Single Dream That Becomes a Single Day
Uderzanie w
fortepian. Ktoś gra kolejną piosenkę. Biegnij, no biegnij. Zamykam oczy.
Pojawia się mały domek, a w nim wielka sala. Tyle głośników ułożonych wszędzie,
z każdego gra piękna muzyka. Pidżama powoli znika, a w jej miejsce pojawia się
garnitur. Poprawiam krawat, nigdy nie wiążą i nie wiążę go dobrze. Boże, moja
fryzura, jak ja wyglądam. Z daleka wszystko się naprawia, nawet lustro mówi, że
jest okay. Piosenka leci na pętli. Wszystko jest idealne, światła rażą
jasnością, ale gdy robię kolejny krok gasną. Teraz tylko płoną świece. Skąd się
wzięły te płatki róż? Gdzie zniknęły
moje buty? Podnoszę wzrok. Dłoń która pozostaje wyciągnięta. Jeden ruch.
Ach, to znowu ta sama godzina, budzimy się. Wstajemy i
powtarzamy ten sam cykl. Czasem warto założyć okulary by wyraźniej zobaczyć to
co najpiękniejsze. Czasem to co idealne widać dopiero na przybliżeniu. Jeszcze
raz ziewnę i wezmę prysznic. Ubiorę się w kolejny plan i znowu pojawię w
następnym dniu. Jedno pozostanie to samo. Dotyk pozostawiony we śnie, całus
wysłany nad ranem i uczucie, które serca nie opuszcza.
Przemija czas, w słowach i drobnych gestach przekazywane
emocje. Próby słodkości, próby uroku, wyznania miłości, ukazanie wspomnień,
dzielenie oddechu i szczęście, które zawsze kieruję w Twoją stronę. Udany
dzień, radość i spełnienie. Czasem nie liczy się nic innego, niż obdarowanie
tej drugiej osoby uśmiechem. I tak mija dzień za dniem, tak po prostu się
zasypia. Po prostu.
Komentarze
Prześlij komentarz