Dla Wszystkich.

Z papierosem na balkonie obserwuję wszystko. Niebo, sąsiedzi i mały piesek biegający po parkingu.  Patrzę i staram się znaleźć odpowiedź. Dlaczego wszystkie jest właśnie takie? Dlaczego miłość kryje się w kłamstwie? Czemu prawda nie może wyjść na jaw? Co się z nami stanie? Historie miłosne pisane czynami i słowami giną w pamięci. Patrzy na nią. Mówi. Dotyka. Całuje i czuje. I co mu po temu? Zostaje z tyłu, a ona z jego zdjęciami odchodzi. Z głową pełną wspomnień znika i sama nie wie co czuć. Zostawiając dar Nieba odchodzi, nie próbując. On czeka. Z papierosem i piwem. Czeka i bez nich. On próbuje, On walczy i On ciągle kocha. A ona każdego dnia odchodzi. Dlaczego panie Boże tak się dzieje?

Jestem ateistą, ale nie wszyscy są tacy. Niektórzy potrzebują wiary i czegoś dzięki czemu mogą przebrnąć przez każdy dzień.  Modlą się i błagają. Płaczą i walczą. A ona i tak znika. Starają się i rzucają nawet to co kochają. I tak lądują na podłodze, bo dla nich nic nie będzie dobre. Próbują i spowiadają się, ale i tak rozgrzeszenie nie przychodzi. Błagają i w końcu tylko znikają. Idea umiera razem z nimi. One odchodzą i znikają, Wtedy budzą się obok spasłego męża i dwójki niechcianych dzieci wiedząc, że popełniły błąd. Zapomniały o tym czym jest miłość i co powinny czuć. Poszły w pieniądze i przelotne zauroczenie. Długie włosy i pociągające ciało. Ostatecznie zostały same z łzami i uczuciem, którego ciągle brak. Dlaczego tak się stało? Bo nie wybrały jedynej drogi, która była zaraz obok nich.

Dla "V". Siedzę tutaj i myślę dlaczego nigdy nam się nie udało. Z mojej winy? Zakochania, próby, randek i starania? Ciastko, kawa, rozmowy i ciągłe bycie obok. Uczucie od pierwszej chwili i życia za które oddałbym piekło. Uśmiechy, żarty i zranienie. Odtrącenie, walka i depresja. Nagle wróciłaś. Z Twojej winy? Całowanie, dotykanie i prawdziwe uczucie. Zbliżenie i żądza. To za czym to tęsknie i to co było tylko częścią tego co kochałem. Próby, walki i odważne zagrywki. Płacz i staranie. Dlaczego? Dlaczego musiałem zdradzić kogoś obcego żeby być przy Tobie? Dlaczego musiałem tak bardzo zjebać to wszystko, żeby tylko poczuć jak bardzo chciałbym spędzić z Tobą resztę życia? Dlaczego jestem takim głupcem? Bo kochałem, a Bóg chciał inaczej. Gdzie tu leży prawda? Kocham Cię. Pamiętaj o tym, szczególnie wtedy, gdy już mnie nie zobaczysz.

Dla "K". Jedna impreza, jedno spotkanie. Setki spojrzeń i cudowne pocałunki. Szaleństwo  i randki. Zbliżenie, które dostaliśmy w swoje ręce. Próby, walki i starania. Dlaczego wszystko zczesło na niczym? Nie kochałaś mnie, tylko kogoś innego. Ruszyłem dalej i spotkałem się ze ścianą. Długie jej rozbijanie doprowadziło do kolejnych pytań. Chwila rozrywki, nowy rok i nowe życie. Ty ciągle daleko, ja ciągle tu. Czy cokolwiek czuję, czy to tylko bolesna część przywiązania? Gdzie leży prawda. Piszę, mówię i chcę zobaczyć co jeszcze istnieje. Ułożyłem ten misterny plan, które skończy się nicością. Sam już straciłem nadzieję i nagle Ty ją zyskałaś. Lepiej będzie, gdy po prostu zniknę. Tylko pamiętaj. Ja próbowałem i ja chciałem. Nawet wtedy, gdy już mnie nie było.

Dla "A". Słowa nie wyrażą tego co mi dałaś. Pożądanie, dotyk i seks. Bolące spojrzenia i płacz dosłowny. Kłamstwa i patologia. Słowa kocham wyrażone tęsknotą. Miesięczne spotkanie kończone brakiem ubrań. Dlaczego tacy zawsze byliśmy? Zawsze fałszywi, zawsze zdradliwi. Kochaliśmy ideę, ale nigdy siebie. Krwawiliśmy z pożądania i walczyliśmy o nicość. Zapadła cisza, z obu stron idiotyczna. Jeden związek przez który Cię straciłem, jedno spotkanie przez które mnie straciłaś. Dotyk zanikł, pocałunek osłabnął, a My odchodzimy. Ty z nią, ja tylko z pragnieniem. Dziękuję Ci. Bez Ciebie nie byłbym tym kim jestem teraz.

Życie choć pełne niespodzianek, jest piękne. Miliardy ustawione w kolejce po swoją porcję szczęścia. Ile można pić i palić, by znaleźć uwolnienie? Dni, miesiące, lata. Próby, które nie znajdują pozytywnej oceny. Walczący, którzy chcą żyć mówią o tym ile stracili. Żyjący, którzy udają szczęście. Nigdy nie wygramy. Wierzący, ateiści i wszyscy inni. Zło istnieje i zabiera nam szczęście. Nie pozwala nam kochać i nie pozwala nam żyć. Nie pozwala się cieszyć i ruszać dalej. Każe nam czekać i po prostu zdychać. Nie dajmy mu wygrać. Dobro też tu jest. Nie ważne czy wierzysz, czy chcesz po prostu chcesz iść dalej. Gdzieś tam świeci mała lampka, która chce żebyś stał przy jej płomieniu. Zawsze jest nadzieja. We mnie. W Tobie. W Nas. Kiedyś to wygramy. Nawet jeśli teraz wszystko jest nijakie. Jesteśmy tylko podróżnikami. A nasza podróż nie ma końca.

Komentarze

Popularne posty