Dwie Drogi
Lorde – A World Alone
Czy to nagrywa? Mogę
mówić? – potwierdzili kciukami. – Chciałbym
zacząć… sam nie wiem gdzie.
Zapakowałem wszystkie papiery, dokumenty, tysiące
pozostawionych rzeczy z wielu lat. Oczyściłem cały pokój, starłem każdy kurz,
zmieniłem pościel, odstawiłem każdy element w odpowiedni dla niego miejsce, a
potem zniknąłem na kilka chwil. Podjechali, zabrali, pozostała tylko większa
pustka.
To zdecydowanie nie
jest dobry początek. Pewnie to jeden z gorszych jakie przyszło mi napisać.
Czuję się jakbym był w zupełnie nieznanym sobie miejscu.
Nawet najbliższy kąt stał się czymś obcym. Nowy początek to tak naprawdę
większa pustka.
Pozostało mi
wsłuchiwać się w rozmowy innych, bo moje zaczęły zanikać. Może i pozostawały
tylko w słowach pisanych na różnych portalach, ale wydawały się prawdziwe.
Byłem pewien, że są. Dlaczego niby nie?
Jest tu czysto, jest tu pusto. Jest tak pusto.
Low – Especially Me
Postanowiłem znowu
zacząć czytać. Może i pisać, tak na nowo. Zająć czymś głowę, umysł, duszę. Spróbować.
Zamienili mi już książkę, zamienili muzykę, która leciała
tak długo. Teraz muszę się też powstrzymać od jedzenia i picia, muszę i
nadrobić kilka zaległości. Coraz rzadziej spoglądam na to co dzieje się daleko,
ignoruję to w kącie w którym mnie umieścili.
Słucham? Nie, nie
jestem żadnym męczennikiem. Jestem zwykłym debilem bez talentu i człowiekiem,
który w wielu przypadkach myślał za dużo. A wtedy, gdy już nie myślał… wtedy
pojawiły się prawdziwe problemy.
Wydaje mi się, że tracę tę drobną granicę między snem, a
realnością. Każdego ranka budzę się z poczuciem, że mogłem tam zostać. Przestałem
nawet myśleć o umieraniu, ale zacząłem odrywać się od ziemi. Spojrzałem tylko
raz za siebie. Tylko raz. I to i tak było za dużo.
Nie. Jeszcze na nie
nie spojrzałem. Poza tym to dość prywatna sprawa, nie wydaje wam się? Chociaż…
teraz to już chyba nie istnieje coś takiego…
Szybciej zamykają się oczy, szybciej padam i choć patrzę co
chwilę wiem, że już nic nie nadejdzie, najmniejsza wiadomość, chwilowy znak, może
ja to powiem, może znowu usłyszę to samo.
Tak. Spojrzałem. Tysiące zdjęć z całych 9 lat życia w przytomności. I jeśli tak bardzo chcecie
wiedzieć… nie zmieniło to nic. Zupełnie nic.
Moby – Why Does
My Heart Feels So Bad?
No oczywiście, że się śmieję.
Głupi ten co tego nie robi.
Skryłem za drewnianymi drzwiczkami kilka sekretów, inne już
dawno odjechały.
Te słowa też miały
wyglądać zupełnie inaczej. Cały ten tekst, wszystkie te zdania, nawet muzyka.
Każdy szczegół miał być zupełnie inny. Jakież to niezwykłe jak świat czasem
zmienia radość w nostalgię. Może to nie była radość? Jakie to wszystko głupie.
Za metalowymi drzwiami wczesnym wieczorem, a później
wczesnym rankiem. Już nic nie wypominam, już tylko zapominam jak się nazywam.
Może ja mogę zadać
jakieś pytanie? Nie? No dobrze.
Otwieram kilka konwersacji, wysyłam kilka powodów dla
uśmiechu, czekam na kilka zestawień znaczków. Co dla jednych jest brakiem
komunikacji, dla mnie pozostanie jej źródłem.
To może… Może opowiem
wam o kimś innym.
Brett Young
– In Case You Didn’t Know
Ile ja szukałem czegoś
do tego. I jakoś te słowa bardzo pasują,
choć mam nadzieję, że takimi nie pozostaną. Tak, wiem, że wszystko leży w moich
rękach, ale też wiadomo, że są one beznadziejne.
Jednego dnia stałem z boku, czekając, aż przyjaciel zamówi
co chce. Podniosłem głowę, żeby po prostu się ponabijać, ale zabrakło mi głosu.
Szybko odwróciłem wzrok, ale poczułem, że muszę spojrzeć jeszcze raz.
Spróbowałem rzucić głupim żartem i nie wiem czemu, ale się zaśmiałaś.
Wiem jakie to jest
tanie, cicho.
A potem odeszliśmy. Po kilku tygodniach zupełnie
zapomniałem, nawet to, że podchodząc z zamówieniem spojrzałaś tylko na mnie.
Minęło tyle czasu, ale on znów zamówił. Przeszłaś i zapytałaś, czy mu
smakowało, ja starałem się schować. Gdybym tylko wiedział, że tam jesteś,
spróbowałbym.
Tak, tak, tymczasem…
Pozostałem całym sobą i uznałem, że następnym, następnym,
następnym razem. Byłem nawet gotów, ale Cię tam nie było. Nie wiem, czy jeszcze
kiedykolwiek będziesz. Boję się zapytać, bo mogę usłyszeć, że nie. Jeśli jednak
tak…
To jak mam zacząć? Jak
to się robi? Jak się zaczyna… jak się żyje na nowo?
Claire Denamur - Dreamers
Słucham? A, mikrofon
się przestawił, już poprawiam. Jakby tego i tak ktoś słuchał. – znowu kciuki.
– Teraz nawet nie pytałem…
Nie mogłem już obudzić się na plaży, jakby w pewnej
sekundzie całe to życie gdzieś uciekło, i choć myślę o nim każdego dnia, nie
może do mnie wrócić. Dalej czuję to pragnienie, chcę zniknąć i chcę tam
postawić mały domek.
Żeby wszystko było
takie proste, żeby wszystko było takie realne jak wtedy. Kurwa, ile ja o tym
pisałem…
Na wypalonych w słowie zgliszczach postawić najpiękniejsze
gniazdko, które dopiero zacznie się rozwijać.
Wiecie, że kurwa zawsze
musiałem stać pod drzwiami? Jakby ta historia już się wydarzyła, ale po drugiej
stronie… dla kogoś kurwa innego. Jakim kurwa prawem? W ogóle, to można tu
przeklinać?
Wypełnić je radością i małym spełnieniem, zobaczyć jak po
całej połaci biegają dzieci i biegają psy, jak mam i mamy gdzie usiąść, jak
mamy na co spojrzeć z każdym dniem. Wyśnione przytulenie i złapanie całego
ramienia, zachodzące słońca i piękne nuty.
Chciałbym wrócić do
tego miejsca. To była moja oaza, takie małe miejsce w głowie, które pozwalało
mi utrzymać szczęście przed upadkiem, równoważnia. Teraz i w tym miejscu widzę
tylko pustkę.
A potem budziłem się już sam. I zastanawiałem się, czy
wszyscy po prostu zajęli się obowiązkami, czy może to to znowu największe
kłamstwo jakie przysłała mi podświadomość?
Czy tam wrócę?
Ja wiem, że w
największej dumie mogę też być rozczarowaniem. Każdy może. Pytanie tylko, czy
uda się utrzymać na tej granicy, czy szala się czasem nie przechyli na tę
drugą?
To miejsce pozostawiam najczystszym jakie kiedykolwiek było.
Takie puste, mimo, że leży tu tyle rzeczy. Trochę sprzętu, trochę wspomnień,
wiele książek i pościelone łóżko. Grająca muzyka, cichy kiepsko śpiewający głos
i tyle wolnych miejsc.
Fajnie coś z kimś
dzielić. Cudownie prawdę mówiąc. Cokolwiek. Dziwne uczucie. Teraz nawet nie
chodzi już o życie. Teraz najchętniej położyłbym się z kimś w ciszy. Złapałbym
w ramiona i wpatrując się w sufit spędziłbym wieczór. To też jest tanie, nie?
Musi być tanie.
Zrobiłem wszystko co odkładałem, ale to nic nie zmieniło.
Zrobiłem tak jak mówiłem, ale to nic nie zmieniło. Spróbowałem po raz tysięczny,
ale to nic nie zmieniło. Na nowo to nie jedna sekunda, na nowo to wszystko co
stanie się, gdy już jest za późno.
Najtrudniejszy moment?
Gdy leżąc w tym samym łóżku, cały mój duch wstał, zebrał kilka potrzebnych
rzeczy i z małą walizką wyszedł. Cicho zamknął za sobą parę drzwi i nie
oglądając się za siebie, zszedł po schodach. Na samym dole uronił łzę, ale z
dziwną mocą włożył bagaż do samochodu i odjechał na lotnisko. Ostatni raz
odpalił internet na telefonie. Przy „dobranoc” ocknąłem się o 4 nad ranem.
Ostatnie pytanie.
Wszyscy jesteśmy zmęczeni.
Gregory
Alan Isakov - If I Go, I'm Going
Starzeję się. Niegdyś
teraz bym dopiero zaczynał noc Był tu jeszcze nie wiadomo ile, byle tylko się
nie kłaść. Teraz jakoś oczy zaczynają się zamykać same. A w tym wszystkim
najgorsze jest to, że jutro też trzeba się obudzić. I nie mam najmniejszego
pojęcia, które uczucia pozostaną, a które odejdą.
Naładowałem dwie baterie, zapakowałem aparat i ubrałem buty.
Pod ramieniem trzymałem książkę, w uszach słuchawki, które miały mi zagrać
jeszcze kilka pieśni. Jedziemy w niedaleką podróż, ale i tak już czuję się
zmęczony jazdą.
Zbliżamy się do
granicy kolejnego dnia. To też jest ciekawe uczucie. Zawsze sobie przypominam
jak miałem niecałe pięć lat i nie potrafiłem dotrwać w Sylwestra. A może
właśnie cofam się w rozwoju?
Nie jestem… nie jestem
pewien gdzie jest granica między staniem w miejscu, a ruszaniem dalej. Nie wiem
czy faktycznie tam idę, czy jestem w tym samym miejscu. Nie potrafię już nikomu
o tym powiedzieć.
Wszystko jest tak ładnie ułożone, wszystko tak lśni.
Cholera, może komuś uda się na to spojrzeć, zanim znowu zrobi się bałagan. Gdy
jest czysto nie ma to ze mną nic wspólnego, gdy nie da się przejść i wygląda
jak ruina, wtedy pasuje idealnie.
Także odpowiadając na
ostatnie pytanie: Nie mam najmniejszego pojęcia. Następny krok… chciałbym
najpierw zrozumieć poprzedni. A może go zapomnieć…
Upadłem twarzą na łóżko i powoli odpływałem. Szukając drugiej
strony…
Czas mi się zbierać.
Nie, nie, dość. Na dziś, na długo, na nie wiem ile, mam dość.
… nadziei, która gdzieś jest po tej mniej świadomej stronie…
Wszyscy musimy pić,
jeść i spać. Teraz czas na to ostatnie. Przynajmniej dla mnie. Zaraz… która
tutaj jest godzina?
Wybiła północ, za zamkniętymi powiekami usiadłem w pokoju z
jednym fotelem. Pośrodku kwiatów, piesków i dzieci, rozłożyłem się i wsłuchałem
w rytmy lecące z głośników.
Mój Boże… Sześć godzin
do tyłu.
W przerwach od nut pojawiały się pytania na które
odpowiadałem tak jak tylko potrafiłem. Przepraszam, że niewystarczająco.
Przepraszam, cokolwiek, komukolwiek, przepraszam.
Jestem tutaj.
Komentarze
Prześlij komentarz