Mała Historia
Poczuł delikatne dotknięcie na ramieniu.
- Jak Ci idzie?
- Powoli, ale bardzo się staram. – ucałowała go w policzek.
- Jak zawsze. – podniosła szklankę leżącą obok jego dłoni. – Bourbon? – skinął głową.
- Powoli, ale bardzo się staram. – ucałowała go w policzek.
- Jak zawsze. – podniosła szklankę leżącą obok jego dłoni. – Bourbon? – skinął głową.
Wzięła łyk i zasyczała.
- Specjalnie nalałeś więcej?
- Jak zawsze. – uśmiechnęła się i oddaliła się wolnym krokiem.
- Jak zawsze. – uśmiechnęła się i oddaliła się wolnym krokiem.
Położył dłonie na klawiaturze i rozpoczął po raz kolejny.
Gdy jej serce
szybciej zabiło, jego próbowało się wyrwać. Uśmiechnęła się i znowu uczyniła go
pełniejszym. I chociaż była to zwykła noc, typowa, w której tylko kładli się
obok i zasypiali, to Ona czyniła ją najlepszą. Złapała jego dłoń i przeciągnęła
na swój brzuch. Przez całą noc nie pozwalała, by choć na chwilę wypadła z jego
objęć. W takich chwilach wiedział, że znalazł swój największy skarb.
Druga w nocy wybiła na zegarze. Wziął głęboki oddech,
podniósł e-papierosa i znowu się zaciągnął, Wiedział, że na niego czeka i
zastanawia się co tym razem stworzy. Powoli wypuścił pusty dym i spojrzał na
ekran. Setki zdań wypełnionych ich uczuciem. Wziął głęboki oddech i znowu
napisał.
Znowu nie mógł
zasnąć. Obracał się z boku na bok. Często mu się to zdarzało. Na lewym powoli,
po jego policzku spływała łza, na prawym uśmiechał się mimowolnie. Od czasu do
czasu po prostu leżał na plecach, wpatrując się w sufit, myśląc o tym jak w
kilku chwilach jego życie się zmienia. Otworzyła oczy i spojrzała na niego.
Wiedziała, że ranek już nadchodzi, ale jej to nie przeszkadzało. Podniosła się
i złapała go za rękę. Zaczęli rozmawiać o tym co już wiedzieli i o tym
wszystkim co dopiero mieli poznać. Nad ich głowami, za oknem świeciły gwiazdy,
a jedną z nich on obiecał jej kiedyś przynieść.
Odchylił się. Włączył przeglądarkę i otworzył swój stary
blog. Dziesiątki tekstów pisane co chwilę, każde z dedykacją dla Niej. Jak to
się stało, że w kilka sekund stała się jego największą inspiracją? Uśmiechnął
się czytając swoje dawne słowa. Zmienił się, wyrósł i rozwinął, a jednak cały
czas wyznawał jedną prawdę. Tą którą czuł najbardziej, gdy była kilka
centrymetrów od niego. Taka… po prostu… dla niego idealna.
- Kładziesz się?
Odwrócił się i spojrzał na nią.
- Przynieś mi też jednego przed snem. I oby to było
szybko.
Ideał.
Wyjechali. Z dala od
tego zgiełku i kłopotów. Byli razem, tylko dla siebie. On budził się chwilę
wcześniej i nie zasypiał jak przed laty. Wstawał, przygotowywał śniadanie i
zostawiał jej na miejscu w którym wcześniej leżał. Wybiegał i wskakiwał do
wody. Pokrywał całe ciało morską wodą i czuł na sobie wschodzące słońce. Zanurzał
się, oglądając mały świat, który stworzyła przyroda. Nad wodą, obrócił się w stronę małego domku. Drewniane drzwi
otwarły się na oścież i zobaczył swojego Anioła. Ściągnęła z siebie koszulkę i
pobiegła w jego stronę. Opierając się wodzie, wskoczyła w jego ramiona i
złożyła mu pierwszy, tego dnia, pocałunek. I w tej sekundzie dopełniła jego
istnienia.
Najczęściej pisał właśnie o tych chwilach. O ich
marzeniach, które zawsze znajdowały spełnienie. Spoglądał na ekran i choć większość
nie ukazywała nawet w połowie tego jak się czuł, Ona nazywała wspaniałymi. I
wszystkiemu mógł zaprzeczyć, ale nie jej dumie i tej słodkiej prawdzie skrytej
w jej oczach.
Na dziś miał dość. Dopił resztkę bourbona i poszedł do
kuchni. Wyciągnął drugą szklankę i nalał im obojgu. Jedyny drink, który
jeszcze tolerował i jedyny, który chciała z nim dzielić. Podniósł obie i
przeszedł do sypialni. Pod delikatną kołdrą leżała i czytała książkę. Na jego
widok zdjęła okulary, a na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Jest tu jeszcze miejsce dla jednej osoby.
- Czy mogę dostąpić tego zaszczytu? – ukłonił się lekko.
- Zastanowię się. – trwało to dwie sekundy. – Zapraszam.
- Czy mogę dostąpić tego zaszczytu? – ukłonił się lekko.
- Zastanowię się. – trwało to dwie sekundy. – Zapraszam.
Położył się i podał jej szklankę. Wzięła łyk, znowu słodko
sycząc.
- Jak poszło?
- Lepiej niż zwykle. Jest ku temu jednak powód.
- Bo przyszłam? – wziął łyk.
- Bo przyszłaś.
- Lepiej niż zwykle. Jest ku temu jednak powód.
- Bo przyszłam? – wziął łyk.
- Bo przyszłaś.
Często spędzał sam czas w swoim małym pokoiku tworzenia. I
starał się i walczył, ale czasem nic nie potrafiło z niego wyjść. Były jednak
momenty, gdy wracała wcześniej. Gdy ktoś inny kończył wystawę, gdy sesje trwały
krócej. Zawsze rozmawiali i zawsze zasypiali wtuleni w siebie, ale czasem po
prostu przychodziła i naprawiała go zwykłym, małym gestem. I wtedy pisał jak
szalony, tworzył jakby jutro miało nie nadejść. Prawda była jednak taka, że
kochał każdą z tych opcji, jeśli tylko Ona była ich częścią.
- Znowu o mnie?
- Nie ma innej muzy w moim życiu. – zbliżyła i wtuliła się.
- Z góry dziękuję. – pocałowała go w policzek. – Co teraz?
- Poskładam to w całość i stworzę najpiękniejszą historię miłosną.
- Tą, która już się stała?
- Otóż to. – razem podnieśli i uderzyli szklankami.
- Jesteśmy głupi.
- A jednak idealni dla siebie.
- Nie ma innej muzy w moim życiu. – zbliżyła i wtuliła się.
- Z góry dziękuję. – pocałowała go w policzek. – Co teraz?
- Poskładam to w całość i stworzę najpiękniejszą historię miłosną.
- Tą, która już się stała?
- Otóż to. – razem podnieśli i uderzyli szklankami.
- Jesteśmy głupi.
- A jednak idealni dla siebie.
Spojrzał na nią jeszcze raz. Minęło już tak dużo czasu, a
on ciągle nie potrafił uwierzyć. Przez
to wszystko co się stało, przez wszystkie pomyłki i nieszczęścia, nareszcie,
oboje odnaleźli spokój.
- Jak się czujesz?
- Jest ciężko, ale się staram. I każdego dnia bardzo mi w tym pomagasz.
- Wiem, że jest Ci trudno. – ścisnęła jego dłoń. – Ale zawsze tu jestem. Zawsze, wiesz?
- Jest ciężko, ale się staram. I każdego dnia bardzo mi w tym pomagasz.
- Wiem, że jest Ci trudno. – ścisnęła jego dłoń. – Ale zawsze tu jestem. Zawsze, wiesz?
Wiedział. Od chwili, gdy spojrzał na nią i zrozumiał co to
wszystko znaczy. Siedzieli razem w samochodzie i całowali się. Odsunął ją na
sekundę i zapytał, czy może coś powiedzieć. Zgodziła się, a on odparł, że ją
kocha. Nigdy nie widział piękniejszego uśmiechu i nie czuł wspanialszego
pocałunku, a jednak każdego dnia to wszystko stawało się pełniejsze.
- Pogodziłem się z wieloma rzeczami. Niektórzy już nie
wrócą, a inni będą szczęśliwi w swoim świecie. Boli mnie to, że już się nie
zobaczymy, ale wiesz jak ze mną jest… Nie potrafię powiedzieć nie i tego co
chcę. – zbliżyła się i ucałowała go w czoło. – Chociaż to tak cholernie boli.
- Jesteśmy razem. Tutaj i teraz. I wszystko możemy stworzyć na nowo. – Kochał i nienawidził jak zawsze miała rację. – Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. Nie masz pojęcia jak bardzo. – pocałowali się. – Tyle się stało.
- A tyle jeszcze przed Nami.
- Jesteśmy razem. Tutaj i teraz. I wszystko możemy stworzyć na nowo. – Kochał i nienawidził jak zawsze miała rację. – Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. Nie masz pojęcia jak bardzo. – pocałowali się. – Tyle się stało.
- A tyle jeszcze przed Nami.
Stworzyli razem swoje najpiękniejsze wspomnienia. Pierwszy
taniec wyjęty z małego filmu, pierwszy pocałunek stworzony w kompletnym zimnie,
kłótnie, wariactwa, pomyłki, pierwszą prawdziwą miłość, szczerość, łzy i
problemy, pierwszy dotyk który miał znaczenie i przyjemność, która przebijała wszystkie
inne. Słowa, które pisał jakby nie było żadnych innych i szczęście, które mu
zapewniała.
- Idziemy spać?
- Tylko Razem. – pocałowali się i Ona odwróciła się na drugi bok.
- Tylko Razem. – pocałowali się i Ona odwróciła się na drugi bok.
Wtulił się i złożył swoje usta na jej policzku. Pozostał
tak, aż zasnęła. Na moment odwrócił się i sięgnął na szafkę obok. Mało kto
wiedział, że Ona wtedy nie spała. Uśmiechała się po drugiej stronie, bo
dokładnie wiedziała co robi. A on z długopisem w ręku pisał kolejne słowa.
Wrócili do chatki i
leżeli tworząc z nicości perfekcyjny świat. Z ich dwójki stworzony był raj.
Wskazywali przed sobą obrazy, które tylko oni widzieli. Śmiali się i całowali.
Dotykali i wariowali. Przy sobie i tylko dla siebie. Czekali na ten moment
bardzo długo, ale nadszedł. Jak każdy inny o którym marzyli.A każdy z nich
kończył się tak samo: jedno spojrzenie, pocałunek i sen w złączeniu.
Spojrzał na nią, taką niewinną, leżącą tuż obok, idealną.
Jego serce zabiło szybciej.
Wyznał jej miłość, a
Ona znowu go pocałowała. Wskazała mały ślad i przypomniała mu o tym jak się nie zatrzymał. Z lekkim zdenerwowaniem, śmiał się i cieszył. Pamiętała wszystko,
tak jak on. I choć stworzyli perfekcję, oboje wiedzieli, że najpiękniejsze
historie dopiero ich czekają. Tańczyli do rocka, country i często kołysali się
tylko do swojego rytmu. Czasem uczucie gra najpiękniejsze pieśni.
Jego prawdziwy skarb.
A jego zawsze było słowo: Kocham.
A jego zawsze było słowo: Kocham.
Odłożył notatnik i długopis. Pocałował ją w policzek i
objął. Zamknął oczy i z każdą minutą pozbywał się jawy. Gdy Ona czuła jego
bliskość, w takiej chwili, pozwalała by jej serce biło wolniej i razem z nim po
prostu znikała. I tam, w świecie snu, znowu się spotykali. Zakochani i idealni.
Remember when I was
young and so were you
and time stood still and love was all we knew
and time stood still and love was all we knew
Komentarze
Prześlij komentarz