Dla Was
Skończyło się to co początku nigdy nie miało. W koszulce,
która z jednej strony zdobiona jest krwią, a z drugiej zaschniętymi łzami. W
łóżku, które pachniało jej zapachem, złożył jej pocałunek, który może być
ostatnim. Dotknął jej serca, by uzdrowić to co zniszczone. Z niepowodzeniem zamknął
się w uścisku pełnym zapachu kawy i papierosów.
Odpłynął chociaż już nie potrafił. Zapomniał na chwilę o wszystkim i nie
wypuścił tego co dla niego było skarbem. Jej oczy zaświeciły tym samym pięknem,
które podziwiał od pierwszej chwili. Delikatność jej dłoni powoli uwalniała się
z jego wiecznego uścisku. Pożegnał ukochaną, a zobaczył tą o którą się martwi.
Prosił raz i nie skończy. Nie on daje jej szczęście i nie on napełnia ją
nadzieją. Uśmiechnął się, bo zostały mu już tylko wspomnienia. „Nigdy nie
zapomnij.”
Znalazł się u niej przez przypadek, jak ona lata wcześniej.
Razem zniszczyli drogi nadziei, razem rozbili ludzi. Kochali siebie na swój
sposób i trzymali w tajemnicy zakątki serc. Zapatrzeni w ekran cudzej
egzystencji, głaskali odczucia. W ich głowach krążył drobny alkohol i chwila
wytchnienia. Ciepłe jedzenie i bliskość, którą zaznał z jej słów. Już wtedy
szukał dla niej tylko szczęścia, choć wiedział, że go nie zapewni. Mówił co
czuł i zawsze patrzył w oczy, nawet gdy kalane były łzami. Złożył ostatni
pocałunek, a ona odeszła by znaleźć to co było prawdziwe. Uśmiechnął się, bo
zostały mu już tylko wspomnienia. „Pamiętaj zawsze o tym co było.”
Wypił z nią kolejny łyk. Ta żółć, która dawała im
uwolnienie. Z każdym uśmiechem i słowem znowu zbliżali przyjaźń ku sobie. Zawsze
ukochani, z darem nowego życia pozostawieni. Ona nareszcie szczęśliwa, on
poszukujący tego co naprawdę istotne. Wyciągnął telefon i ukazał jej prawdę.
Jej serce było i jego szczytem. Maleńkość zawinięta w śpioszki i radosna na
widok Mamusi. Chciał dbać i chciał walczyć za wszystko co dobre. Zagubiony
spojrzał jej w oczy. To się już stało. Tęcza nad nią rozwiana powoli powiewała
i zwiastowała owocny czas. Chciał dla niej najlepszego i tak zawsze będzie.
Jego Aniołek już chodzi, a Jej szczęście jest tuż obok. Uśmiechnął się, bo
zostały mu już tylko wspomnienia. „Miej mnie w swojej pamięci każdego dnia.”
Spojrzał na siebie w lustrze. Dlaczego i tak gościł tam
uśmiech? Dlaczego po raz kolejny układał tą samą fryzurę? Wyszedł na zewnątrz i
oddychał głęboko. W jego kieszeni szeleściła paczka zatrucia, a ogień ogrzewał
go od środka. Odłożył następną butelkę i narysował smutne słowo. Rozejrzał się
dookoła. Został sam w tłumie w którym każdy dla niego coś znaczył. Uwolnił się
raz na zawsze od wszystkich kajdan i łańcuchów. Wstał i wyważył drzwi swojego
zamknięcia. Słońce raziło jego oczy, a deszcz powoli opadał łącząc się z łzami.
Czy tak wygląda szczęście? Gdy w końcu naokoło wszyscy się uśmiechają i może
robić co chce. Nareszcie. Krok za krokiem czuje się na swoim miejscu.
Kocham Was wszystkich,
teraz i na zawsze. I nie ważne co się stanie. Nigdy nie zapominajcie.
Komentarze
Prześlij komentarz