Love will come again to You
Obejrzał się za siebie. Puste łóżko pełne emocji. Wziął
kolejny łyk, ale nic już nie dawało mu spokoju. Ostatnie spojrzenie skryte we
mgle, ostatnie słowa splamione atramentem. W pamięci pozostał tylko moment jej
dymu. Paczka papierosów, która zanikała każdego dnia i jej zapach, którego
nigdy się nie pozbędzie. Finałowy pocałunek złożony kawą i nikotyną.
Nie wiedział już, czy to gitara, czy emocje. Zaniknęły łzy i
smutki, którymi dzielił innych. Pozostał sam pośród lasu możliwości, które dla
niego były puste. Przegrał w pojedynku z przeszłością. Miłość nie zwycięża
wszystkiego, choć wygrywa z każdym. Jej płacz pozostał w jego głowie, ale to
jej usta uwodziły go następnego dnia. Chciał tylko jej dotyku i gorącego
oddechu, gdy tylko się wtuliła. Samolubnie potrzebował zapomnienia i bicia jej
serce w rytm jego. Chociaż zwątpił to zawsze wiedział, że do tego dąży się w
życiu. Jednego momentu, gdy wszystko wokół znika.
Podziwiał ją każdego dnia i tęsknił bardziej. Z wściekłością
i depresją, którą tylko ona leczyła, oddawał się tej sekundzie, gdy się
obróciła. Mogła nie patrzyć na niego, ale on zawsze patrzył na nią. Stała się
dla niego całym światem, a on dla niej tylko przejściem. Choć ofiarował jej
słońce, ona odeszła pod ukryciem nocy. Z jego sercem rozdartym i jej słodyczą
zniknęła.
Z bezsennością wypisaną na twarz pisał następne słowa. Z
miłością, której nigdy nie wypowiedział wstawał każdego ranka. W klatce uczucia
na pozostałość żywota zamknięty, czekał jak gdyby jutra miało nie być. Telefon
nigdy nie wibrował, wiadomość nie przychodziła. Słodkie „Kocham”, które nigdy
nie padło i tęsknota, która istniała tylko z jednej strony. Po raz ostatni uwierzył,
po raz ostatni poczuł.
Don’t cry, little girl. Love will come again to
You.
Komentarze
Prześlij komentarz