You Make Everyday a Perfect Day
I znowu ją spotkał. Na nowo odkrył swoje przeznaczenie i
swoje szczęście. Wsiadła do jego samochodu i oczarowała go uśmiechem. Wiedział,
że chowa trochę gniewu, wiedział, że trochę smutku, ale nie wiedział co zrobić.
Złapał ją i przytulił. Pocałował i dziesiątki razy wyznał miłość. Bo gdy
zrozumiał coś nieznanego, ułożyło się wszystko. Pojechali do jego mieszkania i
spędzili kolejny najlepszy dzień. W swoich objęciach, odkryci, pełni uczucia. W
tle płomień wiecznie świeci za każdy następny dzień. Oni pozostawiają na sobie swój zapach i
uśmiechają się na każde słowo. To jest ich świat. Taki prosty, a taki piękny.
Podskoczył do Niej i wystawił rękę. Wiedział, że jeśli
zatańczy do tego, to przez resztę życia będzie układał następne kroki.
Złapała jego dłoń, wstała i pozwoliła się prowadzić. Tacy bliscy, poruszali się
jak postacie z filmu. Wszyscy obserwowali, a Oni własnie tworzyli najpiękniejsze momenty. Uśmiechnęła się i pozwoliła by ich usta na krótką
chwilę się połączyły. Tak zostały i od tej pory zawsze fajerwerki wywoływały.
Obrócił ją i zbliżył. Poczuł jej wspaniały zapach i zyskał nadzieję. A Ona
ciągle nie miała dość, Ona ciągle nuciła do jego ucha. Santa Maria zostań z Nami na jeszcze jedną noc.
Otworzył oczy i zobaczył ją okrytą drobnym kocem. Anioł
nawet, gdy śpi. Ucałował ramię i próbował zasnąć. Znowu poczuł szybsze bicie
serca i nie potrafił pozbyć się jawy. Obracał się z boku na bok i ocierał małe
łzy. Obudziła się i spojrzała na to jak jego zamknięte oczy wytwarzają uczucie.
Otarła je i pocałowała go w czoło. I on spał spokojnie, a Ona uśmiechnięta
przesuwała jego ramię, by całą noc ją tulił. I gdy budził się rano, cały czas
nie wiedział. Czy dalej śni, czy to naprawdę jego życie. Ukochana u boku,
troska w sercu i obecność, która uzdrawiała wszystko. Wpatrywał się w jej
ideał, a Ona trzymała zamknięte oczy o jedną minutę więcej, bo kochała jego
niewinne spojrzenia. Idealny świat, który powstał tylko dla nich. Jak ten skarb
do którego nigdy nie było mapy.
Ludzie pytają kiedy wiedział, kiedy był już pewien. Wtedy,
gdy go przytuliła i powiedziała, że poczeka. Wtedy kiedy on chciał naprawić
siebie, a zapomniał, że lepiej budować na tym co jest. I pewnego dnia jego
serce zabiło szybciej, pewnego dnia spojrzał jej w oczy i zapytał, czy może coś
wyznać. Od tamtej pory ich dłonie pozostają złączone. On tworzy małe dzieła,
odpuszcza dawne złości, naprawia błędy i stara się każdego dnia. Ona pojawia
się, sprawia, że jego zmysły wariują, kocha, dotyka i czyni życie pełnym. Ona
jest i zmienia wszystko na lepsze. Anioł, który tworzy piękne historie i
codziennie zaskakuje. Taki piękny, idealny i po prostu jego. Może.
Dzień pełny potu i zmęczenia. Uśmiechu, miłości i
przedłużonej radości. Minuty zmienione w godziny, kawałki zjedzone i siódemki uniesione ku górze. Twoje
spojrzenie i kolejne wyznanie. Głęboki oddech i pocałunek. Prosty moment w
którym dwójka ludzi zaczyna rozumieć, że nie ma już niczego czego nie mogą
pokonać. W samochodzie, na którego wołuję numer prawie jeden, pędzą przed
siebie, by tylko na chwilę się zatrzymać. Poczuć jej oddech na swojej szyi i
uśmiech wycelowany w jego oczy. Małe, słodkie zdenerowanie. Przysięga, że kiedyś
wygra i wie, że ma rację. Bo miną dni, miesiące, lata i we wszystkim go
przebije. Może zostanie mu jedno. Właśnie to słowo pisane. Małe notki w których
Ona zawsze będzie gwiazdą, która w każdej chwili tworzy nowe historie,
opowiadania w których czuć jej inspirację i w których Ona staje się
najważniejszą bohaterką i wielkie scenariusze, które zawsze kończą się jej
odnalezieniem. Każdą historię tworzy jej ideał, każde oddech to jej obecność. I
ten słodki moment, gdy cały organizm po prostu się wyłącza i przed jego oczami
pojawia się tylko jeden obraz. Ona i on, trzymający się za ręce, sączący drinki
w wymarzonym miejscu. W sekundzie, gdy zaczynają się rozumieć, w minucie gdy
razem patrzą z zniesmaczeniem, w godzinie w której razem tworzą cud, w dniu
który naraz staje się najlepszym, w tygodniu który w myślach spędzą razem i w
miesiącu, który już napisał ich idealną historię. Zrozumiał, pokochał i
pozostał. Codziennie jej dziękował i codziennie uczucie wyznawał. Żaden prezent
nie był idealny, żaden nie wyrażał tego co do Niej czuł. Tworzył piękne
momenty, idealne wspomnienia, ale wiedział, że dalekie są do jej zwykłego
spojrzenia. I wtedy położył się obok Niej, takiej pięknej i odkrytej. Spojrzał
i znowu zaparło mu dech. Pocałował i zyskał kolejny. Powiedział kocham
i usłyszał najpiękniejszą odpowiedź. I właśnie w tym momencie, właśnie
wtedy poczuł, że ta chwila jest tą wyjątkową, tą którą zapamiętuje się na
resztę życia. W tej chwili, gdy pisze, też wie. Ona jest tym skarbem.
Kocham i pamiętam. W każdej chwili.
But when somebody
loves you
There's nothing you can't do
When somebody loves you
It's easy to get through
There's nothing you can't do
When somebody loves you
It's easy to get through
Komentarze
Prześlij komentarz