Day after Day
Rozłożył się z uśmiechem na łóżku. Obrócił się na prawy bok
i otarł łzę. Chwilę temu, tutaj, Ona spoczywała
w jego objęciach. Całowała, dotykała, drapała i wariowała. On powoli
ściągał z Niej wszystko co zakrywało jej ideał, a Ona tylko śmiała się w jego stronę,
Gdy zaskoczony i zachwycony patrzył na nowy komplet, Ona delikatną dłonią
przejechała po jego włosach. Zagubił się w tym prostym geście. Całował każdy
jej cal i pragnął. Pozwalała i odwzajemniała. Czekając na jeden prosty dźwięk,
w krótkiej przyjemności kochała. Razem łączyli się w prywatnej perfekcji,
tworząc najpiękniejszy świat złożony z wspaniałej historii. I choć teraz Ona
zanika na krótką chwilę, tak on wie, że na długo jej zapach pozostanie przy jego
boku. Macha i posyła ostatniego buziaka na pożegnanie i powoli odjeżdża. Z
country brzęczącym w głowie zmierza do domu. Mijając samochody, uśmiecha się i
kręci głową. Jak to się stało, że Niebo istnieje na Ziemi?
Zamyka oczy i odpływa. Sen w odróznieniu do reszty życia,
nadchodzi tak szybko. Łapie jego dłonie i unosi ku górze. Powoli małe demoniki
zmieniają jego ubranie i poprawiają uśmiech. Inne, białe, popychają go do
przodu. Robi krok po kolorowej ścieżce i rozgląda się dookoła. Niebo, marzenia
i dawne wspomnienia, po bokach, spokojnie go mijają. Przyśpiesza i omija
wszystko co bolało. Czuje dotyk, czuje buziaki, czuje przytulenia, czuje słowa.
To tworzy i to buduje, ale nie zmienia. Świetlista droga powoli dobiega końca.
Unosi głowę, a tam Ona stoi i śmieje się w jego stronę. Jak czuł cały
dzień, jak czuł sekundy przed snem, znowu ją ujrzał. Wyciąga ku niemu
dłoń, a on potrafi tylko biec. Przez rękę, łapie całe jej ciało i wtula w
siebie. Ciesząc się jej bliskością i dotykiem, wie, że spełnił każde ze swoich
marzeń. Czuje, że i Ona coraz mocnij go przyciska. Gryzie jego szyje i drapie
jego ramiona. I tak słodko, tak powoli zbliża się do jego ucha i szepcze: „Ja
Ciebie bardziej”. I wtedy, właśnie wtedy, w jej oczach widzi swoje spełnienie.
Otwiera oczy i spogląda na godzinę. Znowu tak wcześnie,
znowu nie dał odpocząć. Uruchamia jej wiadomości i wyznaje miłość. Z uśmiechem
na ustach odkłada telefon i rozmyśla nad tym jak kilka godzin wcześniej kolejny
dzień stał się najlepszym. Odkrywa kołdrę i wstaje, spoglądając na swoje
zadrapane ciało. Radując się, zmierza się odświeżyć, czując ból na wardze, nuci
ich ukochaną pieśń. Woda powoli spada na jego ramiona, a on bierze kolejny
głęboki oddech. Zaczyna się śmiać i znowu nie wierzy w swoje szczęście. A
jednak… Niedaleko Ona budzi się i uśmiecha się do drobnej nowinki. W trakcie
gdy on przygotowuje się do następnych wspólnych zmian, Ona odpisuje mu
najpiękniejsza słowa. Wychodzi, ociera się i spogląda na mały, migający znak.
Jej portret znowu czaruje jego zmysły i i nie wie co powiedzieć. Mały gest,
który wywraca jego świat.
I tak upływa następny dzień. Jego myśli skupione na pięknie
i minionej chwili. Każdy krok, każdy ból znosząc dla wspólnego celu. Powodu do
radości, daru nowego oddechu i uśmiechu, który zmienia cały świat. Wszystko co
stoi na drodze, co przyniesie los, jest tylko małym akapitem. Ona tworzy całe
dzieło, Ona jest inspiracją. Ta chwila zapomnienia, ta chwila radości, ta chwila
przyjemności. Ich bliskości, rozbawienia i miłości. Tak mało trzeba, by
zmieniać życie dwójki. Tak mało, a dla Nich tak wiele. Cały świat nagle krąży w
drugą stronę. Ich dłonie łączą się w wspólnej walce i powoli odjeżdżają do swojego
ukochanego świata. Bo choć ta chwila teraz jest piękna, każda następna będzie
jeszcze lepsza. Małe świeczki gasną, a duża wiecznie świeci płomieniem. Czerwonym jak Twe ślady i uczucie.
Gdy świeci słońce, gdy pada deszcz, zawsze znajdzie się
chwila. Gdy nie ma samochodu, gdy nie ma możliwości, zawsze znajdzie się
radość. Bo gdy nawet ciało tak daleko, to serce zawsze bije za dwóch. Moment,
gdy dusza nabiera kolorów, sekunda gdy zapiera dech. I choć czasem puszczam
Twoją dłoń, choć czasem zamykasz przede mną drzwi… to wiedz, że kiedyś na
zawsze pozostaną otwarte. Nadejdzie dzień w którym już nie puszczę, znajdzie
się czas w którym obudzę się obok i nie uwierzę. Bo skarb do którego nie było
mapy, bo Anioł, który spadł z Nieba, bo cud, który mi się zdarzył, jest tutaj.
Takie przestarzałe, takie dwudziestoletnie zużyte, a jednak zawsze szczere. Para
oczu spoglądają w gwiazdy, ogród pełen kwiatów Tobie dedykowanych i serce od
urodzenia dzielone na dwoje. To właśnie ta chwila, gdy znów uśmiecham się do
lustra. Dziękuję, że jesteś i będziesz. Kocham Cię.
If this is what we’ve
got
Then what we’ve got is gold
We’re shining bright and I want you
Then what we’ve got is gold
We’re shining bright and I want you
Komentarze
Prześlij komentarz