Rewrite
Usiadł i napisał historię krótką. Jak jedna zjawiła
się tuż obok. Choć od razu patrzył, to nie wiedział. Nie czuł i nie sądził. Nie
przypuszczał, że to Ona nim zawróci. Ze słodkim uśmiechem, zabrała go i skrycie
zmieniła. Jego wstrzymanie na nic się zdało. Mógł nie patrzeć, ale i tak o Niej
myślał. Myślał jak go rozśmieszy. Jak jej serce bardziej się rozpromieni i jak
będzie z nim szczera.
Noc zagląda zza okna, a on już na nic nie zwraca
uwagi. Ona siedzi tak daleko, a jednak tuż obok. Z każdym słowem słyszy jej
głos, z każdym uśmieszkiem modli się by był on naprawdę. Bo znalazł kogoś
niezwykłego. A może to Ona znalazła jego? Z brzuszkiem na wierzchu, czy z
okularami na nosie, dla niego zawsze była piękna. Nie przestanie tego
powtarzać, choćby go błagała. Prawdy się nie wyprze.
Mijają dni, a Ona się nie zraża. Mijają tygodnie, a
Ona się nie obraża. Mijają miesiące, a Ona dalej tak słodko pyta go o
papierosa. Chciał powiedzieć, że znowu ma powodu do szczęścia. Nie chce
wypuszczać jej z rąk i nie chce by się smuciła. Wszechświat nie ma do tego
prawa.
To wszystko było takim utartym schematem. Budził się
rano i wiedział, że zaraz Ona napłynie do jego głowy. Walczył o przetrwanie w
każdej sekundzie i wszystko robił z myślą o jej lepszym bycie. Wiedząc, że go
nie przyjmie i czując, że to patrzy tylko na wiatraki, ciągle wierzył. Modlił
się i pragnął. Postawił wszystko na tę kartę, ostatnią nadzieję, która prowadzi
go dzień po dniu. Jej czarne włosy i spojrzenie, które budziło w nim radość.
Zraniona jej dusza nie chce już nikogo, krwawiące
serce mówi nie. On jednak nie odpuszcza, nauczono go inaczej. Oddając wszystko
co ma, tonie w jej objęciu. Choć słowa mówią odejdź, to dusza chce bliskości.
Zamknięci zostają w pocałunku spokoju i opuszczenia, codziennie budząc się z
koszmaru życia. Choć nie pada prawda, istnieje tęsknota i to ona prowadzi do
kolejnej nocy.
Jak powiedzieć Dobranoc? Jak pożegnać się kolejnego
dnia? Zaznaczyć swoje i odejść? Wysłać buziaczka i zniknąć? Liczyć, że następny
dzień naprawi wszystko? Czasami nie da się inaczej. Choć widać jedno, czuje się
coś innego. Mówi Dobranoc, a chce dla Niej najlepszych snów. Mówi „do jutra”, a
chce tylko jej kolejnego uśmiechu. Wysyła buziaka, którego składa na jej
policzku. Nigdy nie wyrazi tego jaką radość mu daje. Jak powiedzieć Dobranoc,
gdy nie ma się weny? Czekaj na mnie i zasypiaj z uśmiechem, a gwarantuję, że
będzie kolejny.
Komentarze
Prześlij komentarz