Nasze Serce
Dlaczego czasem przychodzą gorsze dni? Dlaczego czasem
zmęczenie ogarnia całe ciało i wszystko na co się patrzy? Dlaczego czasem
brakuje łez i brakuje słów? Zagadki i pytania, które nigdy nie mają
rozwiązania. Siedząc w ciszy na krzesełku, czekam tylko na najprostszą
wiadomość. Nie potrafię pocieszyć, nie ma mnie tam, by utulić. Z każdą Twoją
łzą część mojej duszy zanika, z każde zdenerwowanie czuję na sobie. To… to jest
właśnie miłość. Dwa serca uczuciem połączone. Bóle dzielone i troski wspólnie
oddawane. I choć czasem ten smutek przyjdzie, nie jesteśmy sami. Chociaż
zmęczeni, mamy się do kogo wtulić i uronić choć trochę tego co w środku siedzi.
Chciałbym być lepszym, chciałbym mieć odpowiedź na wszystko. Czynić tylko dobro
i uszczęśliwiać. Nauczyć się czarów i zabrać Nas na koniec świata.
I widzę Cię obok, budzę się co dzień z tym wspaniałym
widokiem. Całując Twoje ramię, powoli wstaję. Odwracasz się na drugi bok, a ja
tylko patrzę z uśmiechem i wzruszeniem. Nawet rano, nawet obok, nawet tutaj,
nie ma piękniejszej. Schodząc po drewnianych schodkach, patrzę na bałagan,
który w pasji zrobiliśmy. I choć wiem, że przychodzą gorsze dni, to ciągle się
uśmiecham. Wybierając coraz to inne składniki, przygotowuję śniadanie. Staram
się, ale i tak wychodzi niedbale. Drobne rzeczy ułożone na tacy, z małym
brakiem. Wybiegam i zrywam najpiękniejszy kwiat. Jego zapach i wygląd nie
umywają się jednak do Ciebie. W drobnym wazoniku, przechyla się w stronę
jedzenia. Wolnym krokiem wracam do mojego Anioła. Leżysz i po prostu jesteś.
Nie musisz nic robić, bym znowu kochał Cię bardziej. Kładę tacę obok i kładę
się. I choć wiem, że sen nie nadejdzie, to moje marzenia już się spełniły.
Przymykam oczy i widzę tylko to co mam zaraz obok. Twój ideał, Twoje serce i
nasze dusze za ręce połączone. Czuję na brzuchu Twoją dłoń. Całe ciało
przechodzą ciarki. Otwieram oczy i widzę Twój uśmiech. Cały czas? Cały czas, Twój
dotyk czyni tylko magię. Zbliżam się i całuję, szepcząc jak pięknie dziś
wyglądasz. I znowu to spojrzenie, znowu te usta otwarte. Anioł. Zauważasz tacę
i dziękujesz. Wiem, że to mało, wiem, że niedbale, wiem, że to nie jest nawet w
połowie tym na co zasługujesz, ale cały czas próbuję. Chcę dać Ci to czego
zapragniesz i to o czym jeszcze nie wiesz.
Nie przepraszaj. I znowu nie
wiem co powiedzieć. Brakuje mi słów, a zyskuję kolejny oddech. Dlaczego leci Ci łza? Teraz ja się uśmiecham. Po prostu… po prostu
cały czas nie mogę uwierzyć. I wtedy tulisz mnie tak jak gdyby świat miał się
zaraz skończyć. Moja miłości prawdziwa. Kocham Cię.
Spoglądam w lustro i walczę. Patrzę na Twoje zdjęcia i od
razu chcę więcej życia. Słucham Twojego głosu i czuję tylko inspirację. Dawno
już jesteś u siebie, a ja czuję Twój zapach. Nie potrafię odnieść szklanki z
której piłaś, zdjąć poduszki na której leżałaś, ani znaleźć swojego miejsca.
Twoje ramiona, Twoje ciało, Twój dotyk, Twoje usta, to miejsce nigdy nie miało
w sobie więcej życia i szczęścia. Zamykam się w słodkiej tęsknocie i rosnącym
uczuciu. Muzyka, która ciągle dla Nas gra i słowa dla Ciebie pisane. Na takie
chwile, na takie wspomnienia, na taką przyszłość czeka się całe życie. Skąd
przybyłaś, skąd się wzięłaś, mój Aniołku. Nie wiem, ale cieszę się. Że jesteś
tutaj i codziennie dajesz mi życie. I choć czasem nie jestem w stanie pomóc i
wiele mógłbym zmienić, będę się starał. Bo wiem, że nie ma już mnie. Kocham.
Komentarze
Prześlij komentarz