Zaśnij
Sarah
Darling - Halley's Comet
Na scenie
zabłysły światła. Złapał mikrofon, zaczął mówić i próbował. Myślał, że będzie
rozbawiał, że ludzie padną z przekazanej radości. Potem zaczynał śpiewać, potem
próbował czegoś innego. Jednego dnia zaczął udawać głosy i robić miny, oby inni
mieli z tego radość. W innej chwili czytał znane dzieła, czasem upadał do
swoich głupot. Teraz stał i mówił to co zwykle pisze. Krążył czasem wierszem,
czasem prozą, czasem niezrozumiałym tonem, czasem zmienionym głosem. Chciał
interesować tym co się dzieje, tym co czuje, tym co w nim siedzi. Pierwszy raz
widział siebie po obu stronach. Zgasły światła, muzyka ucichła, a on zgrał się
ze swoim przeznaczeniem, które widział już lata temu. Razem usiedli na tym
małym wzniesieniu w artystycznym pokoju. Podali sobie ręce, uścisnęli i
zakończyli swój występ. Powstali, spojrzeli na widownie i zobaczyli, że obie
wybiegają. Jak treść scenariusza, już nie może się zmienić, tak i cały świat
krąży w ustalonym kierunku. On pobiegł, ja zostałem.
Brett
Young - Would You Wait For Me
Na tamtej scenie i teraz, na
tej plaży i teraz, w tamtym barze i teraz, po drugiej stronie świata i za
chwilę. Gdybym pobiegł i nie znalazł nic, wiedząc dokładnie dokąd biegniesz, gdybym
zbudował ten mały domek, wiedząc, że nigdy się nie zjawisz, gdybym zamówił
kolejnego drinka, widząc, że z drugiego nie znika kropla, gdybym czekał tam i
wiedział, że połówka szczęścia już gdzieś stała się całością. Na małym,
pierwszym, drewnianym ganku, siedziałbym, a w spływającej łzie tańczyłaby
piękna para. Między biegiem, budowaniem, nauczaniem nut i pisaniem słów, zawsze
pojawiłby się ten moment. Podmuch wiatru, piasek, który pozostanie na nogawce
spodni i ostatni obrót. Znając prawdę, tak ciężko dalej uwierzyć w marzenia,
tak ciężko wierzyć, zamyka znowu drzwi i pada do taniego łóżka.
Sam Hunt - Drinkin' Too Much
Cała budowla stoi, bo taki ma
cel. Nie ma silnych fundamentów, struktura, chwieje się z każdym powiewem,
słońce przebija się przez przerwy, woda raz płynie jak lawa, innym podaje sobie
rękę z Antarktydą. Szklane drzwi nie były taki dobrym pomysłem, gdy nie
zamontowano do nich rolet, piasek jest albo zbyt gorący albo zbyt chłodny, by
dotknąć go gołymi stopami, szum wody budzi zbyt wcześnie rano, a i tak jest
zimny, gdy wychodzi się na wschód. Deski skrzypią, łóżko jest niewygodne,
lodówka powoli wysiada, drzwi się nie domykają. Wszędzie jest piasek, daleko do
sklepu, jedzenie jest już znane. Cokolwiek robisz staje się tą samą powtórką, wszędzie
są kartki Błażej, kiedy coś z tym zrobisz. Miski stoją, ale nikt z nich nie je,
nikt nie pije. Samochód też już stracił kolor, na pewno nie odpali, teraz tylko
Ty trzymasz to miejsce, a ono się kruszy. I tego dnia siadasz na ganku i
łączysz się z każdym istniejącym światem, a żaden nie jest twój. Nawet to
pragnienie jest tylko krokiem, stopniem, który może nie mieć szans na
spełnienie. Pada i kolejny raz zasypia sam.
Ron Pope - Nothing
Otwarte oczy na sufit,
zamknięte na poduszce. Światło przebija się przez żaluzje,a sen krąży w
głowie. Bieg przez ścieżki na których zakwitła już trawa, trucht przez
spadające liście, czuję jak nadchodzi chłód, zaczynam iść, czuję, jak śnieg
pojawia się pod stopami, docieram do tego samego miejsca. Obracam się i rozglądam.
Tupię stopami i spoglądam w stronę drzwi. Kilka minut, kilkanaście, godzina,
wiele, one się nie otworzą. Spojrzałem przez okno i widziałem jak tańczymy.
Przy ścianie, osiadłem na posadzce i obudziłem się po raz kolejny. Znowu za
wcześnie, znowu bez sensu. Odwróciłem się na drugi bok i przejechałem dłonią po
oparciu. Nic więcej już nie mogło się przyśnić. Nic więcej nie miałoby tyle
piękna co ta jedna sekunda.
Komentarze
Prześlij komentarz