New Best Day
Zapukał do drzwi. Usłyszał szczekanie psa, a chwilę później
Ona je otwarła. Spojrzał na nią i już wiedział, że będzie musiał się postarać
by uśmiech u niej wywołać. Usiadł na kanapie i bawił się z jej ukochanym
zwierzaczkiem. Patrząc na tą białą sierść w pełni rozumiał jak można się w nim
zakochać. Wsłuchiwał się w jej ruchy piętro wyżej. W ciszy oczekiwał jej
finalnego przybycia. Zamyślił się. Przypomniał sobie jak przybył to pierwszy
raz. Stanął samochodem kilkaset metrów dalej, a Ona przybyła i go zaprowadziła.
Poznał członków rodziny i zamknął się z nią w pokoju. Mieli tylko chwilę by się
przytulić i znowu odrobinę zakochać. Przybył kolega, przydreptał piesek, a on
położył się na łóżku. Czasem włączał się do rozmowy, ale głównie patrzył na Nią
i nie mógł się nacieszyć jej urodą. Na krótką chwilę zeszli razem na dół i Ona
mocno się wtuliła. Zmartwionymi oczami spojrzała na niego i znowu przysunęła
swoją głowę do jego piersi. Na niej złożył pocałunek i uspokoił. Spojrzał w
lewą stronę, na kanapę. Zastanawiał się, ile razy dane będzie mu tam siedzieć.
I teraz jest tutaj i czeka na Nią. W końcu zbiega i kręci głową, gdy widzi
pieska owiniętego wokół jego dłoni. Razem się zbierają i wsiadają do samochodu.
Odjeżdżają kilka metrów, a on chce ją tylko pocałować i jeszcze raz powiedzieć
jak bardzo ją kocha. Wstrzymuje się i tak jadą. Do niego, na pocieszenie i
obudzenie.
Wchodzą na górę i zamykają się w swoim świecie. Odpala
świecę, której płomień dla nich tylko istnieje. Teraz i zawsze. Wręcza prezent,
a jej oczy znowu się rozświetlają. Chce go uderzyć, chce znowu klepnąć, bo
prosiła. On jednak tak bardzo kocha ten widok. Wtula się i dziękuje. I choć po
części denerwuje ją upływ czasu, to uwielbia gdy mija im on wspólnie. Ona siada
na łóżku i czeka, aż znowu na jej ustach złoży pocałunek. On puszcza następny
utwór i podchodzi. Ich ręce się łączą, a usta grają tą samą, a jednak nową
pieśń. Bo kocham za każdym razem
pisane jest inaczej. Powoli zrzucają z siebie odzież, ciągle na siebie patrząc.
Znowu zapiera mu dech i znowu jego serce bije jak szalone. Jej ręka krąży po
jego brzuchu, a on ogląda flagę na księżycu. Podnosi się i nie przestaje
podziwiać. Ideał, którego szukał całe życie. Całuje jej każdy cal i wsłuchuje
się w każdy odgłos i i wie, że tak właśnie brzmią Anioły. Zamykają się w
przyjemności i miłości. To wszystko smakuje tak dobrze, jej bliskość jest tą,
która go przepełnia. Każe mu czekać. Nie daje mu satysfakcji, doprowadza do
granic wytrzymałości. I choć on ledwo się trzyma, to kocha każdą sekundę. Potem
czerpią dalej, aż padają wymęczeni w uścisku. Nie wiedzą kim są i co czują, ale
są razem. Po kilku minutach on ją ubiera i szybko wybiegają, tworzyć sztukę.
Pieśń już zagrali, teraz na nowo wymyślali. Każdego dnia, który w kilka sekund
stawał się tym najlepszym.
W parku w którym niegdyś na nowo rozpoczęli swoją historią,
razem tworzą. Ona z aparatem, skupiona na modelce. On wpatruje się tylko w jej
uśmiech i stara się stworzyć nowe wizje. Chce jej dać powód do dumy i radości.
I choć czasem średnio mu to wychodzi, a to Ona i tak podchodzi z buziakiem, bo
wie jak bardzo się stara. Z daleka ogląda jak przed nim kolejne cuda tworzy.
Zamyka oczy i wyobraża sobie zarwaną noc, tą w której Ona wysyła mu jedno za
drugim i pyta co o nich sądzi. Jemu z każdą minutą brakuje słów i zachwytów.
Kładzie się do łóżka, a jednak z każdą wibracją podnosi się i odpowiada. I
czeka. Zawsze czeka. Zbierają sprzęt i torby i zmierzają do samochodu. Ogląda
się i wie. Anioł pełen talentu.
Po całym dniu, nareszcie docierają do swojego miejsca.
Rozpinają pasy i łączą się w uścisku. Rzucają drobnymi opowieściami, na
przemian śmiejąc się i wzruszając. Trzymają się za ręce i wpatrują w kolorowe
niebo. Ciemność powoli spowija, ale oni są swoim światłem. Podnosi się i
spogląda jej w oczy. Wie, że na właśnie taki moment czekał całe życie. Do
takiej osoby prowadziły wszystkie pomyłki, smutki i rozstania. Do tego co jest
teraz, do jej uśmiechu, pocałunku i wyznania miłości, warto było przeżyć to
wszystko. I choć czasem dopada smutek, czasem dopada zdenerwowanie. Ona czuje
się źle, a on nie potrafi pomóc. I choć czasem on nie potrafi nic powiedzieć,
choć czasem nie może na siebie spojrzeć, to jednym słowem go uzdrawia. Kocham, powtarza i znowu go dotyka.
Całuje i zbliża ku sobie. Wszystko odchodzi, a jednak trafia na swoje miejsce.
Właśnie z nią.
Odwozi ją do domu, całuje na pożegnanie i odmachuje.
Odjeżdża, włącza muzykę i przyśpieszając śpiewa jak zwariowany. Wchodzi do
sklepu i wszyscy dziwią się jego szczęściem. Kołysze się z boku na bok i wracam
do domu. Zniżając głos, śpiewa i tańczy do rytmu. Znowu stworzyła jego idealny
dzień, znowu oczarowała każdy jego zmysł. Wchodzi do pokoju, siada, bierze
głęboki oddech i zaczyna pisać. Dostaje od niej wiadomość i na jego twarzy
pojawia się jeszcze większy uśmiech. Zachwycona prezentem, wirtualnie go
całuje. Wybiera się pod prysznic, a jego myśli znowu niegrzecznie wędrują.
Śpiewa o tym jak wspaniała z niej Mona
Lisa, a Then staje się dla niego
prawdą. Kończąc wspaniały dzień, drobnym wspomnieniem i jej pocałunkiem ciągle spoczywającym
na jego ustach. Jego Anioł stworzył cud
i uzdrowił coś co miało po prostu pozostać. Dar Niebios. Choć rok starszy, to
jednak zawsze najpiękniejszy. I choć on już taki stary, to ciągle jary. Tak
przynajmniej mu się wydaje. Chociaż złoto, to Ona jednak zawsze ma rację.
The love that she give
to me could be no truer sign
Every now and then angels fall sometimes
Every now and then angels fall sometimes
Komentarze
Prześlij komentarz