Wywiad



Poznani w stłumionym świetle, zapalone zostało kilka świeczek na stołach z białymi obrusami. Niedługo przyniosą jedzenie, zajęte zostały dwa miejsca. Ramię na chwilę przełożone, dłonie połączone pod stołem. Posiłek, picie, mały spacer na parkiet, utwór wybrany i ruchy, który zmieniają wszystko. Obserwowani z boku, obserwowani z góry, dwójka zapatrzona tylko w swój obraz. I tak zauważyłem, że jedna osoba się przybliża, zwróciłem też uwagę, że druga się przysuwa. Piękne to było. Właściwie to jest. Jak zapisuję sceny w słowach, mogę nimi żyć. Wspomnienie, które towarzyszy tak blisko. I akurat w tym przypadku nie ma nic złego w tym, bo coś powtórzyć.


O czym jeszcze pan pisze? Tylko o tym co się stało, czego pan doświadczył? Tworzy pan też fikcję albo fantastykę? Robi pan ze słów abstrakcję, stara się rymować? Składa proste wierszyki, czy wydaje pan książki? Obchodzi pana, czy ktoś pana czyta? A co pan WOLI pisać? Długie opowiadania, które i tak się nudzą, notki w których pisze pan to samo tylko trochę inaczej, teksty, które wyróżniają się drobnymi zmianami, recenzje, które tylko czasem pomogą, czy może…


Pozwolę sobie przerwać. Zanim Pan dopowie, że może wolałbym nie pisać w ogóle, to powiem tak. Nie ma dni i sekundy w której nie chciałbym zapisać choć jednego zdania. Nieważne, czy jest to część czegoś większego, czy zwykły komentarz, czy krótka wiadomość. Od milczenia wybrałbym nawet jedno słowo. Proszę nie zadawać głupich pytań, jak ja mam w zwyczaju. Nie nadużywać zdarzeń, słów i tego zwrotu z „panem”, nie zawsze tyle szacunku to dobra opcja. I powiem Panu jeszcze jeden sekret: po prostu piszę co czuję. I choć chwilami miną dni, czy tygodnie zanim ta strona znowu się obudzi, to tak po prostu musi być. W międzyczasie i tak próbuję. I piszę to co dla mnie najważniejsze.


To znaczy?


Wyznania. Następny.


Witam, witam, witam. Ja nazywam się…


Nieważne.


Nieważne, oczywiście, ja tu przychodzę zadać kilka pytań, ja tu chcę panu pomóc pisać historię, ja chcę tylko się dowiedzieć. Czy pan pracuje nad czymś długo, czy pan robi to wszystko w biegu, jak sprawić, żeby tekst był krótszy, a może dłuższy, Boże jak sprawić, żeby w ogóle był? Przepraszam, wszędzie sypię papierami, na każdych mam coś zapisane, na każdej kartce kilka głupich słów, które w pociągu pojawiły mi się przed oczami. A ja przecież tu nie jadę pisać, ja jadę tylko z panem porozmawiać. I tak chcę, w sumie już nie wiem, to oni czegoś chcą, ta gazeta dla której pracuje, oni chcą wiedzieć, może ja panu to dam. To ta kartka, wie pan, pytania co pan ma na nie odpowiedzieć, ja do tego głowy nie mam, może znowu coś zapiszę. 


A ja… Podrę tę kartkę i powiem tylko, spokojnie. Na co komu pośpiech, jeśli tak docieramy do miejsca za późno, jaki jest żeby Pan się interesował czymś co Pana nie obchodzi? Dajmy sobie z tym spokój. Ja jestem nikim, jestem tutaj i po prostu zapisuję kilka słów. Wyobrażam sobie co było, co jest i co mogłoby być. Zrób to co ja. Usiądź, weź głęboki oddech, weź łyka jakiegokolwiek napoju, który masz pod ręką i zacznij stukać w klawiaturę, aż zdecydujesz, że to nie ma sensu, masz dość, skończyłeś albo że to zostanie na kiedyś. W każdym przypadku czegoś dokonałeś. A teraz do widzenia. Mogę być nikim, ale jestem kimś zajętym.


Wyszedł, zostawił pokój dla jednej osoby. Ściany, który nie zmieniały się od dziecka i meble, których żal było się każdemu pozbyć. Taki zwykły, mały pokoik z drzwiami, który nigdy nie chciały się domknąć. Można mieć największą wyobraźnię, ale bez słów innych nie ma ona gdzie się rozwijać. Może temu nigdy nie chciałem ich naprawić. Może temu czasem, gdy wychodzę zostawiam je otwarte. Czytaj, oglądaj, a najważniejsze… po prostu czuj. Lub, nienawidź, kochaj, cokolwiek co sprawia, że czujesz. I to jest chyba kwintesencja tego co mogę Panu powiedzieć. 


Czy są jeszcze jakieś pytania?


I gdy na Sali, i w pokoiku zapada cisza, gdy już wszystko przestaje wydawać głos, słychać tylko kilka zdań. Czasem wypowiedzianych, czasem zapisanych, czasem w marzeniach, a czasem tworzących najpiękniejsze realia. Żegnam Państwa i mam nadzieję, że do zobaczenia.




Kochanie? Kładziemy się?

Oczywiście, że tak. Pozwól, że napiszę tylko kilka słów. Jeszcze tylko kilka słów.


Komentarze

Popularne posty