Krok ze Ścieżki
Serena Ryder - Got
Your Number
Usłyszałem bębny, postanowiłem, ze napiszę trochę inaczej,
będę szybciej bił w klawisze, tej już prawie starej klawiatury. Wezmę kolejny
łyk, otrę powiekę, poprawię się w krześle, słuchając beatu, zapytam nareszcie
samego siebie, co chcesz powiedzieć, co chcesz pokazać, co co co. Wywróciłem
biurko, rozerwałem koszulę i podskoczyłem w górę. Zatańczyłem w duchu,
zatańczyłem naprawdę, zaśpiewałem kilka krótkich słów, zanotowałem kolejne
chwile, czy to może być już prawdziwy początek? Muszę do tego wrócić, muszę
zacząć, mam jeszcze kilka chwil by stworzyć coś niesamowitego. Nadchodzi rytm,
nadchodzi rytm, nadchodzi krótki obrót, nadchodzi AKCJA, nadchodzi CIĘCIE,
chwila dla mnie. Porzucę złe myśli, porzucę, zostawię niektóre głupotki,
spojrzę na to co już mam, potem dopiszę jeszcze kilka wątków. Bum, oby ta magia
z rana nie minęła.
The Killers - Just
Another Girl
Usłyszałem gitarę i poczułem małą inspirację. W jednej
chwili powstała krótka scena, w następnej kilka minut. Wróciłem do laptopa i
pisałem dalej. Zboczyłem w trasy, pisałem tutaj, tworzyłem kolejne historie,
które wszystko pokazywały, tworzyłem takie, które wszystko ukrywały, byłem tu,
żeby wypowiedzieć kilka słów. Parę z nich najchętniej zamknąłbym w ramce i dał
w prezencie. Są takie, które dałbym wszystkim przeczytać, takie które
próbowałem ukryć i takie na które sam spoglądam. W pustce pod notatką widzę
prawdę, w dwóch symbolach pod zdjęciem, nie pozostawiam wątpliwości. Zamykam to
wszystko w małej klatce, przykrywam ją kocem, niech już nie ćwierka. A może
znowu na chwilę zszedłbym ze ścieżki…
First Aid Kit - My
Silver Lining
Usłyszałem komunikat. Przybyłem na tę wyspę, bo bilet był w
promocji. Zrobiłem kilka kroków na lotnisku, poczułem gorąc. Obejrzałem się, a
potem przypomniałem sobie, że jest to bezcelowe. Wsiadłem do pierwszego
autobusu, który podjechał, wysiadłem kilka przystanków dalej. Rozejrzałem się
dookoła, potem spojrzałem na kartkę i zapytałem miejscowych w którą udać się
stronę. Ścisnąłem paski w plecaku i ruszyłem szybkim krokiem przed siebie.
Przez chwilę twarda podeszwa stukała na chodniku, po chwili zatapiała się w
piasku. Zdjąłem buty i trzymając je w dłoni, kroczyłem dalej. Patrzyłem w lewo,
patrzyłem w prawo, w głowie przechodziłem dalej. 50, 51, 52, 53, 55…Stanąłem w miejscu, cofnąłem o krok. Między
dwoma budynkami, w kilkumetrowej odległości, tkwiło coś bez numerka.
Fundamenty, spalone ściany, drzwi które też pochłonęły płomienie i kilka
czystych desek. Przesunąłem się dalej, zobaczyłem czerwony i czarny materiał,
coś co kiedyś mogło być białą pościelą, ramki, które mogą na ściankach
zabłysnąć po raz kolejny. Złapałem się filara i część została mi w rękach.
Otarłem je o ciemną koszulkę i podniosłem głowę. Zobaczyłem ocean, zobaczyłem
najpiękniejszy widok jaki istniał. Rozsiadłem się na plaży, poczułem jak woda
zakrywa moje stopy, otarłem łezkę i zacząłem się śmiać. I choć dziś zasnę w
śpiworze, kiedyś to wszystko znowu zyska swój numer i swoje miejsce w tym
wszechświecie.
Ron Pope – Atlanta
Usłyszałem budzik, wyciszyłem go i spojrzałem na drugą
stronę. Piękno, które nie przestanie zaskakiwać, piękno, które tylko stanie się
wspanialszym. Przygotowałem śniadanie i zostawiłem je obok. Ubrałem się w
wczorajsze ubrania i zrobiłem kilka kroków. Odsunąłem szklane drzwi, patrząc na
słońce i fale. Odwróciłem się, zostawiłem po sobie mały ślad i wyszedłem. Tego
dnia wspiąłem się wysoko i patrzyłem na wszystko wkoło. Nadpływały statki,
ludzie żyli swoim życiem, a cisza był tam czymś zupełnie innym. Wziąłem inny
oddech, zamknąłem oczy i tak pozostałem. W tej jednej chwili, spotkały się
wszystkie ścieżki i tutaj zamknęły się
wszystkie drzwi. Ktoś skoczył, ktoś zasnął przy barierce, ktoś wrócił do domu,
a ktoś kroczył dalej. Ktoś usiadł na tym
piasku i palcem namalował dwa symbole. Ktoś nigdy nie nastawił budzika,
pozostał w ostatnim uścisku i zasnął raz jeszcze. A obudził się już na jawie.
Komentarze
Prześlij komentarz