Untitled.

Odprowadź mnie do domu, pani serca mego. Porwij mnie w swe ramionach i powiedz że to mnie pragniesz. Ratuj swoim ciałem i kochaj sercem. Żyjmy marzeniami, w nich nigdy nie umieramy. Nigdy nie tracimy. Dlaczego każdy krok ma być zbliżeniem do końca? Wiem że jestem zły, ale się staram. Wiem że jestem błędem, ale chce być prawda. Nie chcesz już patrzeć, nie chcesz słyszeć, powolnym krokiem, tracąc dech odpływam z oceanem. Dryfujące ciało, martwe, beztroskie.

Dlaczego właśnie z tym pistoletem ktoś namalował jego obraz? Dlaczego jego kochanka chlała, a jego ukochana cięła nadgarstki?  Czemu wszyscy woleli cierpieć zamiast zaznać pomocy? Teraz to rozumie, nie ma pomocy, nie ma ratunku. Terapia to droga pomyłka, a tabletki odkładają nieuniknione.  Dlaczego jego słodka z ranienia zrobiła sobie hobby? Dlaczego jego zgrabna nigdy nie kochała żadnego z nich? Jak wielu z nas popełnia błędy. Jak wielu walczy z prawda o tym kim naprawdę są.  Ładując kolejny pocisk trzęsącą dłonią płacze nad swoją głupotą.  Dlaczego jego grzech musiał ranić wszystko na około? Dlaczego jego szaleństwo okazało się kłamstwem? 

Zaciągnął się, zostawiając na filtrze ślady czerwieni. Sam nie wiedział już czy głową zniszczył lustro, czy po prostu się okaleczył. I jak miał żyć ciągle się śmiejąc?  Z drinkiem w dłoni i narkotykiem w głowie.  Jak miał wziąć kolejny oddech? Pełen dymu i chęci smierci.

Błagam nie okłamuj mnie już. 
Błagam nie dawaj mi nadziei.
Blagam nie graj juz ukochanej.
Blagam... Kochaj mnie.

BANG

Komentarze

Popularne posty