Zakochane Piwo
Another day in the pub, another kinda drunk
night. Obejrzał
się jeszcze raz za siebie z kolejnym uśmiechem. Strach, który nosił w sobie już
nie istnieje.Poznał już ten ból, jego serce przepełnia jego energia. Z kolejnym
uśmiechem i uściskiem przemierza kolejną milę. Powolne kroki i dalekie skoki.
Jego ukochana powoli spoczywa w łóżku i nie wie co z nim zrobić. Jak długo
jeszcze będzie próbował, jak długo będzie walczył. Do czasu, aż Ona na zawsze
powie Nie, do czasu, aż ona powie Dość. Choć kocham Cię, odejdę. Dopiero
jak powiesz, dopiero jak znikniesz. Jesteś moją ostatnią nadzieją. Moją szansą,
moją ukochaną. Jeśli mam zostać powiedz Tak.
Jeśli mam być Twój tylko mnie pocałuj. A ja po raz ostatni spojrzę w Niebo.
Panie, dokonałeś tego. Ona jest tu i jest sobą, ale i mną. Po raz pierwszy i
ostatni.
Hugging to his body, touching his psyche.
Jak można jej nie lubić? Jak można jej nie pragnąć? Jest tuż obok
i pachnie tak cudownie. Zbliża swoją rękę i momentalnie odsuwa. Całuje, ale nie
coraz niżej. Kocha umysłem i nie walczy. Wtula się w jej piersi i daje się
uwieść. „Zrób ze mną wszystko”, nie
robi. Raz chce być wyjątkowy, raz chce poczuć jej urok. Skręcając i trzęsąc
rękoma, błądzi po jej ciele. Daj mi swoje sekrety, daj mi swoje życie. Zaszalej
i nie kończ. „Już swoje powiedziałam”
– tak mi przykro, że się nie poddam. Tak mi przykro, że będę walczył. Tyś mą
ostatnią nadzieją, tyś moim ratunkiem. Nie ważne co powiesz i co się stanie.
Tylko Twoje tak i twoje nie może cokolwiek zmienić.
Walking down this roads, two years has passed
and she’s still unknown. Moja droga. Jedna albo druga. Zaznana, zapoznana I wyczulona.
Nie, nie jest tak kiedyś. Nie jest jak z innymi. Trudna wędrówka, która może
prowadzić donikąd. Nieuwolnione uczucie zła, tak mało jeszcze wiesz. Że w nim
żyje demon i smutek. Ten, który umiera, ten który walczy o każdy oddech. Mą Ty,
prawda taka. Nie dam się, nie odpłyniesz. Choć raz, nie daj mi odlecieć. Osiągniesz tyle. – nie bez Ciebie. Dla Ciebie miejsce daleko. – Dlaczego bez
Ciebie? Liczę, że wszystko się ułoży.
– A rzucaj tą jebaną kostką ile chcesz. Nic się nie stanie. Nic, dopóki nie
wstanę. Dopóki nie odejdę. Gdzie on, co on… dopóki nie zapłacze po raz ostatni.
Żegnajcie i nie zapomnijcie. Najważniejsze.
Z zakręconymi głosami, z piwem w umyśle. Kompletnie
niepijany, za trzeźwy na tę rozmowę. Kochałem, walczyłem, straciłem. I wszystko
czym jesteś to złoto, które powoli zanika. Diamenty, które tracą urok, gdy
świat opęta mania władzy. Nie sposób obiecać skoro w nic nie wierzysz, nie
sposób pokochać skoro tego nie chesz, nie sposób oczekiwać, gdy nie ma czego.
Zamknięty w uścisku jej ust, nie daj mi odejść. Powoli przechodzi przez
przejście z jego fajką w ustach. Kończy się dym, kończy się ich czas. Nie daj
mi, nie daj siebie, raz na zawsze powiedz nie. Zrozumiem, choć nie wiem.
Kocham, choć nie wiem. Zniknę, choć nie powinienem. Przepraszam, że nie jestem dostatecznie dobry.
He fell on his knees and prayed to the Lord. My
saver, my God, my life. I am sorry it’s been so long. I am sorry I haven’t
touched your soul. I only ask for one thing as always. As the day I started this prayer and as I ask now. Let her be happy, let her be someone other then me.
Love her. She deserves all the best. I know I am not the One to be
given that honor. Protect her and save her. Love her and cherish. No matter
what she does, no matter who is she with. Smile is all she need.
Komentarze
Prześlij komentarz