Słowo przy Albumie 4 - Melodrama
Całość pisana do nowego albumu Lorde, pod tytułem
Melodrama. Z jednej z najbardziej irytujących dla mnie artystek, wskoczyła
bardzo wysoko. Polecam.
Green Light
Zagubiony w setkach obrazów. Bliskie sercu schadenfreude, wyciągnięta dłoń,
pozostawione na dostarczeniu, och
jakiż to prosty taniec dawnych znajomości. Wszystko w głowie bije, boli coraz
bardziej, razem z sercem, naciska coraz mocniej, zostajemy tuż już sami.
Bierzemy kolejny łyk, żeby oznaczyć bliskie pomyłki.
Zamknięte okienka, coraz głośniejszy śmiech, dość olewania. Teraz
najprawdziwsze spojrzenie to największy fałsz, zagubione w uśmiechu wysłanym
pewnie przez pomyłkę.
Zabiorę pańskie rzeczy.
Czekaj, gdzie ty…
Sober
Zacząłem za nim biec, widziałem tylko zanikający cień, który
zabierał mi wszystko. Powoli zapadająca
noc odbierała mi nawet oddech. Zatrzymał się w miejscu odwrócił, stanąłem w
pionie, z jednym spojrzeniem powalił mnie na podłoże. Kazał rzucać się na
wszystkie strony, potem wstać i skakać, rządził mną tak łatwo. Pokazał mi całe
istniejące lekarstwo i brak szans na jego zdobycie. Zaśmiał mi się do ucha i
znowu sprowadził na dno, wtedy, gdy ból już nie mógł być gorszy, nacisnął stopą
na szyję i wbijał coraz niżej. Gardło wypełniło się piaskiem, boję się, już nie
wstanę.
Tutaj je położę.
Homemade Dynamite
Chciałem, żebyśmy uwierzyli i mogli sobie pomóc. Wyciągnięta
dłoń, odwrócony wzrok, brak wiedzy, brak informacji, potem znów wszystko z
zaskoczenia. Razem ostatni raz odpalamy lont, cofamy się i patrzymy jak wszystko
wybucha, dla każdej prawej strony to inny obraz, wiecznie spadające deski,
ogień, gwiazdy i pustka, którą koloruje ciemne niebo.
Mogłem pobiec w tyle stron, teraz siadam i przestaję się
rozglądać. Z ust leci para, dłonie i usta stają się sine. Czekając na nic,
dzieje się wszystko.
Dokładnie tutaj. Czy
pan w ogóle patrzy?
The Louvre
Raczej nie, mój wzrok jest już w innym miejscu. A co… też
nauczyłem się ignorować, też nauczyłem się zlewać i udawać, że to jest
normalne, też mogę się tak zachować, też mogę zamilczeć i odmówić. Powoli
wszystko zawraca idealnym kołem, a ja dalej tkwię na środku, i tak to
nieistotne.
Nie mogąc już czekać, wszechświat zabiera mi dech i budzi co
sekundę, a po drugiej stronie, daruje obraz ratowania i poświęcenia. Na jawie,
we śnie, upadając w każdym miejscu. Wszystkie ścieżki prowadzą na tę samą
kanapę i inne spojrzenie. Myśląc, że wszystko się rozwiążę, z nowym dniem
łykałem placebo, a teraz siadam z realnością.
Widzę, że znalazł pan
swoje rzeczy. I jak się pan z tym czuje?
Czy możemy przejść na Ty?
Liability
Tylko jeśli mi powiesz.
Rozkładam się na łóżku, zamykam oczy i czuję jak same płyną
mi łzy. Nie mogę uwierzyć we wszystko co się kiedykolwiek wydarzyło, we
wszystko w zamkniętej przeszłości, która według niektórych jest niepewna. Widzę
za dużo tego co ma nadejść, zgubiony obróciłem to na teraźniejszość. Boję się
wspominać, bo wydaje mi się, że źle pamiętam. Nie nadaję się na żaden czas,
przepraszam, że się staram, przepraszam, że się interesuję, już przestanę. Z tą
samą trzęsącą się dłonią, szukałem tylko chwili wytchnienia, potrzebowałem
momentu i kilku godzin, jakim jestem złym człowiekiem, że wymagam za dużo i
czułem za mocno, jakim jestem skończonym idiotą, że teraz kładę każdy ciężar w
złe miejsce. Kulę się w kłębek, ale to też nie pomaga, znów uderza piorun, a ja
już nigdy nie zamykam oczu.
Możemy.
Hard Feelings/Loveless
Myślisz, że będę tu siedział długo, myślisz, że umrę na tym
samym materiale? Nie chciałbym pobrudzić ci tego miejsca, gdzie siedziało i
siedzi tak dużo, boję się spotkać każdego przy wyjściu i wejściu, zanim jeszcze
wszystko się zaczęło, obawiam się zakończenia, nie wiem jak rozpocząć, to też
ze mnie uciekło.
Przestając wierzyć, przestając się starać, nie mogę już
nawet łapać szansy.
A jednak siadam, zamawiam, nie interesując się co, oglądam
się i liczę, że może los ześle mi małą szansę, może uwierzę. Kto pierwszy
zapyta, kto pierwszy odpowie. Jeden obraz stawia całą piękną przyszłość, drugi zatrzymuje
wszystko w tej jednej sekundzie, trzeci odrzuca i niszczy każdy inny
wszechświat, ostatni wysyła na daleką podróż.
Dokąd?
Odjeżdżamy na którykolwiek koniec. Wszystko z listy, powoli
wypełniane, przy każdym kroku stawiamy krzyżyk. Wychodzę z metra i patrzę jak
wysokie budynki zakrywają granice nieba. Spełniam swoje zadanie i końcem dnia,
siadam w tym samym małym krzesełku, pijąc drogi napój wypatruję spojrzenia, ale
nie ma już takiego. Nie ma popielniczki, nie ma papierosa, gaśnie każdy ogień,
zapada ciemność.
Sober II (Melodrama)
Przybijemy szklankami i znikniesz z dźwiękiem. Znów otworzę
oczy kilka godzin za wcześnie. Czas mi zacząć pisać. Zamknąć tyle sekretów w
prawdziwych wydarzeniach, dobrać kilka piosenek, wstać, poskakać jeszcze parę
razy, stać się tym czego przyszło się obawiać, tym co zabronili. Z twardego
stąpania na lodzie, wyskoczyć na samą górę. W prostym dramacie, spaść z
najbliższą gwiazdą.
Writer In The Dark
Przyszedłeś tu wraz z
tym jak pojawiło się słońce, trzymałeś przy sobie walizkę, która prawie sama
się otwarła. Spojrzałeś na mnie i zapytałeś, czy możemy porozmawiać. Pro bono,
podarowałam ci jeszcze jedną godzinę. Wyznałeś wszystkie chwilowe bóle,
wszystkie smutki, z którymi myślałeś, że mogłam pomóc. Ta terapia umarła zanim
się zaczęła. Wszystko znów się odwróci, nawet jeśli ty nie ruszyłeś się z
miejsca. Zostawiłeś mnie z jednym zdaniem o którym nie wiedziałam co myśleć.
Zaczęłam pisać notatki, gdy zobaczyłam, że i za tę wizytę zapłaciłeś. Moje łzy
płynęły, a ty już zniknąłeś.
Coś ci napisałem.
Wszystko schowałam w
twojej teczce.
To pożegnanie?
Supercut
Bye-Bye.
Ostatnie wiadomości, ostatnie próby. Wsiadam do samochodu,
który zawozi na lotnisko. Przechodzę przez każdą kontrolę, zamawiam drinka,
siadam, wpatrując się w zegarek. Po chwili małym autobusem podjeżdżam do
samolotu. Kilka stopni, siadam na swoim miejscu, słucham krótkiej nauki,
odchylam się i próbuję zasnąć. Nie ma turbulencji, nie ma natręctwa, jest tylko
ten jeden moment, wysoko, w chmurach.
Lądujemy, ostatni raz włączam sieć, puszczam Internet, błysk
ciszy, rzucam nim do śmietnika, przechodzę przez przesuwane drzwi. Bije mnie
chłód, ktoś woła i prowadzi w swoją stronę. Spoglądam, ale krok i tak robię w
drugą.
Zostawił pan walizkę!
Liability (Reprise)
Zostało mi tylko kilka rzeczy w torbie. Po tylu krokach,
brakuje mi sił. Znów siadam i znów przepraszam, nawet po drugiej stronie.
Przepraszam, że do niczego się nie nadaję, przepraszam, że nie mogłem pomóc.
Budząc się z piaskiem na twarzy, budując mały domek,
zapuszczając brodę, tutaj zostawię kilka korzeni. Zawsze z jednym dodatkowym
pokojem. Nawet w największej samotności, na tym tarasie, patrząc jak zachodzi
słońce.
Perfect Places
Ostatnie posłowie zostawiłem razem z pieniędzmi. Zauważyłem,
że spadły, ale już nie mogłem się odwrócić. Na małej kartce zapisałem
podziękowania i pozostawiłem ostatnią nadzieję.
W idealnych miejscach każdy znajdzie swoje miejsce.
Przypisany jeden drink, bijące serca zwrócone w stronę tych, którzy wybrali
inne drogi. Pozostawcie wszystkie winy na mnie, jeśli znów zapytam,
zignorujcie. W idealnym pół-środku to pasuje.
Pozostają dwa dni, niecałe 48 godzin odliczania. Zamykam
oczy.
Idealne miejsca i tak nie istnieją. Ideały nie istnieją. Gdy
tak długo się to słyszy, w końcu we wszystko zaczyna się wierzyć.
Tę kartkę też złożyłem
w Twojej teczce. Mój nieskończony projekt.
Już niedługo.
Komentarze
Prześlij komentarz