Jak



Jak dzień i noc w małym parku. Tam gdzie kończy się droga, tam gdzie kończy się most, tam gdzie świeci złoty napis. Droga obsypana jest kwiatami, a ławki zawsze są suche. W miejscu gdzie chodziliśmy z aparatem i chodziliśmy z parasolem. Gdzie powstały wspomnienia, gdzie narodziły się marzenia. Pamiątki. Słodkie spojrzenia napotkały towarzyszy, usta znalazły partnerów, uścisk nigdy nie był tak mocny. Wiał wiatr, prażyło słońce, kropił deszcz. Mokra była koszulka, mokre były spodnie, mokre włosy, my z szalejącymi sercami. Jedno wyjście prowadzi na zewnątrz, drugie zaraz nad rzekę, jedna ścieżka na trawę, druga na sam środek. W wodzie skaczą ryby, na wodzie tańczą rośliny, na poręczy pozuje, obok robi zdjęcie. W oddali on nosi dwie torby, on spogląda. Przez różne dni, przez różne pory, przez różne chwile. Jak w małym w parku.


Jak myśli. Te które przemknęły pierwszego dnia, te które były przy pierwszym pocałunku, te którą są teraz. Zamieszkałe w umyśle, którego nie można zatrzymać, którego nie można uspokoić. Tańczą jak my pierwszej nocy, tańczą jak Ty wszędzie. One, w których rodzą się uczucia, one, z których powstaje nowe życie. Kierują, pokazują, okłamują, każą, cieszą i kochają. W sobie trzymają Ciebie, w sobie trzymają Nas, podziwiają piękno, podziwiają ideał. Biegną na drugi koniec świata, zawracają czas. Zatrzymują i znikają. Na kilka chwil, gdy jest obok. Głupieją, mówią, a ciało nie wie co robić. W gorącej głowie wskazują drogę, pomagają, dają pomysły, pamiętają i próbują. Głupie zapominają, głupie mówią nie to co trzeba, głupie się powstrzymują, głupie, głupie, głupie. Niemądre jednak uśmiechają, jednak posyłają buzi. Jakież one szalone, wtedy, później i teraz. Jak myśli.


Jak dni. Te które mijają Razem, te które zostają. Te które nadejdą, te które były. Dwadzieścia cztery godzin, których jest tak mało, dwadzieścia cztery godziny, które mogłyby już się skończyć. Niech ta doba nigdy Nas nie opuści, zapomnijmy o tym co się stało. Gdy godzina zbiża się do północy, w rozmowie, czy w pocałunku, w ciszy, czy już pogrążeni we śnie, blisko, daleko, zawsze Razem. Z upływem czasu miłość tylko rośnie, ze zniknięciem sekundy wyznanie żyje. Minuta znika jak dym, my zostajemy. Ogień gaśnie, my płoniemy, nie ma już niczego, nie ma już czasu. Jeden głęboki oddech wspólnego powietrza i bicie serca. Szybkie. Jak dni.


Jak rzeczy. Te które można dotknąć i te które istnieją gdzieś zamknięte. W sieci, w telefonie, w głowie. Zwykłe przedmioty, które jednym ruchem stają się wyjątkowe. Uśmiech, który powtarza się każdego dnia zawsze jest tym wyjątkowym. Garderoba która wiecznie zapiera dech. Para na obrazie na którą można tylko patrzeć, dedykacja w książce, która trzyma w dumie. Bilety, rachunki, pamiątki, w jednym miejscu zamknięte. Drobne sprawy, które są tajemnicą, widoki chwil które przeminęły. Ksiązki, które czekają na spełnienie swojej roli, filmy, które wołają o spojrzenie. Słowa, które padają, słowa które same się drukują. Stos plików, zmęczone nogi, kwiaty, puszki, dłonie, świece. W idealnym istnieniu, wszystko znajdzie swój sens, wszystko zaświeci się jasnym płomieniem. Jak rzeczy.


Jak ramiona. Takie w których chowają się dusze. Do snu układają się Anioły, znikają bóle, znikają troski. Świat znika, a dwoje może być i oddychać spokojnie. Przeciągnięta dłoń ułożona na piersi, spokojny ton uderzeń, wolny oddech i zamknięte oczy. Zbliżenie, ciepło, które ogrzewa całe ciało, uścisk, który wydaje się nigdy nie puścić. Zaciśnięte palce, zapach, uśmiech. W trudnych chwilach napotkane dusze. Spotkanie w dotyku, spotkanie w spojrzeniu, spotkanie w drzemce. Uczucie krążące wkoło i te słowa, słowa, słowo Kocham, tak silne. Jak ramiona.


Jak dwójka ludzi. Znikąd w swoim życiu, znikąd w swoich głowach. Znikąd Wow, znikąd Jezu. Na spacerze, w samochodzie, w zaproszeniu, na imprezie, w tańcu, w dotyku, w pocałunku, w uścisku, w innym świecie. Znaleziony sens, wiara, pociąg, potrzeba, tęsknota, pamięć. Odliczanie dni do, odliczanie dni od. Drobne gesty, spojrzenia, ukryty dotyk, zapomniana chwila i zwyczajne, wyjątkowe słowa. Łzy radości, uśmiech dla którego spadają gwiazdy. Gdy ktoś spojrzy i wie, gdy ktoś zamknie oczy i widzi, gdy ktoś zakryje uszy, a słyszy. Gdy zareaguje całe ciało, gdy dusza próbuje powstrzymać wzruszenie. Nie odwrócenie wzroku, nie zabraniem dłoni, nie odsunięcie ust. A mówią, że nic pięknego nie powstaje ze słowa Nie. Otwierają się wrota, które kierują ku szczęściu, które zawsze znikną, gdy się odwrócimy. Jak dwójka ludzi, jak te branie dusze, które przypadkiem żyły osobno, jak te pragnienia który odnalazły swoje spełnienie, jak miłość która w końcu powiedziała tak. Jak dwójka ludzi, która po prostu chce się zobaczyć.


Jak chłopiec który kładzie się zauroczony, jak mężczyzna który kocha, jak staruszek, który po prostu zasypia. Jak dusza, która nie odleci.
Jak My. Tu.
Tak.

Komentarze

Popularne posty