogłem się uspokoić, ale wystarczyło parę krótkich zdań i pojedynczy oddech. Twoje zapewnienia, Twoje szczerości, Nasze wspomnienia. Nic już nigdy nie będzie takie samo, nie wrócimy do straconego czasu, ale pamiętamy i idziemy dalej. Choć osobno, dalej w siebie wierzymy i na zawsze trzymam zaciśnięte kciuki. Najpiękniejsze pożegnanie, ostatnie, prawdziwe. Czerwona słuchawka pełna uśmiechu i nadziei.

Dziękuję.




Every song must end.

Spakowane walizki, samochód wypełniony po brzegi i ostatnie otarte łzy. Odjeżdżam i tylko raz spoglądam za siebie. Jadę z celem, mijam ulice swojej przeszłości i (jeszcze) nie tęsknię. Zatrzymam się w jednym miejscu, tym które dawało mi ukojenie. Popatrzę na puste ławki, jeszcze raz usłyszę muzykę, a potem zniknę. Zmierzam w nieznane, na każdym froncie, w każdym uczuciu, pierwszy raz nie wiem nic. Muszę tam już być, muszę otworzyć te drzwi i stworzyć nowy kąt. Będę taki sam, będę sam, wśród pięknych tłumów. Tam spojrzę na pewien uśmiech i poszukam światełka w tunelu.





Nothing’s sad until it’s over… then everything is.

Jak najpiękniejsze historie, teraz wymarłe, tworzą kolejne? Na nic już nerwy i ciągłe zadawanie pytań.
Jak idealne wspomnienia, czynią te nowe jeszcze lepszymi? Jak miłość, która rośnie z czasem, jak wino, które powoli dojrzewa, jak takie piosenki, które zawsze odkrywam na nowo.
Jak jedna decyzja, może przebić 23 lata innych? Odliczam do dnia w którym wszystkiego się dowiem.





Change, my dear. And it seems not a moment too soon.

Jak dobrze też móc posłuchać czegoś radosnego.
To koniec. Prawdziwy, nareszcie koniec. I nie da się już niczego odwrócić, nie da się cofnąć, nie da się zmienić. Było idealnie, było doskonale, było źle, było koszmarnie, to zostanie na zawsze. A kto wie co ze mną, kto wie co dalej, oj któż wie co jeszcze wymyślę.
Czy to nie zabawne, że nie potrafię wymyślić dobrego zakończenia? Nie mogę napisać nic, co oddałoby to co czuję. Widzę teraz sceny wspaniałej imprezy, widzę te uśmiechy i przelane toasty. Widzę siebie śmiejącego się z wzruszeniem na zewnątrz.
Idealnych zakończeń nie da się wymyślić, one po prostu się dzieją.
A kto wie… może to tak naprawdę początki?


Dziękuję Wszystkim, którzy byli i są obecni w moim życiu. Tym i każdym następnym.

A cytaty pochodzą z „Doktora Who”. Taki kaprys.


Komentarze

Popularne posty