Zapomnij.


Przechodzień zapalił kilka świec. Krył mały płomyk za zniszczoną dłonią, powoli przesuwał się dalej, gdy noc coraz bardziej gasiła jego ścieżki. 


Uklęknął i odsłonił swoją twarz. Upuścił palącą się gałązkę i rozłożył ramiona. Wydmuchał powietrze i czekał.


Wokół wcześniej otwarł wszystkie okna, wszystkie drzwi i zostawił wszystkie wskazówki.


Wiatr zgasił wszystkie płomienie, podmuch przewrócił każdy świecznik, ale jego nie dotknął.

Bez najmniejszego znaku i bez słowa, poczuł, że został z niczym.


I tak pozwolił sobie upaść głową na stopień.



Chase Rice – If I’m Bein’ honest

Czas już się zebrać, pochować kilka ubrań i trochę ważniejszych przedmiotów. Prawdę mówiąc nie mam pojęcia czym miałyby być. Pewnie wziąłbym parę zeszytów i wiele długopisów, zabrałbym ze sobą ładowarkę i telefon, który i tak w końcu zakopałbym w piasku. W kieszeni potarganej koszuli miałbym piersiówkę z buorbonem, w plecaku większą butelkę wody, trochę pieniędzy, odrobinę jedzenia i te same myśli, które mam teraz. 

Jeśli miałbym być szczery to powiedziałbym, że nie wiem. Spróbowałem każdego kroku, który pozostał, bądź powstał, czekałem, zostawiłem, zaryzykowałem, ale teraz, kolejnego wieczoru siadam tutaj sam. Nawet najbliższym nie potrafię powiedzieć prawdy. Chcę się obudzić, ale sam nie wiem w jakim celu. 

Jeśli mam powiedzieć prawdę, to jestem już sam. Nareszcie jestem sam, i wiem, że tylko na to zasługuję.



Adele – Someone Like You

Rozłożony na kozetce, z polem nad sobą, próbowałem nie odpłynąć. Gdy mówili do mnie, nie czułem, że istnieję, nie słyszałem ani słowa. Zniknąłem z tego świata, kryję się coraz bardziej, cień pada na każdą część, wszystko skrywa. 

Nie boję się, nie pragnę, nie chcę, nie mogę, nie czuję.

Ominęła mnie następna kolejka, tuż obok przejechał kolejny pociąg. Wszystko wokół krążyło i pędziło dalej, a na mnie została ta Stopklatka. W kolejnym ujęciu zobaczyli łzę na policzku, ale przeszli obok, na następne nie było już komu spojrzeć. 

Nie zasypiam, nie unikam, nie znikam, nie zostaję, śnię i otwieram oczy za wcześnie, trzęsę się z obrazów, ginę od świadomości.

Czuję jak wokół cały świat staje w płomieniach, ale dalej nie potrafię się ruszyć. Siadam po turecku i przesuwam dłonią po popiele. Jest już tak ciepło, niedługo i mnie to wszystko pożre, niedługo dołączę do reszty i usłyszysz o mnie po raz ostatni.

Jeśli mnie znasz, zapomnisz.



David Luning – Gonna Forget About You

Wyczyszczę buty, wypiorę i wyprasuję białą koszulę i ciemne spodnie. Założę jedyny krawat, utnę piękną różę, nakryję do stołu i wszystko zamiotę pod dywan. Wyjdę jedynymi drzwiami, ostrożnie by ich nie zatrzasnąć, ostrożnie, by nie zamknąć wszystkiego.

Będę tak stał przez godzinę. W końcu usiądę na kilka następnych. Rzucę kwiatem, który zdąży zwiędnąć. Potem się położę na ciepłym piasku, pozwolę znowu się porwać.

Obudzę się w tym prawdziwym świecie, wstanę, wezmę prysznic, wyczyszczę buty, wypiorę i wyprasuję białą koszulę i ciemne spodnie. Założę jedyny krawat, utnę piękną różę, nakryję do stołu i wszystko zamiotę pod dywan. Wyjdę jedynymi drzwiami, ostrożnie by ich nie zatrzasnąć, ostrożnie, by nie zamknąć wszystkiego, ale nie dam rady. Jeden powiew sprawi, że już nigdy nie powróci nic.



Sia – Breathe Me


Zdmuchnij świeczki, no dalej, dmuchnij, taaaak, brawo!

Każda, która prowadzi dalej, każda, która uczy. Z jedynym wydechem widząc tyle scen, z jednym wydechem wspominać tak wiele innych. Sekundy tak ważne, teraz nieistotne, chwile tak błahe, teraz najważniejsze.

Jeszcze jedna!

Poślinione palce dogasiły ostatni, tlący się węgielek. Serce zwolniło, gdy inni wkoło skakali, gdy inni polewali, gdy inni cieszyli się chwilą. Tak wielu ruszyło w moment, pozostała wieczność.

Wszystkiego Najlepszego!

Nie najlepszego. Nie najszczęśliwszego, nie najwspanialszego, nie idealnego. Po prostu czegoś, po prostu chwili, po prostu nadziei.

Kochamy Cię.

Nie chcę tej łzy, nie chcę tego, nie chcę już myśleć, nie chcę się nad tym zastanawiać, nie chcę już patrzeć, nie chcę czuć.

Zdmuchnij świeczki!

Znów tu jestem. Kładę głowę na poduszkę, zrobioną z piasku, zmieniam pidżamę w zniszczony garnitur, zmieniam siebie w coś mającego sens, zmieniam łóżko w najpiękniejszy dom, zmieniam nicość w najmniejszą chwilę nierealności.

Żyję, tam gdzie nie ma życia, oddycham, gdzie nie ma powietrza, jestem, gdzie nigdy mnie nie będzie.

Ja, pusty egoista.


Komentarze

Popularne posty